środa, 29 czerwca 2022

Co się mieści w przekazie migowym, czyli trochę o gramatyce

Ktoś powie, żeby zacząć, od gramatyki.... ale zacząłem od spraw zupełnie innych, też myślę potrzebnych. Od kartki, smsa, literowania, bo może się zdarzyć, że wystąpi potrzeba komunikacji z Głuchym, a my znamy tylko alfabet migowy. Później były znaki, które każdy z nas ma zakodowane w sobie, następnie takie, które są wspólne w obu językach, potem takie, oparte na skojarzeniach, a na końcu te, które w danym momencie są akurat potrzebne. Całkiem przyjemny sposób nauki. 

Żeby zweryfikować tę wiedzę, potrzebne jest przebywanie w towarzystwie osób niesłyszących. Warto je poprosić, żeby wskazywały nam, co należy poprawić w naszym sposobie migania, gdzie robimy błędy itd. Bez takiego przyzwolenia Głusi po prostu dostosują się do naszego migania, przymkną oko na błędy i może się zdarzyć, że będziemy tak sobie przez lata sadzili byki.

No i kursy językowe... doświadczony lektor od razu pokazuje właściwy kierunek. Zwłaszcza taki lektor, który doskonale zna obie gramatyki, migową i polską, niuanse oraz idiomy obu języków. 

To te prawie dwa lata w skrócie :) 

W zasadzie po takim czasie nauki i przebywania gramatyka powinna się pojawić automatycznie, gdzieś z tyłu głowy, w tle, na właściwym miejscu. Oczywiście, znajdą się tacy, którzy woleliby objaśnienia gramatyczne na samym początku kursu językowego. Dla nich, od tego właśnie trzeba zaczynać. Łatwiej jest wtedy i pewniej. Cóż, odkrycia naukowe sobie, a subiektywne odczucia też mają swoje prawa.

Zaczynajmy więc :) 


Filary gramatyki PJM 

  • Pozycyjność                                   
kto/ co- czas- miejsce- czynność/ sposób jej wykonania

To oczywiście układ podstawowy, zdanie twierdzące czy też oznajmujące, schemat, który czasami ulega zmianie pod wpływem wszechobecnej w głowach i piśmie gramatyki polskiej. Niemały wpływ na takie odstępstwo ma także system językowo- migowy (SJM), ale to już jest bajka, którą zajmować się tutaj nie będę. 

Podczas tworzenia wypowiedzi pojawi się oczywiście liczba, rozmiar i kolor. Ich pozycje też znajdą odpowiednie miejsce w zdaniu. 

  • Symultaniczność
O tym było już wcześniej, ale przypomnę, w czasie migania może wystąpić jednocześnie wiele zjawisk. 

Oto one:  znak+ kierunek (jeżeli dotyczy) + intensywność migania+ mimika. 

Dochodzi do tego odpowiednie ułożenie ciała, a także dźwięki, bez których określone znaki tracą na swojej naturalności.
I to w jednym momencie, w jednej chwili, a wszystko ze sobą powinno zgrabnie zadziałać.
  • Klasyfikatorowość
Bardzo potrzebna do określania cech osoby/obiektu/przedmiotu, o których się rozmawia, jego ruchu, kształtu, rozmiaru, faktury, miejsca zajmowanego w czasoprzestrzeni.

Klasyfikatory to znaki/ nie-znaki pomocnicze, występujące obok tych podstawowych. To właśnie one sprawiają, że język migowy jest taki barwny, żywy i ekscytujący.

I przy wielu z nich trzeba 'zamknąć buzię' na język polski, czyli nie artykułować wyrazów, a odpowiednio 'buzię otworzyć' na PJM. Inaczej treść przedstawiana przez nas będzie 'płaska', a przecież symbolem języka migowego jest niebieski motyl, a to przywodzi na myśl piękno i barwność, dynamikę i szybkość.

