Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura Głuchych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura Głuchych. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 listopada 2022

Biblioteka dla...g/Głuchego

Biblioteka dla każdego

W dniach 20 i 21 października 2022 roku miałem okazję uczestniczyć w poruszającej konferencji. 

Temat "Biblioteka dla każdego", czyli w dużym skrócie dla wszystkich. 

Dwa kraje, cztery miasta, różne filie, wspólne działanie. A to w celu, aby okoliczni mieszkańcy, seniorzy, młodzież, rodzice i dzieci, w większym stopniu skorzystali na istnieniu bibliotek. Poruszono też sprawę mniejszości takich jak migranci, LGBT czy osoby ze spektrum autyzmu.

A ja swoim zwyczajem zacząłem wyobrażać sobie, co można by było zrobić pod kątem niesłyszących. Skoro dla każdego, to dla każdego. I tak naprawdę wiele ze spraw omawianych na konferencji było już zrobionych, to się zadziało, tu w Łodzi. A spotkanie było pięknym tego zwieńczeniem. Powiedzenie o tym, choć przez chwilę, byłoby cudowną wisienką na torcie.

Możliwe jednak, że projekt tego nie zakładał i w tym kontekście niewskazane było o tym mówić. 

A jednak...podczas trwania projektu, którego dotyczyła konferencja, biblioteki Otwarta i Odyseja, ta druga we współpracy z Centrum Opus zrobiły bardzo dużo dla wewnętrznego programu, który nazwałem po swojemu, 'Biblioteka dla g/Głuchego'. Otwarta pojechała dalej z nazewnictwem i stworzyła 'Otwarta miga'. Nawet dwie odsłony tego projektu były.

Poniżej znajduje się więcej informacji.

O dostępności w PJM- Łódź 2021, czyli co potrafimy zdziałać

A tutaj moje przed, w trakcie i pokonferencyjne wyobrażenia pod kątem osób g/Głuchych i ich miejscu w bibliotekach całego świata.


Nieużytkownicy

Człowiek mógłby przyjść do biblioteki, ale z jakiegoś powodu tego nie robi. I na przykład tacy g/Głusi z biblio nie korzystają w tradycyjny sposób. Zazwyczaj książki pisane to, niekoniecznie coś, czym będą się fascynować. 

Przypomnę, tylko kilka procent niesłyszących czyta i pisze płynnie w języku danego kraju. Zdarza się nawet, że poprawiają błędy ortograficzne słyszących i są większymi molami książkowymi niż oni. Jednak jest to niewielka grupa osób. 

Oczywiście nie znaczy to, że większości g/Głuchych nie interesują te same tematy co słyszących. 

Oto przykłady. 

Każdy z nich można rozwijać na różne sposoby. Podrzucam pomysły, a z każdym można popłynąć. Taki szkic na teraz albo kiedyś. 

Dla projektujących wydarzenia i dla tych, którzy decydują ile środków na nie przeznaczyć, kiedy, dla kogo i czy warto.


Warsztaty

Praktyczne umiejętności, dbanie o zdrowie, sport, rozrywka to wspólne tematy. Dbanie o środowisko i robienie czegoś z niczego, czyli tzw. upcykling. Fotografia, sesje zdjęciowe. Moda, szycie, haftowanie. Malowanie, dekorowanie, robienie ozdób. Dla kobiet, mężczyzn, dzieci, całych rodzin.


Spacery

Furorę zrobiły wycieczki po terenie łódzkiego getta albo zwiedzanie pięknego miejsca, jakim jest Księży Młyn. Spacer Mapa Drzew Łodzi po parku Legionów też miały dobrą frekwencję. Spotkanie na temat NFZ. 

A to wierzchołek góry lodowej. 

Wcześniej pisałem o ponad trzydziestu wydarzeniach, które odbyły w roku 2021. A co może być w przyszłości? Miasto (naprawdę pojemny termin), parki, rzeki miejskie, muzea, zabytki i inne detale. 

Co z tego może być przestrzenią dla PJM? Wszystko. 

Wędrówki po województwie, bliższe- dalsze. Wycieczki rowerowe.


Prelekcje

Życie, techniki relaksacyjne, dieta, wychowanie dzieci, w tym dorastanie i seksualność, podróże, prezentacje zdjęć o tematyce różnej, układanie zwierząt, przyroda, historia, polityka, religia, porady wszelkiego typu, kulinaria.

Spotkania autorskie- jeżeli poruszają temat praktyczny, wspólny dla każdego, jest to wspaniała okazja do poszerzenia horyzontów, zdobycia wiedzy i cennych umiejętności. Interesujące mogą być także rozmowy o książkach dotyczących wydarzeń czy postaci historycznych, ciekawych miejsc znajdujących się w kraju czy w regionie.


Spotkania integracyjne

Jeżeli ktoś chciałby pokonwersować w języku migowym, to zawsze można spróbować powolutku, po troszku zapraszać osoby niesłyszące do odwiedzania biblioteki właśnie w tym celu. Są kawiarenki językowe, są spotkania różnych grup językowych. To trzeba w takim razie dopiąć grupę migową.

To mogą być filie, w których pracownicy są po którymś z kursów PJM, a nie mają okazji migać na co dzień. Przebywanie daje niesamowite rezultaty. A jeżeli miejsce jest fajne, przyjazne, to ktoś nawet z dalekich dzielnic przyjedzie. 

Gry (planszowe i elektroniczne), zabawy, kawka, takie zwyczajne posiedzenie. A jak jest ogródek czy patio, to wow!


Pomoc 

Wszyscy dążą do tego, żeby jednak być samodzielnym w wielu kwestiach. Wszyscy próbujemy najpierw sami, a później szukamy pomocy w czymś, co akurat dla nas stanowi problem. 

Kwestie złożone dla nas, mogą być bardzo proste dla kogoś innego. 

I tutaj jest znowu pole do działania. Wypełnianie druków, wykonanie telefonu w czyjejś sprawie, pomoc w odrobieniu lekcji (bo g/Głusi mają też słyszące dzieci/ CODA), obopólna nauka języka. 

Tematów może być naprawdę sporo. I do tego niekoniecznie trzeba znać płynnie język migowy. 

Aha, i nie nazywajmy tego pomocą. Tak naprawdę fajnie będzie, jak coś wypłynie przy okazji czegoś albo ogłosimy, że we wtorek jest osoba z urzędu i będzie wyjaśniała jak wypełnić druki. Chodzi tu o pewien rodzaj godności, który ktoś chce zachować  i szacunku, który możemy okazać.


g/Głusi z innych krajów

Oprócz słyszących imigrantów mamy także sporą grupę osób niesłyszących.

Wielu z nich uczy się polskiego języka migowego, od tego zaczynają i...niekoniecznie ich priorytetem jest nauka polskiego czytano/ pisanego. To pewnie przyjdzie z czasem. Takie osoby, dopóki nie zaczną się poruszać sprawnie samodzielnie, dbają o to, aby był przy nich g/Głuchy migający w PJM albo o odpowiedniego tłumacza.


Zasoby biblioteczne

Albumy, ilustrowane kroniki i poradniki, komiksy, multimedia.

A w nich sporo zdjęć, map, wykresów. Panoramy. Widoki 'z lotu ptaka'. Foto-relacje. Foto-instrukcje. Foto-przepisy.

Czasami niektóre publikacje nie były wydane z jakiegoś powodu w wersji elektronicznej, nie znajdzie się tego w necie. Tylko fizycznie, papierowo, na miejscu.

Same tylko komiksy to różne działy tematyczne, od bajki, poprzez adaptacje znanych dzieł na religii kończąc. Uwielbiam Thorgala, tam ilustracja robi więcej niż słowo pisane.

A multimedia? Ile powstało filmów popularnonaukowych- historycznych, przyrodniczych, podróżniczych, o kosmosie. Z tych zasobów można czerpać pełnymi garściami. Te materiały w wielu przypadkach bazują na obrazie, a języki migowe to właśnie obraz i przestrzeń.


Migbooki 

To naprawdę sporo pracy, przetłumaczyć i dobrze oddać treść książki w języku migowym. Tak, akapit po akapicie, strona po stronie, rozdział po rozdziale. Jak dzieło ma pięćset stron, to właśnie pięćset przełożyć trzeba. I nie wystarczy po prostu przemigać książki, tak samo, jak nie wystarczy po prostu przetłumaczyć Pratchetta albo Monty Pythona. Równie dobrze można nie robić tego wcale. 

Oglądając książkę, migbook, g/Głuchy powinien być mile zaskoczony, zachwycony, w jego głowie mają się pojawić obrazy. Ma zrobić 'Wow' i patrzeć na film- książkę dłużej niż zwyczajowe pięć minut, bo zapomni o upływającym czasie. I będzie chciał do tego wracać jak my do ulubionej powieści.

To tak jak słuchać dobrze zrobionego audiobooka z odpowiednio dobraną muzyką, dopracowanymi efektami dźwiękowymi i z podziałem na role. 

Książka migana powinna mieć zmieniające się w tle ilustracje, ukazywane zależnie od fabuły. Mile widziane są efekty wizualne urozmaicające oglądanie. Jeżeli jest to tylko możliwe, należy zastosować podział na role damskie i męskie, a już szczytem marzeń jest dobranie prezenterów wiekowo.

Na początek proponuję Małego Księcia albo coś podobnego objętościowo. 

Gdyby się przyjęło, wtedy można się brać za grubsze pozycje, najpierw jednotomowe, a później, kto wie? Nie ukrywam, że potrzebny jest do tego spory zespół albo masa czasu i dobry sponsor.

A wracając do utworu de Saint-Exupéry᾿ego, łatwiej niesłyszącemu będzie go obejrzeć ze zrozumieniem niż zmierzyć się z czytaniem wersji papierowej, której czasami i słyszący nie pojmują do końca.

I widać już, w jaki sposób można poprawić ten typ 'czytelnictwa'.

Jeżeli chodzi o polskie migbooki, to są 'Ostatnie zimy' Andrzeja Błażewicza, pojedyncze utwory na stronie PZG/ Oddział Mazowiecki i jak na razie nie do pobicia pod względem realizacji, pomysłu i rozmachu strona www.jw.org/pso. A tam bogactwo treści, i nieoceniona, pierwsza taka książka migowa w Polsce,  czyli kompletny Nowy Testament.


Filmowe adaptacje tłumaczone na PJM

DVD- wiele jest adaptacji filmowych z napisami albo z tłumaczeniem na język migowy. Szukać też należy filmów polskich z możliwością wyświetlenia napisów. Bo co z tego, że aktorzy wypowiadają swoje kwestie, kiedy i tak osoby g/Głuche tego nie słyszą. A mogą śledzić pojawiający się tekst, dla niektórych będzie to zrozumiałe.

Są także strony internetowe, z dostępnością w PJM, a tam filmy, przedstawienia teatralne i programy z migającym lektorem. Na miejscu, w bibliotece można pokazać taką możliwość. 


Własne kompozycje

Są g/Głusi aktorzy, poeci, malarze. W języku migowym powstają też piosenki. W Polsce głośno było niedawno na temat grupy Unmute. 

To okazja do poznania kultury w kulturze. Czemu nie zrobić spotkania autorskiego, gdzie z języka migowego będzie się tłumaczyło na foniczny?

Wernisaże, oprowadzania, wycieczki, prelekcje, warsztaty, w których pierwszym jest PJM? W niektórych miejscach to właśnie się dzieje.


Tę listę można wydłużać i modyfikować do woli.

Jak zwykle powtórzę, że najlepsza sprawa, to migać samemu. Każde miejsce czy instytucja, w której może znaleźć się g/Głuchy powinny mieć nadwornego tłumacza, kogoś znającego język migowy w stopniu co najmniej komunikatywnym. 

To jeszcze trochę potrwa, a tymczasem...

... przy dobrej woli obu stron można zdziałać naprawdę wiele. Nawet tematy podane powyżej nie muszą być całkowicie poza zasięgiem.

I co dalej? Nie dajmy się zatrzymać.

Udanego przebywania;)


środa, 24 sierpnia 2022

Pojawia się i znika, czyli o dostępności cd.

I to nie jest tak, że w kwestii dostępności nic się nie dzieje, bo dzieje się naprawdę wiele. I czapki z głów dla tych, którzy podążają w tym kierunku. Droga jednak daleka i ma wiele odnóg, a wszędzie tam, dla wszystkich chętnych sporo do zrobienia.

Tylko dostępność to nie perpetuum mobile, to nie jednorazowe wydarzenie, kilkumiesięczny ciąg usług, zbudowanie podjazdu i zostawienie go samemu sobie. 

Jakiś czas temu padło pytanie: "I co dalej?"

Czy instytucje, urzędy, stowarzyszenia i organizacje będą działać długofalowo, praktycznie rzecz biorąc, już na stałe zapewniając dostępność dla różnych grup odbiorców? 

Czy znajdą się na to środki, a może okaże się, że już wystarczy, że już nie potrzeba? 

Bo jeżeli ktoś, gdzieś 'na górze' stwierdzi, nie wiadomo na jakiej podstawie, że nie potrzeba, to może być więcej sytuacji podobnych do tej opisanej poniżej.

Dla mnie żenada, kosmos i...dodajcie coś od siebie. I trzeba by, żeby ktoś taki znalazł się w podobnej sytuacji, w celach dydaktycznych, może wtedy nowe połączenia w mózgu pomogą?