Coś więcej na ten temat znajduje się w linku poniżej.
  • Kierunkowość

Ten temat został dość szczegółowo omówiony we wpisach dotyczących korzystania z przestrzeni.  


A teraz, pamiętając o tych czterech punktach, zajmiemy się stworzeniem przykładowego zdania.


Z polskiego na migowy

Skoro są wakacje, to:

Wyjeżdżamy nad morze. 

Pamiętasz o filmie i bohaterach? Tworzysz pewną historię, obraz.   Ktoś może o to zapytać, o szczegóły. Kto wyjeżdża? Aha, ty i twoja rodzina. Zawsze można uściślić to jeszcze bardziej. Miło by było. Jasno, wyraźnie i konkretnie. Tego wymaga przekaz migowy.

Patrząc na to zdanie, można zapytać jeszcze: kiedy? Teraz, dzisiaj, jutro, za tydzień, za rok? Kiedy? 

I już można się bawić. Aaa i pamiętać trzeba o 'ja', jest zazwyczaj na pierwszym miejscu. 

Ja rodzina moja razem - czyli kto/ co?- teraz czas- morze- miejsce- wyjazd- czynność

Nietrudno zauważyć, że zwrot 'nad morze', w PJM nie występuje. Tak samo 'w góry', 'do Łeby', 'na Karaiby'. 

Dla ułatwienia zastosowałem "/". Oznacza to minipauzę w zdaniu, bardzo niezauważalną.

Ja rodzina moja razem/ teraz/ góry wyjazd

Ja syn mój razem/ dzisiaj/ Łeba wyjazd

Ja rodzice moi razem/ jutro/ Karaiby wyjazd

W tych zdaniach oprócz pozycyjności zauważyć można inne elementy gramatyki PJM. 

Ja rodzina moja razem (symultaniczność, kierunkowość)/ teraz (symultaniczność, kierunkowość)/ morze wyjazd (kierunkowość)

Poza tym słowa 'moja', 'mój', 'moi' występujące w języku polskim, w migowym oddane są przez jedno: 'mój'. Osoby słyszące powinny przetłumaczyć sobie zwrot ' rodzina mój'  lub ' mój rodzina' na 'moja rodzina' itd. 

Oczywiście bawię się w szczegóły, bo PJM ma być precyzyjny. Jednak zwrot Ja rodzina moja razem, z powodzeniem można zastąpić słówkiem my. Uzyskamy wtedy:

My/ teraz/ morze wyjazd.

Zrobimy to dopiero po uściśleniu, o jakie my nam chodzi. Jeżeli wszyscy rozmówcy mają jasność, słówka my można używać swobodnie, wcześniej grozi to pewną dozą nieprecyzyjności. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostaniemy poproszeni o podanie szczegółów.

A jeżeli ktoś słyszący patrząc na powyższe zdania, pomyśli sobie, że konstrukcje ich są dziwne, proste i nie mają głębi, to oczywiście ma trochę racji. To tak jak oglądać namalowany na płótnie zachód słońca, w porównaniu z pierwowzorem wypada blado, na żywo taki zachód, wow, zupełnie inna historia. 

Dorzucamy do naszego przykładu następne szczegóły:

Wyjeżdżamy nad morze dużym, czerwonym autobusem.

Pojawiają się: dodatkowy obiekt, rozmiar i kolor. I właśnie w takiej kolejności zajmą one miejsce w zdaniu. Słowo 'duży' to następny element gramatyki PJM, klasyfikator ukazujący rozmiar obiektu.

Ja rodzina moja razem- kto?-  teraz- czas- autobus duży czerwony/ morze- miejsce- wyjazd- czynność

PJM, jak inne języki, też bazuje na przekazie kontekstowym, dlatego, jeżeli 'rysujesz' obraz siebie, twojej rodziny, autobusu i wyjazdu nad morze, to osoba niesłysząca naprawdę poprawnie zrozumie twoje intencje. Dla pewności można dodać zwrot w tym, chociaż nie jest to konieczne.

Zwrot w tym oznacza tutaj, że umieszczasz w przestrzeni właśnie w tym konkretnym pojeździe bohaterów swojej opowieści.

Ja rodzina moja razem/ teraz/ autobus duży czerwony < w tym/ morze wyjazd.

I wakacje gotowe:)


To samo, tylko inaczej

A teraz powyższy schemat przedstawię trochę inaczej, bardziej obrazowo. Stworzę 'scenariusz', w miarę logicznym porządku. 

Bohaterowie: ja i moja rodzina, czyli my.

Czas: teraz.

Miejsce: autobus.

Czynność: wyjazd nad morze.

Nie uściśliliśmy tego, ale gdzieś tam, pewnie na jakimś dworcu: 

  • pojawiasz się ze swoją rodziną- ja rodzina moja razem
  • jesteś tu i teraz, nie ma nigdzie w 'scenariuszu', że to było dawniej, czy będzie jutro, czy za tydzień. Teraz, w tym momencie, wyraźny przekaz dla każdego.
  • idziecie w stronę stojącego autobusu/ autokaru, widać, że to nie mały busik, tylko normalny duży autokar. Już z daleka można dostrzec jego kolor, czerwony
  • po wcześniejszym upewnieniu się, że to ten 'wasz', bo przecież na dworcu może być jeszcze kilka podobnych pojazdów, ale tego w naszej historii nie umieściliśmy, nie ma potrzeby zanudzać 'widza' niepotrzebną masą szczegółów,
czyli po wcześniejszym upewnieniu się, że to ten 'wasz', rozpoczynacie całą masę niezbędnych czynności, żeby się 'w tym' konkretnym miejscu znaleźć.

  • siedzicie sobie w środku i czekacie na odjazd, gdzieś tam widoczna jest tabliczka informująca o kierunku jazdy, tak, tak, nad morze, nie ma żadnej pomyłki.
  • no, i w końcu autokar rusza, wyjazd.
Ja rodzina moja razem/ teraz/ autobus duży czerwony < w tym/ morze wyjazd. 

Film 'nakręcony'.


A gdyby tak

polskie zdanie trochę zmienić.

Dużym, czerwonym autobusem wyjeżdżamy nad morze.

Co wtedy? Dla naszego 'filmu' nie ma to żadnego znaczenia. I tak trzeba całą 'historię' ułożyć chronologicznie, stworzyć logiczny ciąg wydarzeń.

Czyli najpierw ktoś musi się pojawić na dworcu, w określonym momencie, podejść do autokaru, wsiąść do niego. Potem następuje wyjazd we wiadomym kierunku. 

Jasno i klarownie. 


Od ogółu do szczegółu

To bardzo ważna zasada, którą stosuje się przy tworzeniu większości zdań. Tak naprawdę, koreluje ona z opisem przedstawionym przed chwilą.

Budujemy wypowiedź, opisując 'historię' od rzeczy większych do mniejszych, od bardziej do mniej ważnych. Czasami zastosujemy schemat podany wcześniej, czasami okaże się to niepotrzebne. Będzie też tak, że zbudujemy zdanie hybrydowe, zawierające schemat oraz 'ogół- szczegół'. 

Rozważymy teraz 'nasze' zdanie pod tym kątem.
  
Gdyby nie 'my', czyli 'moja' rodzina', nie byłoby całej sprawy z wakacjami.
Ważny jest także autokar, bez którego sama podróż nie mogłaby się odbyć. Mniej istotny jest jego rozmiar, bylebyśmy się zmieścili, a już zupełnie jego kolor.

Pozostaje jeszcze kierunek i sama czynność. 
Widzimy autokar, jego rozmiar i kolor oraz niewielką tabliczkę czy ekran z informacją o kierunku jazdy, że 'morze'. Do Krakowa raczej nie będziemy jechać, chyba że przez Hel. Tylko te nadmorskie nazwy nas interesują. 
I wreszcie kierowca odpala silnik i wyjazd. 