A teraz ta sytuacja.


Dziwny przypadek 

Są łapki- naklejka, że będzie migane, że będzie tłumacz na żywo lub on-line. Przychodzi niesłysząca kobieta, prosi o kogoś znającego PJM. Panie przy okienku udzielają jej informacji, że to niemożliwe.  

"W takim razie ściągnijcie naklejkę, że zapewniacie dostępność w PJM"- przekazuje mniej więcej taką informację zdesperowana Głucha. Niestety nie ma takiej możliwości. Iść do zwierzchnika też nie ma sensu. Też nie pomoże, z prostej przyczyny, ochroniarz nie dopuszcza. 

"To może zadzwońcie na policję, aby to było porządnie udokumentowane".

Nie zadzwonią. 

Żeby załatwić sprawę, potrzebny jest tłumacz, którego nie ma, a który rzekomo "jest". 

I kultowy, pisany na kartce tekst Pań z WCPR: "Po co pani pyta jeśli dobrze pani wie że nie mamy!"

Poważna instytucja, w znanym polskim mieście. Tekst wiernie skopiowany. Na uwagę zasługuje wykrzyknik na końcu zdania. Bardzo mnie wzruszył.

I ta naklejka z dopiskiem: "Stanowisko przyjazne dla osób Głuchych". 


Musi być constans

Opowiadał mi kolega pracujący w TOPR, że to ma być tak: Podczas akcji ktoś, kogo spodziewasz się po swojej prawej stronie, po prostu tam jest. 

Czyli nie ma czegoś takiego, że ktoś nagle znika i nie ma oparcia. To muszą być naprawdę drastyczne przypadki, że do czegoś takiego dojdzie.

Z dostępnością w PJM jest podobnie. Jeżeli miasto dofinansowuje jakieś imprezy, spotkania czy oprowadzania, to niech faktycznie będzie to coś pewnego, stałego. Tak jest choćby w przypadku łódzkich muzeów, stałe dofinansowanie, stałe wydarzenia. Głusi wiedzą, że tam jest pewniak i nagle nie zniknie. Wymaga to jednak systematycznych, wytrwałych działań ze wszystkich stron. 

Czasami jednak dochodzi do 'zniknięcia', czyli coś przez spory czas było i nagle tego nie ma, wydarzenia mające charakter ciągły nagle przestają się odbywać. A powód, jak to powód, brak dofinansowania 'na to'. 

I pytania: 'Dlaczego nie ma takich a takich spotkań, takich a takich warsztatów w PJM?' 

'Ano- odpowiadam wtedy- biblioteki nie mają już na te wydarzenia dofinansowania". 

A szkoda, naprawdę szkoda, bo zaczynało być fajnie, rodziło się zaufanie. Głusi jednak przychodzili, korzystali. Trzeba to było tylko podrasować i znalazłyby się stałe grupy odbiorców, bo przecież i niesłyszący mają przeróżne zainteresowania.

Gdyby to reaktywować, to w jakiś sposób należałoby przekonać osoby mające władzę w 'zapewnianiu dostępności', że to naprawdę poważna sprawa. To nie zabawa, w branie i zabieranie, a tak to wygląda. Nie wiem, może jest jakaś hierarchia wydarzeń, oznaczanie kolorami, który przypadek ważniejszy, no i najzwyczajniej w świecie takie wycieczki, spotkania popularnonaukowe, warsztaty i tym podobne sprawy organizowane przez biblioteki się nie kwalifikują, żeby dalej to ciągnąć. 

Zresztą, nie o biblioteki tylko chodzi, ale o wszystkie inne miejsca, które by chciały zorganizować 'coś' w PJM. Różnorodność tematyczna i miejsc, co tam kogo interesuje. Jak słyszący ma wybór, tak niech będzie i z Głuchymi. Niech sami sobie wybiorą wydarzenie, na które pójdą. Wiadomo, wcześniej należy zadbać o rzetelne poinformowanie wszystkich różnymi kanałami. 

A czy to będzie często, rzadko, czy się znudzą, czy nie, to wybór trzeba zostawić tym, do kogo wybór należy, do tych, którzy mogą się znudzić lub nie. 

W świadomości ma pozostać informacja: 'Tam jest PJM, tam jest tłumacz'.

Nawet jeżeli 'tutaj' nie przyjdzie żaden Głuchy, bo wybrał się ze znajomymi 'tam', na inne, równoległe wydarzenie, to niech gdzieś znajdzie się zapis migowy tego 'z tutaj'. Bo w świadomości ma pozostać informacja: 'Tam jest PJM, tam jest tłumacz'. 

I w końcu stanie się tak, że cała grupa przyjdzie 'tutaj' a 'tam' sobie tym razem odpuszczą. Dlaczego? Bo tematyka ciekawsza, bo inny tłumacz, bo potrzebujemy różnorodności. 

A najlepsze jest to, że 'tutaj' i 'tam' będzie tak samo dofinansowane, a organizatorzy zadbają o to, żeby w każdym przypadku nagranie dla niesłyszących znalazło się w archiwum, do obejrzenia. 

Później pójdzie fama o miejscach, w których zadbano  o dostępność. Wśród niesłyszących, bardzo często informacje przekazywane są w osobistych rozmowach, niekoniecznie przez media społecznościowe. I wtedy następuje właściwa wymiana myśli, wyrażanie opinii i zachęty do pójścia, zobaczenia i sprawdzenia. Potrzeba więc czasu i odpowiednich działań na różnych poziomach. 

I wracam myślą do sytuacji, która nastąpiła. Niesłyszący zaczęli się przekonywać do niektórych miejsc w Łodzi, do pewnej cykliczności, a tu masz, 'znikło'. 


Piękne założenia 

Ustawa obowiązuje od września 2019 roku.

Głusi, niewidomi, głuchoniewidomi, niepełnosprawni, seniorzy. 

Dla tych osób ma być zapewniona dostępność architektoniczna, cyfrowa oraz informacyjno- komunikacyjna.

Jeżeli chodzi o niesłyszących, mają to być nagrania w polskim języku migowym, tłumacze na żywo i online, możliwość kontaktu poprzez sms. Nie zawsze tak jest. Słyszący w wielu wypadkach nie są przygotowani na 'normalne' funkcjonowanie Głuchych w życiu społecznym i nawet wysłanie zwyczajnego smsa do osoby niesłyszącej jest dla nich problemem. Wolą po prostu katować ją głosowymi rozmowami telefonicznymi. Po prostu radość w niemocy.

Jasne. W razie co można złożyć skargę na brak dostępności, rozpatrzenie jej natomiast może skutkować nakazem... zapewnienia dostępności :). Później za niewywiązywanie się z tego grozić by miała kara pieniężna.

Sporo roboty dla urzędów, instytucji i firm. Sporo kłopotu dla Głuchych. Coś ma być, a tego nie ma. Wtedy pisz skargę. Jak wiadomo u większości niesłyszących z pisaniem ciężko. I po raz kolejny przestaje być miło. A miało być.

I nie chodzi o to, że ustawie czegoś brakuje, tylko o to, że w wielu wypadkach świadomość słyszących pozostaje bez zmian, czyli że to tutaj niepotrzebne, że Głusi tego nie potrzebują albo, że już tego nie potrzebują. Że wystarczy kartka i sms. Moim marzeniem jest, żeby do tego grona nie należeli ludzie mający wpływ na 'zapewnianie dostępności'. 

A skoro już kartka i sms, to jeszcze należy wiedzieć, jak napisać, żeby niesłyszący zrozumiał.


 Poszerzanie świadomości

Przykład świadomości, że kartka wystarczy: 

Znajomy Głuchy u lekarza. Wykryto jakiegoś wirusa. Lekarz napisał mu na kartce, że to JEST zaraźliwe, czyli w domyśle, żeby nie kontaktował się z innymi ludźmi. Tak założył lekarz. Inne jest jednak zrozumienie słyszącego lekarza i niesłyszącego pacjenta. Głuchy bez krępacji spotykał się z innymi, bo zrozumiał, że JEST OK i to nic groźnego. 

Czyli co, tłumacz tutaj był potrzebny czy już nie? Niech ci, co podjęli decyzję o takiej wizycie, sami sobie odpowiedzą. 

Opowiadajcie o takich sytuacjach. Skoro lekarz nie uczy się migać, bo uważa, że nie ma takiej potrzeby, skoro uważa również, że obejdzie się bez tłumacza, to niech chociaż zostanie przeszkolony w pisaniu jasnych komunikatów dla Głuchych. I wszyscy inni, którzy uważają podobnie też.

Ja wiem, że to może godzi w estetykę pisarską Pana Doktora i innych odpowiedzialnych osób, ale sorry, w tym przypadku nie to jest najważniejsze. Głuchy ma zrozumieć, że przez tydzień lub dwa ma siedzieć w domu i nie wychodzić, bo może zaszkodzić innym, ma zrozumieć jasno i wyraźnie co ma zrobić, co powinien, a czego robić nie należy. 

Przykład jasnego, precyzyjnego komunikatu: Choroba wirus. Sprawa poważna. Ludzie razem spotkanie zakaz. Dom tydzień zostać musi.

Z grubsza tak może to wyglądać. Nikomu korona z głowy nie spadnie, a przekaz będzie jasny i zrozumiały. 

Skoro ma nie być nauki migowego i tłumacza, bo nie potrzeba albo już nie potrzeba, to w IMIĘ DOSTĘPNOŚCI, uczcież się chociaż pisać smsy albo na kartkach w taki sposób, żeby Głuchy się nad tym nie zastanawiał.  

Inny przykład świadomości albo jej braku, też niestety pochodzi z przychodni, nie tej samej, ale nie wiem, czy jest się z czego cieszyć. 

Panie chciały pomóc i umówiły osoby Głuche na wizytę lekarską. Doszło do spotkania, lekarz nie przygotowany, czas na pacjenta 10 minut? Akurat trafiło na Głuchych, którzy po polsku nie piszą, zdarzają się przecież w tej grupie i obcokrajowcy. I naprawdę problem powstał, bo nikt w tej przychodni na wejściu nie zastanowił się, nie uświadomił sobie, jak kłopotliwa będzie taka sytuacja, i że należy inaczej do tego podejść. Cudownie, że umówiono wizytę, ale co dalej? Należało postarać się o kogoś asystującego, odesłać do przychodni, której pracownicy rozumieją to konkretne pismo albo postarać się tego dnia o tłumacza online. Jeżeli już ktoś taki się pojawia, to personel powinien zadać sobie trud odpowiedniego obsłużenia tej osoby.

I nie tylko chodzi tu tylko przychodnie czy gabinety lekarskie.


Praca u podstaw 

Usuwanie hulajnogi z ciągów komunikacyjnych. Dlaczego w ogóle pojawia się apel, żeby to robić? Bo to nauka czegoś nowego, niby oczywistego, ale większość nawet się nad tym nie zastanawia. Gdyby zapytać niewidomego jak można ułatwić mu życie, to podałby całą listę rzeczy, o której istnieniu nawet byśmy nie pomyśleli. I pewnie należałoby o tym ciągle przypominać i uczyć następnych. Niech akcja trwa. Jedna osoba niech 'przeszkoli' trzy, tamte trzy, niech 'przeszkolą' swoją trójkę. I hulajnogi nie będą zagrażać niewidomym.

Z PJM może być podobnie. Ci, którzy mają świadomość, niech opowiadają innym o kulturze Głuchych, o ich potrzebach, zainteresowaniach i potencjale.

Że chodzą do kina, teatru, na wycieczki, spacery. Pracują, wyjeżdżają na urlopy, do sanatoriów. Tańczą, malują obrazy, piszą wiersze i piosenki, łowią ryby, uprawiają sport, zbierają grzyby. Potrzebują usług lekarza, psychologa, rehabilitanta, fryzjera, trenera, ratownika, prawnika, kosmetyczki, policjanta, nauczyciela, różnego typu doradców. Skoro wymieniam, to mamy kasjerów, recepcjonistów, ludzi z call center, dozorców, handlowców, kierowców komunikacji miejskiej, dostawców, z którymi wszyscy bez wyjątku kontaktują się prawie codziennie. 

I co? W tych przypadkach PJM jest niepotrzebny? Głusi tego nie potrzebują czy potrzebowali jakiś czas temu, ale zapadła decyzja, że już nie potrzebują? Jak to jest? Gdzie miganie jest mało istotną sprawą?

Może w restauracji? Pokaże palcem co chce, zje, zobaczy na terminalu jaka jest cena, zapłaci i już. A gdyby tak niesłyszący chciał usiąść na zewnątrz w ogródku? Nie może, bo na stoliku napisane jest rezerwacja. Siada więc w środku. Gdyby tak ktoś z personelu znał migowy, to po krótkiej rozmowie okazałoby się, że umówieni goście przyjdą za dwie godziny i można przez godzinkę spokojnie posiedzieć na zewnątrz.

Może w tramwaju? Tramwaj zatrzymuje się na przystanku i motorniczy oznajmia pasażerom, że jedzie inną trasą, bo ta normalna jest chwilowo zablokowana. Jeżeli jesteś słyszący, to jest trochę konsternacji, dopytujesz się, jak wygląda aktualna trasa, podejmujesz decyzję czy jechać dalej, czy zmienić środek transportu. A teraz wyobraź sobie, że nie słyszysz. Na szczęście każdy prowadzący pojazd miga i wszystko dokładnie wyjaśni, Uff, i po kłopocie.

To gdzie jeszcze nie potrzeba znajomości języka migowego albo tego jak właściwie komunikować się z Głuchymi? 

Są różne projekty, z PJM w tle. I cieszą się zainteresowaniem, mniejszym lub większym, ale jednak. Sam brałem udział w niektórych, to wiem. Zauważyłem, że jeżeli otwiera się jakieś możliwości, to znajdują się tacy, którzy zechcą z tego skorzystać.

I czy nie należy sprawić, żeby zostały one wprowadzone na stale? Bo jeżeli środki przyznane są tymczasowo, trzeba potem znowu pisać wnioski, prosić i czekać, a odpowiedź będzie odmowna, a taka być nie powinna. I 'znikają' naprawdę fajne rzeczy, a jeszcze fajniejsze nigdy się nie pojawią. Miałem okazję obserwować, jak upadł piękny projekt dla Głuchych dzieci i ich rodziców. A inny nie zaistniał dlatego, że już przecież środki na tłumaczenia 'u Was' zostały kiedyś przyznane, no to teraz już nie potrzeba. Może gdyby to było muzeum, nie byłoby problemu. 

A ciekawych imprez i projektów nie mniej kulturalno- oświatowych, gdzie PJM mógłby zaistnieć i trwać jest naprawdę sporo. Podpowiem i mam nadzieję, powtarzając za poetą, że 'dla wszystkich starczy miejsca'. 

Przyczepię się do spacerów organizowanych w różnych lokalizacjach. Ostatnio w Łodzi jest dużo oprowadzań po muzeach, mamy ich tutaj kilka. A tam wystawy, wernisaże, finisaże, eksponaty, o których powiedzieć można naprawdę wiele.

Spacery po regionie, określoną trasą po mieście, po detalach, tematyczne, po cmentarzach, po Łodzi rewitalizowanej, a to pewnie początek listy. 

Przedstawienia teatralne, na szczęście mamy jakiś zaczątek. Nawet przedstawienia organizowane bezpośrednio przez Głuchych.

Przeróżne warsztaty. Są oczywiście te organizowane przez dwa łódzkie kluby zrzeszające osoby niesłyszące, ale kto powiedział, że nie może być ich więcej. W bibliotekach jest ich cala masa, tematyka różnorodna.

Pomoc w wypełnieniu wszelakich wniosków, kwestionariuszy. PIT-y, szkolenia, biznesy. 

Tłumaczenie migbooków, wykładów, prelekcji, webinarów, audycji, wywiadów, filmów i spotkań. 

I mógłbym tak mnożyć i mnożyć przykłady. A jeżeli takie 'sprawy' zostaną przygotowane w PJM, to Głusi będą z tego korzystać, w mniejszym lub większym stopniu, ale będą. Jak zrobi się constans, to frekwencja będzie i 'tu' i 'tam'. Pójdzie fama. W świadomości zostanie zapamiętane. Tam jest PJM, tam jest tłumacz.


Mam nadzieję, że wkrótce napiszę o tym więcej, a relacje będą jeszcze bardziej zachęcające.

A tymczasem, kto może niech poszerza swoją i innych świadomość, zwłaszcza tych, którzy mają możliwość 'zapewniania dostępności'.

W tej sprawie bardzo pomocny może się okazać kurs PJM. A chcemy go zorganizować w Łodzi razem ze Stowarzyszeniem Rozwoju Pitagoras. Stacjonarny. Certyfikowany. Poziom Elementarny- A1/A2. 60 godzin szkolenia.

Więcej o tym w Aktualnościach, na profilu Pitagorasa i moim. Prowadzimy nabór :)

Udanego przebywania ;)











niedziela, 1 maja 2022

O korzystaniu z przestrzeni, część czwarta

I...

Nie wystarczy sama fotografia znaku z opisem, nawet samo jego nagranie na filmiku, ale pokazanie jego zastosowania w konkretnej sytuacji, z barwą, tempem, ładunkiem emocjonalnym i kierunkiem. W pewnym podręczniku do nauki napisano, że o PJM można dużo mówić i pisać, ale i tak najlepiej to wszystko przemigać, bo to język obrazowo- przestrzenny jest przecie. I mają rację autorzy książki. Zebrali do kupy wszystko, co potrzeba, korzystając z dostępnych dzisiaj pomocy dydaktycznych i wieloletniego doświadczenia poprzedników i swojego. Noo... tak jak napisali, najlepszy podręcznik do nauki PJM. Dla początkujących i nie tylko. Chętnych odsyłam do netu, wystarczy wpisać tę frazę i gotowe.

Jednak tak jak sygnalizowałem w jednym z pierwszych postów, potrzebny jest także pisemny materiał uzupełniająco- porządkujący. Niektórzy po prostu tego potrzebują. Dodatkowe wyjaśnienie, a po co, a dlaczego, a kiedy? I tak mi teraz przyszło do głowy, że przecież języki migowe działają zgodnie z pracą mózgu, czyli wszystko dzieje się w nich jednocześnie, na różnych poziomach, a tymczasem wielu słyszących jest przyzwyczajonych do linearności,  po prostu potrzebujemy tekstu, żeby to na spokojnie ogarnąć. 

No to ogarniajmy dalej. 

Ten wpis kończy podstawowy cykl O korzystaniu z przestrzeni, a to oznacza, że dopiero się rozkręcamy ;)


Po lewej i prawej, czyli osoby leworęczne  

Jest czasami taki pierwszy 'szok'-  ooo, ona/on jest leworęczna/y. Potem zazwyczaj wszyscy się przyzwyczajają, bo mózg musi przetrawić przez moment 'inny' sposób migania. I po robocie :) 

To tak, jak z piszącymi czy rysującymi lewą ręką. Mówimy 'Wow', przyjmujemy do wiadomości i wszystko toczy się swoim rytmem. Żyjemy w czasach kiedy sporo już napisano na ten temat, wiele wyjaśniono i w większości leworęczność to zaleta, a nie wada podlegająca szykanom. 

Jeżeli chodzi o miganie, to osoby leworęczne podlegają tym samym zasadom co wszyscy. Umieszczają swoich 'bohaterów' w różnych punktach swojej przestrzeni roboczej i starają się być konsekwentni, żeby nagle, bez uzasadnionej przyczyny nie przemieścić ich z miejsca na miejsce. Pisałem o tym w części trzeciej bieżącego cyklu.

Jedyna zmyłka to pojęcia migane lewą ręką, ale dosłownie wystarczy chwila, aby mózgi praworęcznej części migającej populacji się przestawiły :)

I jest też pewne ułatwienie, osoby praworęczne uczące się migowego mogą mieć problemy podczas pracy z praworęcznymi lektorami. Taki efekt lustra zachodzi wtedy, czyli jeżeli lektor miga coś prawą ręką, to uczeń miga lewą, i na odwrót, lektor miga lewą, a uczeń miga prawą :) A jeżeli lektor jest leworęczny, to takich pomyłek jest mniej.

Inna sprawa, którą zauważyłem. Utarło się, chociaż nie jest to musem, że 'dobro', czyli pojęcia pozytywne, miga się po prawej stronie, a te negatywne 'z lewej'. Chodzi o ogólne przedstawienie tematu, nie o kierunki geograficzne ukazujące wrogów czy sojuszników, nie o salę któregoś z parlamentów, gdzie zasiadają po określonych stronach takie czy inne stronnictwa. Wtedy wiadomo, trzeba pokazać rzeczywistą grupę po rzeczywistej stronie, niezależnie od tego, która ręka jest wiodąca w naszym przypadku. 

Ogólne przedstawienie....jeżeli osoba praworęczna przemiga 'dobro' po swojej prawej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że osoba leworęczna umieści 'dobro' po swojej lewej. Taki sposób migania po prostu jest dla niej bardziej naturalny, łatwiejszy. Oczywiście, jak to czasem bywa, zdarzyć się mogą wyjątki, i spotkamy osobę leworęczną, która miga pojęcia pozytywne po swojej prawej stronie, mimo iż nie jest to dla niej komfortowe albo po prostu nie sprawia jej to żadnych problemów. Ja też migam niektóre 'dobre' pojęcia lewą ręką i umieszczam je czasem po swojej lewej stronie... i wcale mi to nie przeszkadza.


Linia czasu- kody kulturowe

Co by to była za przestrzeń bez czasu. 

Przyjęło się, w kulturze zachodniej, że przeszłość umieszczamy za sobą, a przyszłość przed sobą. My jesteśmy teraźniejszością, znajdujemy się tu i teraz. Inna linia czasu, którą się posługujemy to, od lewej do prawej. Dlaczego? Przypomnij sobie wykresy historyczne, a konkretnie osie czasu. Pamiętasz, gdzie znajdują się tam przeszłe wydarzenia? Właśnie, przeszłość znajduje się po lewej stronie, a czas zmierza ku prawej. 

To wszystko jest oczywiście o wiele bardziej skomplikowane, ale po to są te kody kulturowe i wykresy, żeby się za bardzo nie zastanawiać, żeby łatwiej było pojąć różne kwestie. Taka umowność. I w sumie od wieków dobrze nam się z tym żyje i całkiem dobrze poruszamy się z tym w czasoprzestrzeni. Dla bardziej dociekliwych i zainteresowanych tematem, mamy jeszcze dół- przeszłość, środek- teraźniejszość i górę- przyszłość, stosowane w tzw. psychologii wyrazu (przedstawianie siebie za pomocą pisma, ubioru, wypowiedzi). Idąc tym tropem....wykopaliska, czyli przeszłość znajduje się w dole, pod ziemią, a teraźniejszość na powierzchni. 

Używany zwrotów: To za nami. Nie wracajmy do tego. Odrzućmy to za siebie. Cofnijmy się do tamtych wydarzeń.

Przejdźmy do naszych czasów. Doszliśmy do tego miejsca.

Jak będzie wyglądać jutro? Idźmy dalej. 

Używany ich dosłownie i w przenośni. Takich powiedzeń jest oczywiście więcej, opisują przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, którą nanosimy na naszą wyimaginowaną oś czasu. Z tyłu do przodu, od lewej do prawej. 

I bardzo podobnie, a nawet znacznie wyraźniej wygląda  to w PJM. 


Linia czasu w języku migowym

Do jego określenia, zastosujemy odpowiednie znaki ideograficzne, które absolutnie dosłownie czerpią pełnymi garściami ze wspomnianych powyżej kodów kulturowych. 

Na razie opisze to sensie ogólnym, a później bardziej szczegółowo, kiedy zaczniemy temat pozycyjności. A przy okazji zasygnalizuję już tutaj  jedną z podstawowych jej zasad- od ogółu do szczegółu. Tak jak na filmie. 

  • Przeszłość (przykłady) - znaki pokazujemy w kierunku 'do tyłu' albo 'za siebie'.

Dawno, było, niedawno, wcześniej, przeszłość, wczoraj, przedwczoraj, tydzień, dwa, trzy tygodnie temu, rok  temu dwa, trzy lata temu.

  • Teraźniejszość- te z kolei migamy  'przy sobie', równolegle do osi naszego ciała.

Teraz, dzisiaj, bieżący tydzień- miesiąc- rok.

  • Przyszłość- znaki kierujemy 'do przodu'.

Przyszłość, będzie, potem, jutro, pojutrze, za tydzień, za dwa, trzy tygodnie, za miesiąc, za dwa, trzy miesiące, za rok, za dwa, trzy lata, następny tydzień.

Zauważ, twoje 'ja' to teraźniejszość. Przeszłość jest za a przyszłość przed tobą.

Podczas rozmowy trzeba oczywiście się orientować dosyć szybko, które znaki dotyczące czasu zostały użyte. Wtedy wiemy, czy ktoś przyjdzie, a może już przyszedł, czy ktoś jechał, jedzie czy dopiero będzie wyjeżdżał. Taka orientacja jest ważna, bo w PJM nie ma zwyczaju po każdym zdaniu dotyczącym danej sytuacji, powtarzać byłwczoraj, dawniej. Skoro ktoś opowiada o tym, co było wczoraj i nie zmienia 'czasu', to prawdopodobnie wypowiedź ciągle dotyczyć będzie przeszłości. W którymś momencie może paść słowo dzisiaj albo za tydzień i wtedy wiemy już, że nasza rozmowa przeniosła się z przeszłości, w teraźniejszość lub przyszłość. 

Zasada naprawdę bardzo prosta, tylko faktycznie potrzebny jest dobry orient. Zawsze można dopytać, jeżeli podczas dalszej konwersacji coś nam zaczyna nie pasować i czujemy się zagubieni. Trzeba od razu to wyjaśnić, bez żenady. Bo może się okazać, że ktoś już jest za rok, a my jesteśmy na tydzień temu, ponieważ nie zauważyliśmy znaku wprowadzającego czas przyszły. Fascynujące.


A teraz od lewej do prawej. 