Inny przykład, zupełnie opisowy. 

W środku lasu stoi domek.

Potrzebne jest fajne miejsce, żeby ktoś chciał postawić tam budynek.
Czyli, w tym przypadku będzie to teren ‚lasu’.
A o którą jego część chodzi? 'Środek', cokolwiek to znaczy... bawimy się.
Robimy 'najazd kamerą' i co widzimy? Dom, niewielkich rozmiarów, czyli domek. O kolorze nie było mowy. 
Nasze zdanie mogłoby wyglądać w ten sposób:

Las teren/ środek / tam/ dom mały. 

Żeby to ładnie przedstawić, należy użyć słowa 'powierzchnia'/ 'teren' oraz 'tam', przez co ukazujemy konkretne miejsce w przestrzeni. I ważna uwaga, w PJM miejsce 'w lesie' zajmuje 'las teren' z dodatkiem 'tam' albo innym znakiem wskazującym na lokalizację. Zagadka: którego jeszcze polskiego słowa nie ma w przetłumaczonym zdaniu?

Następny.

Od czerwca w różnych bibliotekach łódzkich odbywają się warsztaty języka migowego.

Warsztat język migowy nauka/ czerwiec start/ gdzie? Łódź teren biblioteka tu tu tu miejsce. 

Zgodnie ze schematem budowy zdania, chociaż zawiera elementy 'ogół- szczegół'. Dla jasności przekazu wstawione zostało słówko  'gdzie', bo to naturalne pytanie, które samo się nasuwa i wymaga szybkiej odpowiedzi.

Czy można to przedstawić inaczej? Spróbujmy.

Łódź teren biblioteki tu tu tu miejsca/ w tym warsztat język migowy nauka/ czerwiec start.

Zgodnie z zasadą od ogółu do szczegółu. Tu z kolei dla lepszego zrozumienia został użyty zwrot 'w tym'.

A teraz ćwiczenie, napisz 'scenariusz' do tego zdania, własną rozkminę i 'zrób film', tak jak to było z morzem i czerwonym autokarem. Taki trening na tworzenie obrazu w głowie, a w PJM trzeba to robić ciągle. Myślenie obrazem.


Jeszcze kilka ćwiczeń

Jutro nie idę do pracy.
Ja jutro praca wolne.

Ważna jest ta prostota. Skoro nie idę, to znaczy, że mam wolne. 
Dla wytrwałych: a gdyby kontekst wypowiedzi zakładał jednak przemieszczanie się, ale nie piesze, to jak należałoby to przetłumaczyć?

Muszę dzisiaj posprzątać moje mieszkanie.
Ja dzisiaj mieszkanie mój sprzątać muszę.

Chcę zrobić obiad, ale najpierw muszę zrobić zakupy.
Ja obiad robić chcę, ale najpierw zakupy muszę. 

I tu jest ciekawostka. W języku polskim mamy zwrot 'robić zakupy', a w PJM zastępuje go słowo 'kupować'. Oczywiście jest też znak 'robić', ale w tej konfiguracji raczej nie powinien być zastosowany. I jeszcze jeden przykład, 'robić zdjęcia'. Tak jak w wypadku poprzedniego zwrotu, znak 'robić' jest pomijany, a sama czynność jest ukazywana poprzez powtórzenie słowa 'zdjęcie, fotografia'. Często miga się wtedy bardziej dynamicznie.


Przykładów można tworzyć całe mnóstwo. Na pewno wymyślicie jakieś swoje do ćwiczeń. 


Oczywiście w PJM są zdania pytające, rozkazujące, są też czasy i wiele innych ciekawych zagadnień. Jednak o tym innym razem.

A teraz, to, co już wiemy plus uzupełnienie:

znak+ kierunek (jeżeli dotyczy) + intensywność migania+ mimika+ czas

Oprócz tego: przestrzeń robocza, pozycyjność, symultaniczność, klasyfikatorowość, kierunkowość  żywe pudełko, 'nagrywanie' filmu, od ogółu do szczegółu.