Następny, dzień, dwa, trzy (długość trwania czegoś)

Osoby leworęczne, pamiętasz? ;)


Wracając do wykresów historycznych, jeżeli przedstawiasz wydarzenia, posługując się tą formą przekazu, możesz co prawda zaczynać 'od lewej' i liczyć na to, że mózg twojego rozmówcy odpowiednio wszystko poprzestawia. Zazwyczaj jednak, dla pełnej jasności, migamy wtedy 'od prawej', taki paradoks. Jedna rzecz pozostaje niezmienna, twoje 'ja', czyli teraźniejszość (albo granica p.n.e./ n.e.), pośrodku 'wykresu'. Aha, no i skoro w nazwie padło słowo 'historia', to ten sposób migania, zarezerwowany jest dla wydarzeń, które właśnie takiego 'wykresowego' przedstawienia  wymagają.


Fajna zabawa:)

 

Przypominam poprzednie i dorzucam nowe: znak+ kierunek (jeżeli dotyczy) + intensywność migania+ mimika+ czas

Oprócz tego: przestrzeń robocza, pozycyjność, kierunkowość, symultaniczność, żywe pudełko, 'nagrywanie' filmu.


Udanego przebywania ;)


poniedziałek, 18 kwietnia 2022

O korzystaniu z przestrzeni, część trzecia

Niesłyszący znani są z tego, że dostosowują sposób migania do umiejętności swojego rozmówcy. Jeżeli się z kimś dogadają, to za bardzo nie zwracają uwagi na błędy, chyba że są rażące i mają wpływ na komunikację albo jeżeli ktoś poprosi ich o korektę. Podobnie jak w innych językach, lepiej niech rozmówca się dobrze czuje, poza tym ciągłe poprawianie go grozi tym, że się zrazi do nauki albo rozmowy z nami. Wpłynie to także niekorzystnie na płynność konwersacji, bo w końcu poprzestaniemy na maglowaniu kilku wyrazów, a sens przekazu gdzieś umknie. Trzeba wybrać złoty środek. Niesłyszący robią to bardzo taktownie, migając po prostu właściwie i poprawnie, zarazem okazując cierpliwość i szacunek drugim. Warto ich obserwować i kopiować.

Pewnego razu spotkała mnie fajna sytuacja. Nasza grupa tłumaczy otrzymała od znajomych Głuchych nagrany filmik. A na nim ukazane, jak oni by chcieli, żebyśmy migali, czego by sobie życzyli, czego się spodziewają, jeżeli ktoś przekazuje im treści w ich języku. Było to w tym czasie kiedy głośno się zaczęło mówić o miganiu obrazowym, czyli ładnych kilkanaście lat temu, abstrahując od tego, że oni zawsze tak się porozumiewali między sobą, a w końcu słyszący dostrzegli, że jednak trzeba migać po ichniemu, bo to ich język jest. Na materiale zero krytyki, nagabywania, po prostu jeden z najlepszych 'vlogów', jakie widziałem w życiu, film nagrany przez młodych Głuchych, którzy podeszli z szacunkiem do nas, słyszących. Zobaczyłem go raz, a pamiętam do tej pory. To jest przekaz! 

Opiszę teraz, co tam było. Ta wiedza jest bardzo pomocna. 


Co lubimy, czyli krótki poradnik migania/ fragmenty

Trójka Głuchych, jeden chłopak i dwie dziewczyny. Stoją nieruchomo, po czym on zaczyna dreptać w miejscu, imitując rękoma 'ruch stóp', a komentuje dziewczyna obok. Po chwili i ona zaczyna dreptać, poruszając tułowiem, jak to robimy podczas chodzenia. Wtedy druga dziewczyna zaczyna podawać różne przydatne informacje.

'Miganie jest jak film. Widzisz  idącego człowieka z oddali bądź z lotu ptaka, a potem następuje przybliżenie obiektu. Najpierw jest to niewielki punkcik, a później dostrzegasz coraz więcej szczegółów. I to trzeba odwzorować, żeby twój przekaz był barwny i ciekawy. Skoncentrujesz się na ruchu ramion, czy sposobie chodzenia? Ktoś idzie szybciej, czy wolniej, stąpa ciężko, czy lekko? Nie wystarczy po prostu przemigać, że ktoś idzie, ale też w jaki sposób'. 

'Co widzisz, kiedy oglądasz na przykład pokaz fajerwerków? I takie ma być miganie. Chcemy widzieć kolory i wszystkie inne efekty. Ma być żywo i energetycznie. Pracuje przy tym całe twoje ciało, widać to w twojej mimice'.

'W języku migowym możesz pokazać nawet trudne sprawy w ciekawy sposób. Na przykład budowę oka. Wiesz co zrobić, żeby pokazać jego tylną część? Wyobraź sobie, że trzymasz w dłoni 'rekwizyt- oko' i oglądasz je z każdej strony. Łatwo wtedy powiedzieć, że na przykład boli cię ono gdzieś z tyłu'.

'Takie miganie lubią Głusi'.

I wiadomo już co robić. Nawet jeżeli dla innych słyszących takie miganie jest śmieszne czy nie do przyjęcia, to dla Głuchego będzie ono w takiej formie, jakiej właśnie oczekuje i do jakiej jest przyzwyczajony. To także wyjaśnia, dlaczego niektórych tłumaczy niesłyszący wolą bardziej. Po prostu migają oni barwniej i ciekawiej od innych, malują w przestrzeni obrazy. Głusi te obrazy widzą, czują, to do nich trafia. Wszak obrazowo- przestrzennym język migowy jest. 


Twój film, twoja historia

Czyli...

Przedstawienie jednego aktora, a ty jesteś reżyserem, scenografem, scenarzystą, aktorem i kim tam jeszcze, niezbędnym do powstania twojego filmu.

Kadrujesz, montujesz, zarządzasz. 

Ma być barwnie, ciekawie, żywo, z emocjami. O tych ostatnich pisałem tutaj To, co masz, to, co umiesz, czyli język migowy bez znaków

A skoro tak, to decydujesz gdzie, kogo, co i w jaki sposób umieścić w swojej przestrzeni roboczej, co zrobić ze swoją twarzą, jak energetycznie to przedstawić. Tylko nie pogub się :) 

Już wyjaśniam. 


Góra i dół 

W twoim filmie będą latać samoloty, będą chodzić ludzie, biegać dzieci, hasać zwierzęta. Samochody na ulicach, turyści w górach. Wieżowce, kamienice, domki. Lasy, jeziora z łódkami i jachtami, morze, a na nim statki. Ważne są też zjawiska atmosferyczne, zimno, ciepło, wietrznie, deszczowo. Atmosfera ogólna, wesoło, poważnie, smutno. Po prostu taka życiowa różnorodność, którą należy nanieść w przestrzeni podczas twojego migania. 

Samolot startuje czy ląduje? Turysta wspina się pod górę, czy z niej schodzi? Deszcz pada czy jest ulewa? Sztorm i fale unoszące statek to w górę to w dół. Jesteś na wieży i obserwujesz właśnie stamtąd okolicę? A może odwrotnie, z dołu obserwujesz jak wysoki to budynek? Wjeżdżasz rowerem pod górę, czy zjeżdżasz w dół? Sytuacje można by mnożyć.

Gwiazdy, chmury, niebo, słońce, księżyc. Opalanie się, prysznic. Grad, deszcz, śnieg, błyskawice. Naturalne, że te znaki umieszczane są w górnej części przestrzeni.

No i wiadomo, większość znaków typu rzeka, jezioro, droga, las występuje na poziomie tułowia, ale w porównaniu z powyższymi są jakby 'w dole'. 

Dalej jest jeszcze ciekawiej :)

Piwnica, kopalnia. Po zamiganiu tych znaków 'schodzisz' w dół po schodach albo 'zjeżdżasz' windą. Poziom tafli wody, markujesz nurkowanie i opisujesz, co pod tą wodą się dzieje. Aha, ktoś płynie głębiej, czy chce się wynurzyć, a może pozostaje na tej samej głębokości? Jest w stroju płetwonurka czy porusza się za pomocą łodzi podwodnej? 

I dlatego napisałem, żeby się nie pogubić. Wprawne oko wypatrzy każdy brak konsekwencji. 


Po prawej i po lewej

W poprzednim poście było o znakach kierunkowych, miganiu od siebie lub do siebie. Zazwyczaj stosuje się je podczas bezpośrednich konwersacji. 

No, ale bardzo często opowiadamy o kimś lub o czymś albo, że ktoś coś zrobił, kogoś spotkał, coś powiedział. Wtedy wykorzystujemy miejsce po lewej lub prawej stronie. 

I teraz pytanie: ktoś, o kim opowiadasz, powiedział coś do ciebie albo coś dla ciebie zrobił? Jeżeli dla/do ciebie, to zazwyczaj kierujesz znak 'do siebie',  a w zależności od tego, gdzie umieszczony w przestrzeni jest 'ktoś', to znak zaczniesz z prawej lub lewej strony. Ważne: jakie emocje towarzyszą danej sytuacji? Trzeba je wtedy odzwierciedlić na twarzy. Przypominam, że jeżeli artykułujemy 'po polsku', to nie przekażemy ich, jak należy. Więcej przeczytasz o tym w O czystości języka i odpoowiednim szeptaniu

Tylko nie pogub się, jeżeli mówisz o swoim koledze, koleżance, kimkolwiek i umieszczasz tę osobę po prawej stronie przestrzeni roboczej, to do końca twojej wypowiedzi trzeba zachować konsekwencję. Ta osoba powinna 'pozostać' po twojej prawej, chyba że opowiadasz o tym, że gdzieś pojechała czy poszła i wtedy automatycznie zmieniasz jej miejsce w przestrzeni. 

W przeciwnym razie, w twojej historii , bez żadnej zapowiedzi,  'pojawi' się nowa postać. Istnieje obawa, że padnie wtedy pytanie uściślające, dotyczące przedstawianego zdarzenia. Pozytywna informacja: W większości przypadków, mimo takiego istotnego błędu, i tak przekaz zostanie dobrze zrozumiany, a wszystko po to, aby utrzymać płynność konwersacji. Jednak uczciwie o tym informuję ;). Kamyczka w bucie przez jakiś można wytrzymać, ale jeżeli go tam nie ma, to i wygodniej i przyjemniej. 

A co, jeżeli chcesz opowiedzieć o osobach trzecich? Zasada podobna, tylko ty stoisz 'z tyłu', a po swojej 'lewej' i 'prawej' , 'na górze', 'na dole' umieszczasz bohaterów historii. No i nie pogub się. Pamiętaj, gdzie kto jest, dokąd idzie, jedzie, jakim środkiem transportu, z kim rozmawia lub skąd wraca. Dodaj do tego emocje, które towarzyszą każdej ze stron. I znowu poproszę, nie artykułuj 'po polsku'. 

Chyba jeszcze nie raz to powtórzę, bo siebie czasami też łapię na czymś takim. Przykład jak ważne to jest: nadmij policzki albo je wciągnij, a przy tym artykułuj, albo podczas szeptania zrób z ust  'podkówkę'. To raczej niemożliwe, a migowy właśnie takich środków wyrazu wymaga. Nie ma zmiłuj.


A jak jest z osobami leworęcznymi? Najprościej mówiąc: podobnie, ale  sprawa nie jest taka oczywista i wymaga dalszego rozwinięcia. Temat  fascynujący. O tym następnym razem.



No to co już mamy? Przestrzeń roboczą, kierunkowość, symultaniczność, żywe pudełko i 'nagrywanie' filmu.

Każda wypowiedź zawierać też powinna: znak+ kierunek (jeżeli dotyczy) + intensywność migania+ mimika.

To tylko uproszczony schemat, mający na celu wyrobienie sobie ogólnego poglądu na temat budowy zdania w języku migowym. Jak  widać, o samej kierunkowości można pisać i pisać :), a gdzie reszta? Za jakiś czas zajmiemy się samymi wyrazami i budowaniem z nich wypowiedzi. Nazywa się to 'pozycyjnością'. 


cdn.


Udanego przebywania ;) 





środa, 13 kwietnia 2022

O korzystaniu z przestrzeni, część druga

Vera F. Birkenbihl, twórczyni jednej z metod nauki języków, napisała także książkę o mowie ciała, a w niej ciekawe spostrzeżenie. W skrócie: nie powiem Ci wszystkiego, bo nawet nie jestem w stanie, jest tyle sytuacji, taka mnogość charakterów. Podaję przykłady, a do Ciebie należy reszta. Obserwuj, badaj zależności i na tej podstawie wyciągaj wnioski. 

Podobnie tutaj, nie opiszę wszystkich znaków migowych i sposobów ich pokazywania, musiałbym wtedy stworzyć jakiś leksykon albo encyklopedię, a później i tak trzeba by było, to wszystko uzupełniać i aktualizować. Daleko mi do tego. Łatwiej mi na przykład napisać, że przy głowie zazwyczaj występują znaki odpowiedzialne za myślenie, marzenia, wiedzę itd. Reszta należy do Ciebie, bo oprócz podstawowych pojęć migowych istnieją także te specjalistyczne, związane ze sztuką, biznesem, prawem, polityką, turystyką, a to dopiero początek listy. Jakiś czas temu nie było Facebooka, Instagrama i całej reszty, nie było też potrzeby tworzenia znaków, które opisywałyby te nowe słowa. To kolejny powód, dla którego nawet nie myślę o tym, żeby omawiać wszystko. Więcej informacji znajdziesz w Ucz się tego, czego akurat potrzebujesz


O przestrzeni natomiast napiszę z chęcią, bo do informacji z nią związanych dołączać będziesz, to co akurat poznasz albo to, co okaże się w danej chwili pomocne i przydatne...dla Ciebie. To takie żonglowanie coraz większą ilością piłeczek czy innych gadżetów, a w centralnym miejscu osoba najważniejsza, bez której to wszystko nie byłoby możliwe. 