W PJM zwrotów 'nad morze', 'na Mazury', 'w lesie', ;w góry', 'do Łeby' nie migamy dosłownie. Nie używamy również słówka 'się'.

Natomiast 'w tym' oraz 'ale' mają swoje odpowiedniki ideograficzne i są jak najbardziej stosowane.


Udanego przebywania;)





 



niedziela, 1 maja 2022

O korzystaniu z przestrzeni, część czwarta

I...

Nie wystarczy sama fotografia znaku z opisem, nawet samo jego nagranie na filmiku, ale pokazanie jego zastosowania w konkretnej sytuacji, z barwą, tempem, ładunkiem emocjonalnym i kierunkiem. W pewnym podręczniku do nauki napisano, że o PJM można dużo mówić i pisać, ale i tak najlepiej to wszystko przemigać, bo to język obrazowo- przestrzenny jest przecie. I mają rację autorzy książki. Zebrali do kupy wszystko, co potrzeba, korzystając z dostępnych dzisiaj pomocy dydaktycznych i wieloletniego doświadczenia poprzedników i swojego. Noo... tak jak napisali, najlepszy podręcznik do nauki PJM. Dla początkujących i nie tylko. Chętnych odsyłam do netu, wystarczy wpisać tę frazę i gotowe.

Jednak tak jak sygnalizowałem w jednym z pierwszych postów, potrzebny jest także pisemny materiał uzupełniająco- porządkujący. Niektórzy po prostu tego potrzebują. Dodatkowe wyjaśnienie, a po co, a dlaczego, a kiedy? I tak mi teraz przyszło do głowy, że przecież języki migowe działają zgodnie z pracą mózgu, czyli wszystko dzieje się w nich jednocześnie, na różnych poziomach, a tymczasem wielu słyszących jest przyzwyczajonych do linearności,  po prostu potrzebujemy tekstu, żeby to na spokojnie ogarnąć. 

No to ogarniajmy dalej. 

Ten wpis kończy podstawowy cykl O korzystaniu z przestrzeni, a to oznacza, że dopiero się rozkręcamy ;)


Po lewej i prawej, czyli osoby leworęczne  

Jest czasami taki pierwszy 'szok'-  ooo, ona/on jest leworęczna/y. Potem zazwyczaj wszyscy się przyzwyczajają, bo mózg musi przetrawić przez moment 'inny' sposób migania. I po robocie :) 

To tak, jak z piszącymi czy rysującymi lewą ręką. Mówimy 'Wow', przyjmujemy do wiadomości i wszystko toczy się swoim rytmem. Żyjemy w czasach kiedy sporo już napisano na ten temat, wiele wyjaśniono i w większości leworęczność to zaleta, a nie wada podlegająca szykanom. 

Jeżeli chodzi o miganie, to osoby leworęczne podlegają tym samym zasadom co wszyscy. Umieszczają swoich 'bohaterów' w różnych punktach swojej przestrzeni roboczej i starają się być konsekwentni, żeby nagle, bez uzasadnionej przyczyny nie przemieścić ich z miejsca na miejsce. Pisałem o tym w części trzeciej bieżącego cyklu.

Jedyna zmyłka to pojęcia migane lewą ręką, ale dosłownie wystarczy chwila, aby mózgi praworęcznej części migającej populacji się przestawiły :)

I jest też pewne ułatwienie, osoby praworęczne uczące się migowego mogą mieć problemy podczas pracy z praworęcznymi lektorami. Taki efekt lustra zachodzi wtedy, czyli jeżeli lektor miga coś prawą ręką, to uczeń miga lewą, i na odwrót, lektor miga lewą, a uczeń miga prawą :) A jeżeli lektor jest leworęczny, to takich pomyłek jest mniej.