Ja i wszystko wokół

Ech... może ktoś się obruszy, ale zazwyczaj, mimo swojego altruizmu, empatii i wszystkich najlepszych cech, które staramy się okazywać, i tak najważniejsze dla każdego jest słowo 'JA'. Nawet jeżeli ktoś robi coś dla drugich, to gdzieś podświadomie buduje przez to swoje dobre samopoczucie, swoją wartość. I bardzo dobrze, bo dzięki temu wiele fajnych rzeczy się dzieje, ale to pokazuje, że dla człowieka centralnym punktem przestrzeni jest on sam. 

W przestrzeni roboczej, czyli w obszarze wykorzystywanym do pokazywania znaków języka migowego jest podobnie. Dana osoba jest w centrum informacji, którą przekazuje, to ona miga albo 'od siebie', albo 'do siebie'. To ona kumuluje 'w sobie' emocje albo wydobywa je 'z siebie'. To po obu stronach swojego JA umieszcza na prawo albo na lewo, na górze albo w dole osoby, przedmioty lub zjawiska. To JA jest teraźniejszością, podczas gdy za plecami jest przeszłość, a przed oczami przyszłość. 

A teraz wyjaśnię to dokładniej.


Od siebie , do siebie

Jeżeli zwracasz się do kogoś, używając języka migowego, to jedną z podstawowych zasad, która wtedy obowiązuje, jest ukierunkowywanie znaków w jej lub w jego stronę. Przykłady?

Uczę cię. Pomagam ci. Daję ci. Opowiadam ci. 

Migane 'od siebie' w kierunku rozmówcy. 

Z kolei

Uczysz mnie. Pomagasz mi. Dajesz mi. Opowiadasz mi.

Migane od rozmówcy w naszą stronę.

Warto zauważyć, że to zdania oznajmujące. Gdyby natomiast miały to być pytania bądź tryb rozkazujący, kierunki byłyby te same, zmienić należałoby wtedy mimikę, ułożenie ciała oraz inne elementy.

Czyli...

Mamy kierunek, intensywność migania znaku, czasami może być to jego powtórzenie, jeżeli chcemy zasygnalizować, że czynność wykonana była więcej niż jeden raz, mimikę. I właśnie przy tej okazji delikatnie poruszony został temat symultaniczności, czyli pewnych zjawisk występujących jednocześnie obok siebie, znak+ kierunek+ intensywność migania+ mimika. To nieodłączna część gramatyki PJM. Bez tego wszystkiego czyjeś miganie będzie przypominać bezduszny translator. Jednak technika idzie do przodu i nawet elektroniczni tłumacze mają coraz więcej uczucia, a skoro taki potrafi, to my tym bardziej ;)

Migasz albo od siebie, albo do siebie, albo w innym wybranym miejscu przestrzeni, tylko trzeba ustalić wcześniej co, kto, komu....dlaczego też jest ważne. Czasami to samo słowo traktowane w sensie ogólnym, nie będzie wymagało stosowania powyższych reguł, zmieni się także jego umiejscowienie w przestrzeni. Przykładami mogą być: nauka, pomoc albo zaproszenie.

I jeszcze jedno, o tym już było, ciągle trzeba pamiętać, że w poprawnie zbudowanych zdaniach PJM nie uświadczysz niektórych słów polskich i to nie dlatego, że nie ma ich migowych odpowiedników. Jasne, że są, ale nie używamy ich w danych konstrukcjach gramatycznych. Na przykład, żeby poprawnie przemigać

Uczę cię. Pomagam ci. Daję ci. Opowiadam ci. 

Uczysz mnie. Pomagasz mi. Dajesz mi. Opowiadasz mi.

nie pokazujemy słów cię, ci, mnie, mi, bo kierunek, w którym 'powędruje' znak wskazuje, czy chodzi o ciebie czy o mnie.

Inny przykład:

Przyjdę do ciebie o godzinie 18.

Przyjdź do mnie o godzinie 18.

W PJM nie użyjemy zwrotów polskich 'do ciebie' i 'do mnie', po prostu skierujemy znak 'przyjść' w stronę rozmówcy lub swoją. Genialne.


Żywe pudełko

Znaki ideograficzne: cierpliwy, spokojny, skromny, pokorny, stres, niepokój, wyrażanie postawy obronnej, kojarzyć się mogą z kumulowaniem emocji.

Z drugiej strony mamy gniew, zdenerwowanie, złość, wyrzucanie z siebie tego, czego już utrzymać się nie da. 

I znowu w centralnym miejscu znajduje się JA, które 'chowa' coś do środka lub stamtąd coś 'wyciąga', takie żywe pudełko.

O tym jeszcze napiszę więcej, teraz tylko zasygnalizuję. Podczas migania pierwszej grupy słów zmniejszamy swoją 'objętość', nierzadko kulimy się, nieznacznie pochylamy. W przestrzeni zajmujemy wtedy mniej miejsca, jesteśmy spokojni, stonowani. Widać to także w naszej mimice, przepraszająco- pojednawczej. 

Druga grupa wyrazów wymaga większej ekspresji oraz bardziej rozległego obszaru roboczego, potrzebnego do poprawnego przekazania informacji. Oczywiście wyraz twarzy także się wtedy zmienia na bardziej stanowczy, zdecydowany, a nawet gniewny.

I tym samym symultaniczność zostaje wzbogacona o jeszcze jeden element:

znak+ kierunek+ intensywność migania+ ułożenie ciała+ mimika.


Znaki przy tułowiu 

To właśnie ten obszar jest odpowiedzialny za emocje, które odczuwasz.

Smutek, radość, gniew, zdenerwowanie, zazdrość, obawy, spokój, lubienie i nie lubienie, - kojarzysz, jak to się miga?

Serce- i w PJM może być ono złamane. To tutaj pokazujesz stres, załamanie, ale też uczucia bardziej pogodne związane z tym, co akurat w sercu gra. 

Wiele narządów, które podtrzymują nasze życie, znajduje się właśnie w tułowiu i nie będzie zbyt odkrywczym stwierdzenie, że kiedy opowiadamy o nich, to aby zostać dobrze zrozumianym, pokazać należy ich zbliżoną lokalizację.

Siłą rzeczy, sporo znaków występuje właśnie w tym obszarze, w różnych jego częściach i na różnej wysokości. Przecież, żeby zamigać, jaki kolor mają czyjeś buty, naprawdę nie potrzeba brać ich do ręki albo wykonywać całej masy innych dziwnych czynności. Chociaż, wiadomo, ludzka kreatywność nie zna granic, kiedy trzeba się dogadać albo na coś zwrócić uwagę.



A teraz czas na przetrawienie dotychczasowych treści, bo jeżeli chodzi o przestrzeń, to jeszcze kilka rzeczy do omówienia zostało. 

Przydatne słowa- klucze to:
Przestrzeń robocza, kierunkowość, symultaniczność, żywe pudełko.

cdn.

Udanego przebywania ;)

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

O korzystaniu z przestrzeni, część pierwsza

Jest tyle znakomicie wykonanych filmów instruktażowych do nauki PJM, słówka, zwroty, dialogi, po prostu bogactwo. Dlatego stwierdziłem, że chwilowo takich materiałów tworzyć nie będę. Zasygnalizuję, odeślę do odpowiednich miejsc, i tak najwięcej zależy od osoby, która chce się migowego nauczyć. Trochę czytania tu, oglądania tam oraz czas poświęcony na indywidualne ćwiczenia u siebie. No i wiadomo, moje ulubione :) Przebywanie, czyli stosowanie zdobywanej wiedzy w praktyce, podczas rozmów z niesłyszącymi. To wszystko razem przyniesie widoczne efekty, mniej lub bardziej spektakularne, ale jednak. Na pewno pomocne będą przy tym czyjeś preferencje językowe, ale jak to wynika z bajki o wyścigu między żółwiem a zającem, zdyscyplinowany pracuś może pobić na głowę zdolnego lenia. 

Języki migowe na całym świecie wykorzystują do przekazania treści obraz i przestrzeń. I właśnie o tym teraz i w kilku następnych wpisach, z różnych punktów widzenia :)


Pojęcie przestrzeni

Temat znany w każdym miejscu na ziemi. Wszyscy jesteśmy zanurzeni w przestrzeni i od wieków odnosimy do siebie oraz innych określenia z nią związane. Kilka przykładów? Nie będę tu wyjaśniał znaczenia tych powiedzeń, są znane, stosowane i wiadomo, o co chodzi, o właśnie:), przykład pierwszy. Następne.

Piąć się do góry. Patrzeć na kogoś z góry. Niziny i wyżyny społeczne. 

Dno. Być na dnie. Odbić się od dna. 

Dołek. Mieć doła. Być w dołku. 

Prawość. Być prawym. Heh, są też określenia dotyczące strony lewej. 

Być do przodu. Pozostawać w tyle. 

Patrzeć na kogoś z boku. Pozostawać na uboczu. 


Wiele wyrażeń związanych z przestrzenią. W umysłach świata zachodniego przynajmniej, 'góra' zazwyczaj kojarzy się z czymś lepszym, bezpiecznym, bogatszym, a 'dół' przynosi zupełnie inne skojarzenia. Samo określenie 'spadaj', może się przywodzić na myśl,  pozbawianie kogoś uprzywilejowanej pozycji, polegającej choćby na przyjaznym utrzymywaniu z kimś kontaktów. A taka pozycja w naszych umysłach maluje się bardziej 'na górze', bo z dołu spadać raczej się nie da. 

Strona prawa przywodzi lepsze skojarzenia niż lewa, chociaż tak naprawdę nie ma ku temu rozsądnych przesłanek. Po prostu są to kody przestrzenne przekazywane od wieków, z pokolenia na pokolenie.

I wiadomo, inaczej przestrzeń pojmuje tzw. świat zachodni, inaczej Eskimosi, a inaczej Pigmeje. Inne doświadczenia, przekazy i kody, ale odczuwa i pojmuje ją każde żywe stworzenie na świecie. 

No i teraz przechodzimy do migowego, i co....znowu został użyty zwrot ściśle związany z przestrzenią. Nie uciekniemy od tego, bo i po co. Skoro chcemy migać, to musimy w odpowiedni sposób wykorzystać te informacje.


Przestrzeń w języku migowym

Przestrzeń robocza? Chyba tak to się nazywa, obszar, który wykorzystujemy, żeby pokazać określone znaki. Zmienia się on w zależności od sytuacji. Przecież inaczej zagospodarujemy przestrzeń podczas siedzenia, inaczej kiedy stoimy albo idziemy. Raz będziemy mieli więcej, a raz mniej miejsca. Czasem będzie to przestrzeń publiczna, a czasem bardziej kameralne miejsce i grono. Rozmowa na żywo, poprzez kamerę telefonu lub komputera- nasz obszar roboczy będzie podlegać ciągłym zmianom.

Oczywiście, w zależności od charakteru, znajdą się 'migacze' mniej lub bardziej zamaszyści.

Jakby nie było, są pewne intuicyjne zasady w języku migowym, oczywiście związane z przestrzenią, o których trzeba pamiętać. Tu o tym będzie do poczytania, tam do obejrzenia, u siebie do przećwiczenia, ale i tak konieczne jest przebywanie i weryfikacja swojej wiedzy.


Znaki przy głowie

czoło, skroń- znaki używane w tym 'rejonie' związane są z procesami myślowymi, pamięcią, zrozumieniem, wiedzą, nauką, marzeniami, z rozpamiętywaniem, z migreną, mnogością spraw na głowie, zmęczeniem, wysiłkiem widocznym na spoconym czole.

ucho, uszy- wskazują na sprawy związane z tym obszarem, czyli słuch, słyszenie, głuchotę, posłuszeństwo lub jego brak. Tutaj 'umieszcza' się aparaty słuchowe, dalej za uchem implanty. To na poziomie uszu migasz, że coś jest hałaśliwe. I z tego względu, że to zazwyczaj kobiety noszą kolczyki, złapanie się za ucho oznacza 'kobietę' lub płeć żeńską.

oczy- to naturalnie obszar związany ze wzrokiem lub jego brakiem, z patrzeniem, obserwacją, uwagą, czytaniem, zwiedzaniem, kontaktem wzrokowym na żywo, poprzez kamerę. Okulary, lornetka- te i podobne znaki pokazuje się na poziomie oczu. Spanie, budzenie się, płacz. Także wszelkie piękne widoki, pejzaże. To widzisz, to podziwiasz, o tym migasz.

usta- mowa, język i wszystko, co z nimi związane, czyli rozmowy, mówienie, polecenia, rozmowy, opowiadania, pytania, jedzenie, picie, uśmiech, smutek, poufność, tajemnice, wykłady, śpiewanie, instrumenty dęte, palenie tytoniu. 

nos- wszelkie sprawy zapachowe, zadzieranie nosa lub opuszczanie go na kwintę, mieć nosa, czyli przeczuwać coś, ale też wtykanie nosa, czyli kontrolowanie. Na tym poziomie pokazujemy także zły, pożądliwy charakter. Oczywiście katar, kichanie też w tych okolicach.

szyja, gardło- pragnienie, pożądanie, stany chorobowe gardła, znaki związane z głosem, ogłoszenia, głosowanie, i typowe w Polsce znaki związane z piciem alkoholu, a na świecie typowy gest 'ukatrupiania'. 


Łatwe i oczywiste. Tak myślę.

Intuicyjność,  pogrupowanie odpowiednich znaków i umieszczenie ich w przestrzeni, w tym akurat miejscu, to naprawdę pomaga w nauce. Jak zwykle podałem kierunek, a jeżeli chodzi o konkretne słówka migowe, to chętni na pewno temat ogarną. Cdn.

Udanego przebywania;) 


 

czwartek, 16 grudnia 2021

O dostępności w PJM- Łódź 2021, czyli co potrafimy zdziałać

I nastał ten czas, kiedy mogę zabrać się za podsumowanie i zaległe wpisy. Dziękuję Wam za śledzenie, zainteresowanie, udostępnianie, wspieranie i wiele innych rzeczy, które zadziały się od lipca w sprawie dostępności. 

Razem z Biblioteka Otwarta, Biblioteka Odyseja, Centrum Opus, PZG/ Łódź i innymi ruszyliśmy z wieloma imprezami tłumaczonymi na PJM. Sami zobaczcie, jak wiele wydarzeń było dostępnych w języku migowym. 

Czerwiec 2021

Start projektu Otwarta Miga i pierwszy spacer z Krzysztofem Olkuszem

Lipiec 2021

Cztery spotkania z podróżnikami w Odysei

Spacer z Otwartą 

Sierpień 2021

W każdy wtorek 'Sierpień z rozwojem' w Odysei

Trzeci spacer w ramach Otwarta Miga 

Wrzesień 2021

Spotkanie autorskie w Otwartej

Razem z PZG i Otwartą 'Wielka gra', czyli planszówki

Zwiedzanie EC1

Origami w Odysei

Październik 2021

Otwarta Miga 2.0 i spacer po Łodzi z Agnieszką Łeń

Cztery spotkania w Odysei, zdrowotno- zoologiczne

Listopad 2021

Pięć spotkań w Oysei, w tym dwa podróżnicze

Warsztat z migowego

Spacer z Otwartą


W tym czasie dorzuciliśmy dwie instrukcje do gier planszowych, przetłumaczone na migowy. Szykują się następne.

Prawie trzydzieści wydarzeń plus te organizowane przez muzea łódzkie. W sumie około czterdziestu wydarzeń tłumaczonych na PJM. To chyba sporo. Robi wrażenie. Wychodzi po osiem na miesiąc. I wypadałoby się poklepać po ramieniu i powiedzieć sobie 'super'. Sporo osób było zachwyconych wielością i różnorodnością spotkań i miejmy nadzieję, że kiedyś się to powtórzy. Może nawet znajdą się fundusze na to, żeby utrzymać jakąś regularność w kalendarzu imprez, że fama się rozniesie, i że osoby zainteresowane będą miały określone terminy zakodowane w głowie, nie do przeskoczenia, nie do ruszenia, pewne. 


Obecność procentowa

Wspaniale było obserwować jak w Otwartej i Odysei pojawiały się osoby niesłyszące. Może nie za wiele ich było, ale na kilkunastoosobową grupę wszystkich obecnych procentowo wypadało nieźle. Zdarzyło się nawet raz, że Głusi stanowili większość obecnych.


Kwestia zaufania

Zastanawialiśmy się jak to będzie, jeżeli nikt z takich osób nie przyjdzie. Pierwsze z pytań, jakie usłyszałem od organizatorów. Ano, bywa i tak. Życie ustanawia priorytety i zdarzyło się, że kilka razy, faktycznie...skończyło się tylko na gotowości tłumacza. I chyba tylko raz wydarzenie PJM zostało odwołane. 40 bez jednego. Reszta miała zapewnionego tłumacza. 

Od lipca do listopada 2021 roku wiadomo było, że w dwóch bibliotekach łódzkich dzieją się super rzeczy w PJM. Otwarte zostały możliwości i niektórzy z nich skorzystali. Zaufali i nie zawiedli się. A to jest ważne dla osób Głuchych, że zostali potraktowani poważnie, że nikt ich nie oszukał, nie zlekceważył.

Zaufali, bo organizatorem był ktoś inny, niż czołowe kluby, które robiły to do tej pory. Coś nowego, słyszący zorganizowali spotkania z tłumaczeniem na PJM. Z pełnym szacunkiem, sercem i zaangażowaniem dla kultury Głuchych. Może tylko na pierwszej wycieczce Krzysiek Olkusz miał cytat muzyczny, ale na reszcie umiejętnie się dostosował.  

I takie podejście na następnych, podobnych wydarzeniach będzie procentować, ponieważ dochodzi przez to do integracji, a z tego, co wiem, niektórym Głuchym na tym zależy. 


Łódzkie animozje a dostępność

Imprez było naprawdę sporo, ale jednak coś nie zagrało do końca. W głowę zachodziłem, o co chodzi. Była promocja wydarzeń, ulotki, fb, vlogi, spotkania, rozmowy, że fajnie, że potrzeba, a i tak liczba osób niesłyszących według mnie zadowalająca nie była. Dlaczego tak uważam?

Zdarzyło się to trzykrotnie....zauważyłem, że jeżeli 'czołowym' organizatorom zależy, żeby na jakimś wydarzeniu zebrała się cała masa Głuchych, to się tak dzieje. Przychodzi nawet kilkadziesiąt osób. 

Proszę zwrócić uwagę na listę wydarzeń podanych na wstępie. Trąbi się głośno o udostępnianiu drogi do kultury, do zagadnień z wielu dziedzin. Robimy to. No...dostępność powinna być. I jest....ale gdzieś pojawia się blokada. 

Teatr, kilkadziesiąt osób. Oprowadzanie po muzeum, spora grupa niesłyszących, niestety tylko raz, choć oprowadzań było więcej. To takie dwa przykłady. Czyli tu można, a tam nie można, bo jak widać, jest liczebny potencjał.

Na czym w końcu polega ta dostępność? Czy jak słyszący zorganizuje 40 spotkań o różnorodnej tematyce, to nie zalicza się to do tego pojęcia? Jeżeli zaś imprezę zatwierdzi 'ktoś odpowiedni' to, to....to jest właśnie DOSTĘPNOŚĆ? 

Mam nadzieję, że tak nie jest. Mam też nadzieję, że nie chodzi tu o międzyklubowe konflikty sprzed lat. W Łodzi są dwa miejsca zrzeszające Głuchych, Polski Związek Głuchych i Słyszę Serce. Podobno teraz żyjemy w okresie 'pojednania'.

Czy to ma jakiś wpływ na dostępność? Możliwe. Może jak ktoś z jednego klubu zobaczy kogoś z klubu drugiego, że jest na fb w tym lub innym miejscu, to ustali sobie w głowie, że on już tam nie pójdzie. Przekaże to innym i oni też nie pójdą. Albo ktoś 'życzliwie' powie, że biblioteka współpracuje z tym drugim klubem. I wtedy szlaban, i blokada. No bo jak to jeszcze inaczej wytłumaczyć?

Że późno. Że się nie chce. Że pogoda. Że wyjazd. Że ważniejsze sprawy na głowie. Oby tak było. Bo gdyby było inaczej, to chyba należałoby przemyśleć, na czym tak naprawdę polega dostępność i o jaką dostępność chodzi. Dla kogo i przez kogo organizowaną? Bo może tu jest klucz?

Przykład, który przytoczę, podnosi mnie nieco na duchu. Znany 'oprowadzacz' po sztuce, niesłyszący, po dłuższym czasie dopiero co skomponował wierną ekipę, która mu towarzyszy podczas spacerów po muzeum. Pokazywałoby to, że termin dostępność trzeba poczuć, zrozumieć i się do niego przyzwyczaić, nabrać zaufania.

Powtarzam, oby tak było, bo jeżeli organizatorzy i tłumacze mają walczyć z jakimiś zaszłościami, małostkowością i rywalizować o frekwencję z 'zakulisowością', to do prawdziwej dostępności daleka droga.


Dla każdego coś innego

Niech każdy sam zdecyduje. Stąd mnogość wydarzeń o różnorodnej tematyce, w różnych terminach, o różnych porach. DOSTĘPNOŚĆ. Tak to rozumiem.

Stowarzyszenia pomagają Głuchym w większości w sprawach bytowych. Oczywiście zapewniają całą masę innych zajęć, które zapewne są satysfakcjonujące. DOSTĘPNOŚĆ.

Biblioteki i muzea w okresie, o którym piszę, próbowały zapewnić Głuchym poszerzony dostęp do kultury i innych zagadnień popularnonaukowych, z poznaniem Łodzi włącznie. I spora strata dla tych, którym niedane było z tego skorzystać.

Dostępność. Jestem za...tylko niech zainteresowani będą rzetelnie poinformowani o możliwościach, które otwierają się przed nimi. Niech sami wybiorą, co ich interesuje. Bo nie dla każdego to będzie sztuka, nie dla każdego piknik.

I skoro wydarzenia dotyczą osób niesłyszących, to przecież jest to jedna grupa i kultura, nie ma sensu dzielić imprez, chować ich przed światem. Skoro wiem o czymś ciekawym, pomocnym i wartościowym, a do tego w PJM, to dlaczego nie udostępnić tego wszystkim zainteresowanym?

Tylko udostępnić i udostępnić, to jest jednak różnica. Kiedy przekazywałem informacje o wspomnianych imprezach, zależało mi na tym, żeby zjawiło się jak najwięcej osób Głuchych. Nie- jak najwięcej osób z PZG, nie- jak najwięcej osób z Serca. Jak....najwięcej....osób....Głuchych. I przynajmniej, jeżeli chodzi o jedno z wydarzeń, PZG też zrobił piękny ukłon i zaprosił wszystkich bez względu na przynależność do klubu. I o to chodzi. 

Naprawdę źle by się działo, gdyby udostępnienie info o wydarzeniu wiązało się z jakimiś negatywnymi komentarzami, odstręczającymi innych od tego. Profesjonalizm to profesjonalizm. Podaję info, wyjaśniam ewentualne szczegóły dotyczące, czego można się spodziewać i..... reszta... należy... do... ZAINTERESOWANYCH, nie do osób, które mogłyby mieć większy lub mniejszy wpływ na frekwencję, poprzez swoją, powiedzmy charyzmę. Bo jeżeli ktoś odbiera drugim swobodny wybór, sugerując cokolwiek, to chyba jednak nie rozumie idei dostępności. 

Liczy się tu i teraz, mnogość wydarzeń, integracja, dostępność i swobodny wybór.

Proszę czasami Głuchych znajomych o udostępnianie wydarzeń, niekoniecznie tych 'moich', (chociaż może bym i chciał je nagłośnić bardziej), i niektórzy bardzo chętnie to robią, nieważne czy zajmują jakieś stanowisko w swoich klubach, a są i tacy. I bez problemu następuje 'podaj dalej', przekazanie tych treści wielu osobom. Paradoksalnie, im ktoś na wyższym stanowisku, tym bardziej zauważa potrzebę promocji takich imprez. Widać, że naprawdę zależy im na dostępności. Szczerze, po ludzku, dla środowiska niesłyszących. Niezależnie od tego, kto to organizuje. 


Nauka migowego

Jakiś czas temu rozmawiałem z przedstawicielem znanej polskiej firmy produkującej gry planszowe. Jedno z moich pytań brzmiało, czy mają kogoś ze znajomością języka migowego na miejscu, podczas ważnych dla nich spotkań promujących gry. Pan oczywiście myślał, że wpraszam się ze swoimi usługami, a ja tylko chciałem zaproponować, że warto, aby mieli własnego animatora znającego język. Ten młody człowiek działający na rzecz swojej firmy nie był wtedy gotowy na taką rozmowę. Może kiedyś.

W wielu miejscach już stwierdzono,  że dobrze jest przeszkolić niektórych własnych pracowników w posługiwaniu się językiem migowym niż zatrudniać tłumacza. Do wielu wydarzeń potrzeba bowiem tylko podstawowych zwrotów. I wtedy zawsze na miejscu jest ktoś, kto pomoże. Dostępność poszerza kręgi i wszyscy są zadowoleni. Głusi wiedzą, że zawsze mogą tam iść w ciemno.

Bibliotekarzem nie zostanę.  Przewodnikiem turystycznym też nie. Ani prawdopodobnie nie będę pracował w zawodach, gdzie znaleźć by się mogli 'gotowi' ludzie znający PJM. No bo ile prac musiałbym wykonywać. Tłumaczenie wystarczy, a pracy jest sporo. Oczywiście zawsze można zrobić odwrotnie. Zachęcać kandydatów chcących pracować w konkretnym zawodzie, aby chociaż niektórzy z nich zaczęli interesować się językiem migowym i przez to udostępnili więcej przestrzeni i świata Głuchym, już bez żadnych pośredników.

Tak to wygląda.

A tymczasem....udanego przebywania.







poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Trzy historie, czyli o migających grupach zawodowych

Opowiem dzisiaj kilka historii, które wydarzyły się naprawdę. 

Zmieniłem imiona bohaterów, ale wyobraź sobie, że to ktoś bliski tobie. Ktoś z rodziny, znajomy, przyjaciel. Mieszka w kraju, którego języka nie nauczy się prawdopodobnie nigdy, a jego mieszkańcy za bardzo nie kwapią się, aby poznać jego mowę, a naprawdę by mogli i nie sprawiłoby im to większej trudności.

Ostatnio dopadła mnie ironia, z tych bardziej gorzkich. 


Nr 1 

Rejestracja w przychodni

Sporo słyszących stało w kolejce do rejestracji, atmosfera napięta, długo przed pandemią, więc tłoczno nawet było. Siedziałem wtedy w poczekalni i miałem pod opieką kogoś, kogo nie mogłem odstąpić na krok. Dziwna to była sytuacja, bo jako jedyny z tych wszystkich ludzi dobrze znałem język migowy, a nic nie mogłem zrobić. Patrzyłem na to żenujące 'widowisko' i zżerał mnie żal ze wstydem na przemian.

Do pomieszczenia wszedł wyraźnie wzburzony pan Janek, którego traktowałem jako sąsiada, bo mieszkaliśmy blisko siebie. Znany w okolicy, sympatyczny niesłyszący, pomocny dla każdego i komunikatywny. Miał problem.

Poszedł do lekarza, a okazało się, że coś przeoczył, czegoś nie zauważył i nagle wizyta, którą miał mieć dzisiaj, przełożyła się na dwa miesiące później. A można było tego uniknąć. Z sytuacji wynikało, że całą sprawę można było załatwić tego dnia, tylko nikt nie był w stanie tego panu Jankowi wyjaśnić. Pani w rejestracji myślała, że jak osobie Głuchej będzie mówiła głośno i wyraźnie, to wszystko będzie dobrze. Nie było. Zrobiło się fatalnie, pan Janek wydał tylko nieartykułowany okrzyk w bezsilności, co potraktowane zostało przez większość jako jakiś akt agresji i nieogarnięcia. 

Siedziałem jak na szpilkach. Na szczęście jedna kobieta z kolejki znała podstawy PJM i trochę migając, trochę pisząc, rozładowała sytuację. Jak to się skończyło, nie wiem do tej pory. 

Punkt dla Rejestracji! Do niesłyszącego mów głośno i powoli. Doskonała znajomość tematu. 


Nr 2

Nagły wypis za szpitala

Pani Jola, której przydarzył się udar, trafiła w końcu do szpitala, na oddział rehabilitacyjny. Ile się czeka na taką refundowaną pomoc, osoby znające temat wiedzą doskonale. 

A nieszczęście w nieszczęściu było takie, że pani Jola była kobietą niesłyszącą. Personel szpitala oczywiście języka migowego nie znał, no bo potrzeby takiej w Polsce nie ma. Niech pacjent nauczy się mówić, a nie będzie się zmuszać lekarzy, pielęgniarek czy rehabilitantów do nauki migania. 

A pacjent czasami potrzebuje pomocy, jest mu źle, wody chce się napić, a nie ma i wstać nie może, bo sparaliżowany po udarze. Co ma zrobić Głuchy? Jak zawołać? Jak powiedzieć? Nikt na oddziale nie zna jego języka. 

Na kartce pani Jola nic nie napisze, ponieważ ręce po udarze nie są tak sprawne, jak dawniej. Ktoś, kto umie migać, przy dużej dozie dobrej woli zrozumie, o co może jej chodzić. Niestety nikt z personelu nie zna nawet podstaw migowego.

Jedyne co może zrobić pani Jola, to krzyczeć. O wodę albo że z jakiegoś powodu jest jej źle. 

Na oddziale rehabilitacji w świecie ludzi słyszących, nie może być, proszę Państwa, takich pacjentów. To zbyt wielki kłopot. Lepiej wypisać do domu, jako kogoś, kto nie potrafi współpracować, niż próbować się porozumieć. I szlag trafia refundowaną rehabilitację, na którą osoba uprawniona, płacąca składki, czeka dwa lata, bądź dłużej.

Paranoja.

Punkt dla Personelu Któregoś Ze Szpitali Z Oddziałem Rehabilitacji, za zerojedynkowość. Krzyk to faktycznie oznaka braku współpracy. Co za błyskotliwy wniosek. 


Nr 3 

Z wizytą u lekarza

Hit dosłownie z ostatniej chwili. 

Szacun dla niesłyszącego Maćka. Szacun dlatego, że odważnie sam poszedł do lekarza i stwierdził, że postara się zrozumieć Pana po Przysiędze Hipokratesa, obserwując ruch jego ust podczas wypowiedzi. 

Fakt, stowarzyszenia pomagające Głuchym zapewniają wideotłumaczy w różnych placówkach, ale z przyczyn, których nie znamy, niektórzy niesłyszący zrzeszeni nie są, więc taka pomoc ich nie obejmuje. Hm. Pewnie chodzi o niepłacenie składek. Może to jedyny powód albo i nie. 

Pandemia. Przychodzi Pan Maciek do lekarza, a lekarz... w maseczce. Pan doktor z karty pacjenta wyczytuje potrzebne dane i nadchodzi czas na wyjaśnianie i poradę lekarską. I oczywiście nie zdejmując maseczki, zaczyna swoje wywody.

Na to pan Maciek prosi lekarza, żeby ten odsłonił usta, pokazując, że nie słyszy i będzie starał się jakoś go zrozumieć 'czytając' z ruchu warg. 

Lekarz na to, nie ma takiej opcji, pandemia, maseczka być musi. Nieważne, że Głuchy, przepisów nie nagnę... i dalej gada w maseczce. Panie Maćku, musi mnie pan zrozumieć. To pan ma się postarać, a nie ja. Co prawda za chwilę, bez maseczki, będę rozmawiał ze swoim słyszącym sąsiadem o... śniegu zeszłorocznym, ale z panem, osobą niesłyszącą, muszę w maseczce... i wyjaśnię wszystko, co powinien pan wiedzieć o swoim schorzeniu. Proszę posłuchać.

Brawo, Doktorze! To tak, jak wręczyć niewidomemu kartkę z opisem leczenia i powiedzieć mu, żeby sobie sam przeczytał. Gruby żart. 

Dla Pana też Duuuży PUNKT. 


Migający specjaliści

Na pewno znasz podobne sytuacje, za które przyznałbyś punkty różnym osobom mającym szczytny cel, żeby pomagać Ludziom, punkty dla posiadaczy certyfikatów, pozwoleń, tytułów i innych eksperiencji.

Z Łodzi, z Polski, ze świata. Będzie tego trochę. Punkty za brak znajomości tematu, te za paranoje i za żarty doprawdy niestosowne, za ignorancje i za inne faux pas , które nawet żal wyliczać.

Skoro pomagać Ludziom, to Głusi też się do nich zaliczają. 

Rejestracja w przychodni była, Personel Szpitala także, Pan Doktor.... Mamy jeszcze sporo do zrobienia. Stworzę pewną listę, która na pewno nie wyczerpie tematu.

Rehabilitacja, psychologia, ratownictwo medyczne, weterynaria (niesłyszący posiadają przecież różne zwierzaki), treningi, warsztaty, pomoc księgowa, prawna, notarialna, banki, sklepy, usługi, pomoc urzędowa, w tym wypełnianie różnego typu druków, skomplikowanych nawet dla słyszących, ubezpieczenia, dostęp do kultury i sztuki, przewodnictwo turystyczne, doradztwo wszelkiego typu.......I tutaj miejsce na twoje pomysły. 

Ucieszyłem się, kiedy usłyszałem, że znajomy tłumacz języka migowego został także psychologiem. To wspaniale, że Głuchy przyjdzie do niego bez asystenta/ tłumacza i swobodnie opowie o swoich problemach, tak jak być powinno. Po co osoba trzecia ma znać czyjeś problemy i różne kłopotliwe być może tematy.

Genialnie jest obserwować, to jak o kulturze i sztuce opowiada się w PJM. Coraz więcej jest wydarzeń tego typu.

W Łodzi powstają projekty, w których czynny udział bierze grupa bibliotekarzy, a mają one na celu ułatwianie dostępu do różnych imprez, właśnie dla osób niesłyszących. A czynny udział wiąże się oczywiście z nauką języka migowego. Takie wieści lubię i szczerze kibicuję tym inicjatywom. 

Są także organizacje i stowarzyszenia, które od rana do wieczora, a nawet całodobowo, starają się działać na rzecz Głuchych. Dużo pracy i zaangażowania i przekonywania osób władnych, że trzeba, że warto, że należy i że się należy (oczywiście niesłyszącym).


Co możesz zrobić?

Pisałem niedawno o dofinansowaniu kursów języka migowego. Jeżeli masz trochę czasu, to warto się tym zająć. Kiedy miałoby się odbywać szkolenie? W weekendy, raz lub więcej razy w tygodniu, eksternistycznie? Bogaty wybór. 

Oprócz tego, i to jest plus obecnej sytuacji, skoro kursy są on- line, wybierać można także pomiędzy miastami :) Ze swojej strony polecam Stowarzyszenie Rozwoju "Pitagoras" z Rzeszowa.  Lektorzy podchodzą z wielkim szacunkiem do kultury osób Głuchych, z drobiazgową pieczołowitością zwracają uwagę na gramatykę języka migowego i od samego początku uczą myślenia w nim.

Wrzesień. Nie ma na co czekać. Są nabory. 

Jeżeli to nie dla ciebie albo kurs przeszedł ci koło nosa, to polecam platformę migaj eu. Sporo wiedzy. W końcu Zacznij migać ;), choć ostatnio częściej działam w terenie. Przebywanie to przebywanie. Najlepsza nauka. Postaram się wkrótce zamieścić na blogu filmiki z fb i zdekodować ich treść. Będą nowe słówka, ich opisy, gramatyka oraz wyjaśnienia min, grymasów itd. To też powinno być pomocne.

Warto przypomnieć taką myśl:

Rosjanin polskiego nauczyć się może, Japończyk i Kongijczyk także. Większość niesłyszących, mieszkających w Polsce nigdy tego nie dokona, ponieważ jest to dla nich percepcyjnie niedostępne. Pozytywna wiadomość jest taka, że słyszący migowego potrafi się nauczyć. 


I w końcu....marzenie.... Przychodzi Głuchy do lekarza, a lekarz....miga. Wow, brawo!

W miejsce słowa 'lekarz' wstaw swój zawód albo po prostu.... siebie. 


Udanego przebywania:)




poniedziałek, 12 lipca 2021

Otwarta i 'sezon bibliotek'

I kto by pomyślał, że to wszystko zacznie się od biblioteki, a może bardziej 'bibliotekarki', mam nadzieję, że Marysia się za to nie obrazi, choć Rachel Weisz w filmie 'Mumia' z rozbrajającą szczerością, dumnie oświadcza: 'Jestem bibliotekarką'. Maria zapytała mnie, czy nie przetłumaczyłbym czegoś dla Biblioteki Otwartej, bo rozmawiała z koleżanką z pracy, a ta zaciekawiła się PJM. A że migowy upowszechniać lubię, więc długo się nie namyślałem. 

Usłyszałem kilka słów: Przewodnik, Łódź, literatura. Akurat to ostatnie słowo, z punktu widzenia języka migowego zainteresowało mnie najmniej, choć czytać uwielbiam, ale wyobraziłem sobie filmik, bo właśnie taki materiał miałem tłumaczyć, pokazujący różne miejsca opisywane w powieściach. Genialna sprawa, pomyślałem, co z tego, że książka, ważne są rzeczy pokazywane na filmie, a niesłyszącym jako 'wzrokowcom' na pewno się spodoba. (Post Zrozumiałe komunikaty krótko wyjaśnia kwestię 'czytelnictwa' wśród osób Głuchych)

I takie miałem wyobrażenie do czasu otrzymania materiału. Obejrzałem go raz i drugi i....po prostu chciałem wstać i wyjść. Na fotelu siedział sobie znakomity, łódzki przewodnik, Krzysztof Olkusz i z entuzjazmem opowiadał o miejscach opisanych w rekomendowanych książkach. I to nie dlatego chciałem wyjść, bo akurat snucie opowieści przez Krzyśka bardzo lubię i jego sposób prowadzenia wycieczek też. Po prostu, na filmie nie było tego, co sobie wymarzyłem, czyli fizycznie pokazanych miejsc. Odczucia więc miałem ambiwalentne. 

Zacząłem jednak rozumować w ten sposób: „Część osób Głuchych nauczyła się 'obcego' dla nich języka polskiego tak dobrze, że nie mają zbytniego problemu z czytaniem i pisaniem w 'naszej' mowie, ba, mogą pod tym względem konkurować z wieloma słyszącymi”. A skoro tak, to tak, jak my sięgamy czasem po lekturę w oryginale, to i oni mogą zajrzeć do proponowanych przez Krzyśka książek. 

Myślałem też o tym, że niektórym z nas wystarczy sam krótki opis jakiegoś dzieła, nawet gdyby miało być ono po węgiersku czy chińsku. Możliwe, że większość wspaniałych utworów napisanych w tych właśnie trudnych językach nigdy na polski przetłumaczona nie zostanie, ale recenzja czy zarys tematu będą jak najbardziej pożądane. Poza tym, nawet gdybyśmy umieli czytać płynnie po chińsku, to nie znaczy, że musimy pochłaniać wszystko, co ktoś napisał. I właśnie zwięzłe omówienie ma nam pomóc w podjęciu decyzji.

Taka argumentacja wystarczyła, żebym zabrał się do pracy z właściwym nastawieniem. Powstał filmik z Krzysztofem Olkuszem i ze mną, ale co ważniejsze, powstały pomysły fizycznych, w realu wycieczek tłumaczonych na PJM i tego, żeby osoby Głuche mogły skorzystać z 'zasobów' biblioteki, i nie chodziło tutaj o masowe wypożyczanie książek. 


Otwarta Miga

I tak powstał projekt i....

I projekt się spodobał:), choć włodarze miasta podeszli do tego dość zachowawczo. Razem z Moniką Barriga, kierowniczką Otwartej, uznaliśmy, że trzeba pokazać niesłyszącym możliwości, a wtedy na pewno znajdą się tacy, którzy je dostrzegą i z nich skorzystają. 

A możliwości jest sporo. Przestrzeń do tych poważnych konwersacji, zwykłego pogadania i odpoczynku, Możliwość skorzystania z komputera czy internetu. Rozrywka, czyli pokój gier planszowych. I w końcu przychodzi czas także na książki. Wielu ciekawych pozycji, w stylu album, przewodnik czy poradnik z dużą ilością zdjęć oraz ilustracji w necie nie uświadczysz, tylko fizycznie, i tę fizyczność publikacji zapewnia biblioteka właśnie.

Dochodzi do tego jeszcze aplikacja wideotłumacz, kurs migowego dla dwójki pracowników Otwartej oraz adaptacje filmowe lektur i innych znanych dzieł literackich, z napisami lub tłumaczonymi na PJM, które w niedalekiej przyszłości, myślę, będzie można oglądać na miejscu albo wypożyczyć do domu.

Gdyby ktoś zastanawiał się dlaczego? Czemu tak nam zależy, o co nam chodzi? Gdzie haczyk jest? Słowo klucz to DOSTĘPNOŚĆ, w tym przypadku do szeroko pojętej kultury, nawet jeżeli ma to być przycupnięcie na chwilę i zwykła pogawędka znajomych. 

Poza tym na tablicy informacyjnej Otwarta Miga, napisane jest jeszcze coś o spotkaniach autorskich i filmach. No, zapowiada się ciekawie. Będziemy was informować. Warto o tym mówić, migać, pisać, przekazywać dalej, a zwłaszcza Głuchym, których znacie.


Podróżnicy w Odysei

I nie koniec na tym. Coś, co lubimy wszyscy, Głusi i słyszący. Podróżować albo słuchać opowieści o ekscytujących wyprawach. Oglądać zdjęcia ukazujące takie miejsca. Centrum Opus i Biblioteka Odyseja zaproponowały tłumaczenie na PJM kilku takich spotkań. Cykl „Podróżnicy w Odysei". Sobota przed południem? Czemu nie. 

Postanowiliśmy o obu projektach opowiedzieć w dwóch łódzkich klubach, gdzie spotykają się niesłyszący. Zadziałaliśmy więc i razem z Olą Reszką z Opusa podzieliliśmy się zadaniem. Obawy i wątpliwości zniknęły, gdy zarówno w PZG i Słyszę Serce zostaliśmy ciepło przyjęci. A kiedy za pierwszym i drugim razem osoby Głuche dopisały, ucieszyliśmy się jeszcze bardziej. Co będzie dalej, czas pokaże. Jeszcze kilka spotkań, kilka wycieczek. 

Czy w Otwartej, czy w Odysei, sporo wiedzy przekazanej w ciekawy sposób. I oczywiście, jak kiedyś napomknąłem, bezcenna możliwość rozpoczęcia przygody z językiem migowym. Masz chęci, czas i siły, skorzystaj z tego. 


I co dalej?

Spotkania, warsztaty, wycieczki. Tematów wartościowych zarówno dla niesłyszących i słyszących jest naprawdę sporo. Po rozmowie z Krzysztofem Dębowskim, kierownikiem Odysei, stwierdziliśmy, że chociażby zagadnienia z zakresu psychologii czy zoologii godne by były tłumaczenia na migowy. A takie wkrótce są w planie w tej bibliotece, ale tylko w języku polskim. 

Inna rzecz. Na jednej ze stron fb, promującej wycieczki po Łodzi, przeczytałem, że oferta jest skierowana do polskojęzycznych mieszkańców czy gości miasta lub osób rosyjskojęzycznych. Osoby niesłyszące, Proszę Państwa, też są zainteresowane takimi inicjatywami. Zabrakło mi takiego ogłoszenia. Ręce tłumaczy naprawdę są do dyspozycji. Chętnie dołączymy do takich projektów:)

A i to pewnie wierzchołek góry lodowej:)

Biblioteka Otwarta otworzyła drzwi dla PJM, Biblioteka Odyseja rozpoczęła z nim podróż:) 

'Sezon bibliotek'. 70 filii w Łodzi:) Różne profile, różne kierunki. Wiedza i umiejętności z różnych zakresów tematycznych. Wow! To może być naprawdę ciekawe. Jak to się potoczy?

Zaczęło się od biblioteki. A inni? O tym za jakiś czas.


A na razie sprawdzajcie Aktualności, zaglądajcie na stronę Biblioteki Otwartej, Biblioteki Odyseja oraz Strefy Aktywności Sąsiedzkiej.

I jak zwykle życzę udanego przebywania;) 

























sobota, 6 lutego 2021

Uderz w stół....czyli sztuka zwracania uwagi na siebie

Znasz to powiedzenie? Uderz w stół, a....nożyce się odezwą, Akcja wywołuje reakcję. 

I w ten sposób zaczynamy temat, który lubi chyba każdy człowiek, czyli zwracanie uwagi na siebie. Jaki to ma związek ze stołem? To za chwilę. A jeżeli chodzi o zwracanie uwagi na siebie, to są różne sposoby, z przytupem lub bez. Nawet ci, którzy pozornie tego nie robią to i tak swoim zachowaniem przyciągają uwagę otoczenia. I fajnie, taka różnorodność zachwyca. Tak samo jest ze sposobami kierowania uwagi na siebie przez niesłyszących. 

Hej. Jestem tutaj. Cześć. Chcę coś powiedzieć. Może ktoś na mnie popatrzy. No?

Im większa potrzeba przekazania istotnych, w mniemaniu kogoś informacji, tym większa determinacja w 'pokazywaniu' swojej obecności albo treści, które ktoś chce przekazać. 


W granicy kąta oka

To działa w obu grupach. U Głuchych i słyszących. Ktoś podchodzi do rozmawiających osób i w nienachalny sposób zaznacza swoją obecność. Czeka, żeby zostać zauważonym. I wcześniej czy później do tego dochodzi.


I znowu machanie ręką

No bo jak inaczej, przecież to podstawa w migowym. 

Kiedy jesteś w czyjejś granicy wzroku, możesz po prostu zamachać do drugiej osoby, to znak, że chcesz ją zagadnąć. W zależności od sytuacji i stopnia zażyłości taki gest może być wykonany delikatnie lub bardziej zdecydowanie. A mimika określi jakie emocje tobą kierują. Czy będzie to coś w stylu: 'Hej, mam sprawę, pogadajmy' czy 'Wołam i wołam, a ty nic', z prawie obrażoną miną. Różnie bywa z tym zwykłym, zdaje się machnięciem. 

Na filmiku pokażę, jaka jest różnica między zamachaniem na powitanie a tym, którym wołamy drugich. To niedaleka przyszłość. Zajrzyj za jakiś czas w to miejsce.

Czasami bywa i tak, że im ktoś mocniej  kogoś woła to, tym bardziej jest ignorowany.  Subtelność jest jednak mile widziana w większości środowisk. Nikt nie lubi pokrzykujących. 


Dotknięcie lub klepnięcie

Gdyby się zdarzyło, że machnięcie nie pomaga, to możesz podejść do kogoś, kto cię nie zauważa i delikatnie dotknąć jego ramienia zewnętrzną stroną dłoni. 

I znowu od stopnia zażyłości zależeć będzie, czy będzie to delikatny dotyk, szturchnięcie czy klepnięcie. Inaczej do sprawy podejdą kobiety, inaczej mężczyźni.  

Na pewno należy unikać powszechnie lekceważących form kontaktu jak na przykład klepnięcie kogoś w kark, w głowę czy czoło. 


Smacznego 

Oczywiste jest dla mnie, że kiedy siedzę przy jednym stole z Głuchymi i zamierzamy zjeść wspólny posiłek, to mogę się spodziewać zastukania w stół. To taki zamiennik znaku ideograficznego, 'smacznego'. Nie każdy musi patrzeć na innych skoro ma przed sobą smaczny obiad. A liczne zastukania w blat stołu poczuje każdy i wszyscy wiedzą, o co chodzi.

Chociaż raz spotkałem się z osobą niesłyszącą, która wymagała od wszystkich dookoła pokazania typowego słownikowego 'smacznego', bo zastukania w stół nie rozumiała. Bardzo dziwna sytuacja. Głuchy od urodzenia, a ten zwyczaj 'posiłkowy' mu umknął. Hm, to ci była zagwozdka dla wszystkich, nawet innych niesłyszących, którzy widzieli tę scenę.


Uderz w stół

No właśnie. Jeżeli chcesz się poawanturować albo zostać zignorowanym, to możesz spróbować. To tak jak zapukanie do drzwi albo mocne w nie uderzanie. Coś jest nie tak. Nie wiadomo, czy otwierać. Raczej tego nie stosuj, chociaż warto wiedzieć, że podczas ostrzejszej konwersacji, metoda jest stosowana, zwłaszcza wtedy, jeśli ktoś ostentacyjnie się odwraca i nie patrzy na rozmówcę.

Podczas siedzenia w towarzystwie niesłyszących, kiedy chcemy, żeby ktoś zwrócił na nas uwagę, dobrze jest użyć blatu stołu. Jeżeli wszyscy już zjedli i nikt nie spóźnił się na posiłek, to kontekst sytuacyjny wyklucza zastukanie w znaczeniu 'smacznego'. Poza tym wołanie kogoś w ten sposób, to raczej lekkie uderzenie o stół otwartą dłonią, a nie użycie zgiętych palców. 


Tupanie w podłogę

Kiedy osoby niesłyszące są od siebie w pewnej odległości, w innej części pokoju, a podłoga jest wykonana z materiałów, które przenoszą drgania, to skwapliwie ten fakt wykorzystują. Właśnie wtedy wołają siebie tupaniem. Pięknie ukazuje to jedna ze scen filmu 'Rozumiemy się bez słów', genialne tupanie w podłogę butami na obcasach.

Byłem kiedyś na spotkaniu, gdzie wszyscy gratulowali 'oklaskami' osobie głuchoniewidomej. Jak to zrobić, żeby 'zobaczyła' ona 'oklaski'? Z pomocą przyszło grupowe zatupanie. Wow. Niesamowite uczucie.


Po prostu zgaś światło

Wracamy do siedzenia w towarzystwie. Kiedy nie pomaga machanie ręką i uderzenie w stół, z pomocą przychodzi włączenie lub wyłączenie światła. Raczej nie ma możliwości, żeby ktoś cię wtedy zignorował. Kto jest przy włączniku, ten rządzi, przynajmniej na chwilę. 

Metoda stosowana jest także przez słyszących, zwłaszcza tam, gdzie jest hałas i nie ma czasu na podchodzenie do każdego z osobna, żeby poinformować go o sprawie, którą chce się przedstawić.


Napisz wiadomość

Piękny sposób, kiedy widać, że kogoś bardziej interesują znajomi wirtualni od tych na żywo. Wszystko jedno, czy to słyszący, czy nie. Jeżeli siedzi przy drugim końcu stołu albo w innej części pokoju, napisz do takiej osoby krótkie info, żeby się ogarnęła i zajęła towarzystwem. 


Światło i szczekający dzwonek

To chyba fakt znany od lat. Dzwonek do drzwi albo domofon z sygnalizacją optyczną. Bardzo praktyczne w środowisku osób Głuchych. Kiedy jest widno, podczas 'dzwonienia' światło się zapala, kiedy jest wieczór, światło gaśnie. 

No i zwierzaki. Niektóre są tak wyszkolone, że 'wołają' swojego właściciela informując, że ktoś czeka pod drzwiami albo że na zewnątrz dzieje się coś wymagającego uwagi. 


Wibra w telefonie 

Smartfony naprawdę okazały się wielkim dobrodziejstwem dla niesłyszących. Wideorozmowy, nagrywanie wiadomości filmowych to jedno. 

W sprawie zwracania uwagi bardzo skrzętnie wykorzystywana jest także funkcja wibracji i podświetlenia. 

To działa. Niedawno otrzymałem delikatną reprymendę w sprawie wysyłania późnym wieczorem, nawet pojedynczych wiadomości. Ktoś po prostu się obudził i był zły na mnie z tego powodu. Przykład trochę negatywny, ale pokazuje, że smartfon spełnił swoje zadanie. 


Uwielbiam słowo 'przebywanie'. Nauka języka to także nauka zachowań. A określone zachowania to element kultury danej grupy. Dlatego 'przebywaj' jak najczęściej z Głuchymi, nawet jeżeli nie znasz migowego zbyt dobrze. To szybki sposób nabycia odpowiednich umiejętności językowych. To najlepszy kurs. 


Pozdrawiam.



VV, czyli o języku obrazowym

I jak tu się jeszcze uczyć, żeby nie uczyć się za wiele, a wiele się nauczyć? Pewnie już zauważyliście, że w językach migowych jest sporo sk...