Inna sprawa, którą zauważyłem. Utarło się, chociaż nie jest to musem, że 'dobro', czyli pojęcia pozytywne, miga się po prawej stronie, a te negatywne 'z lewej'. Chodzi o ogólne przedstawienie tematu, nie o kierunki geograficzne ukazujące wrogów czy sojuszników, nie o salę któregoś z parlamentów, gdzie zasiadają po określonych stronach takie czy inne stronnictwa. Wtedy wiadomo, trzeba pokazać rzeczywistą grupę po rzeczywistej stronie, niezależnie od tego, która ręka jest wiodąca w naszym przypadku. 

Ogólne przedstawienie....jeżeli osoba praworęczna przemiga 'dobro' po swojej prawej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że osoba leworęczna umieści 'dobro' po swojej lewej. Taki sposób migania po prostu jest dla niej bardziej naturalny, łatwiejszy. Oczywiście, jak to czasem bywa, zdarzyć się mogą wyjątki, i spotkamy osobę leworęczną, która miga pojęcia pozytywne po swojej prawej stronie, mimo iż nie jest to dla niej komfortowe albo po prostu nie sprawia jej to żadnych problemów. Ja też migam niektóre 'dobre' pojęcia lewą ręką i umieszczam je czasem po swojej lewej stronie... i wcale mi to nie przeszkadza.


Linia czasu- kody kulturowe

Co by to była za przestrzeń bez czasu. 

Przyjęło się, w kulturze zachodniej, że przeszłość umieszczamy za sobą, a przyszłość przed sobą. My jesteśmy teraźniejszością, znajdujemy się tu i teraz. Inna linia czasu, którą się posługujemy to, od lewej do prawej. Dlaczego? Przypomnij sobie wykresy historyczne, a konkretnie osie czasu. Pamiętasz, gdzie znajdują się tam przeszłe wydarzenia? Właśnie, przeszłość znajduje się po lewej stronie, a czas zmierza ku prawej. 

To wszystko jest oczywiście o wiele bardziej skomplikowane, ale po to są te kody kulturowe i wykresy, żeby się za bardzo nie zastanawiać, żeby łatwiej było pojąć różne kwestie. Taka umowność. I w sumie od wieków dobrze nam się z tym żyje i całkiem dobrze poruszamy się z tym w czasoprzestrzeni. Dla bardziej dociekliwych i zainteresowanych tematem, mamy jeszcze dół- przeszłość, środek- teraźniejszość i górę- przyszłość, stosowane w tzw. psychologii wyrazu (przedstawianie siebie za pomocą pisma, ubioru, wypowiedzi). Idąc tym tropem....wykopaliska, czyli przeszłość znajduje się w dole, pod ziemią, a teraźniejszość na powierzchni. 

Używany zwrotów: To za nami. Nie wracajmy do tego. Odrzućmy to za siebie. Cofnijmy się do tamtych wydarzeń.

Przejdźmy do naszych czasów. Doszliśmy do tego miejsca.

Jak będzie wyglądać jutro? Idźmy dalej. 

Używany ich dosłownie i w przenośni. Takich powiedzeń jest oczywiście więcej, opisują przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, którą nanosimy na naszą wyimaginowaną oś czasu. Z tyłu do przodu, od lewej do prawej. 

I bardzo podobnie, a nawet znacznie wyraźniej wygląda  to w PJM. 


Linia czasu w języku migowym

Do jego określenia, zastosujemy odpowiednie znaki ideograficzne, które absolutnie dosłownie czerpią pełnymi garściami ze wspomnianych powyżej kodów kulturowych. 

Na razie opisze to sensie ogólnym, a później bardziej szczegółowo, kiedy zaczniemy temat pozycyjności. A przy okazji zasygnalizuję już tutaj  jedną z podstawowych jej zasad- od ogółu do szczegółu. Tak jak na filmie. 

  • Przeszłość (przykłady) - znaki pokazujemy w kierunku 'do tyłu' albo 'za siebie'.

Dawno, było, niedawno, wcześniej, przeszłość, wczoraj, przedwczoraj, tydzień, dwa, trzy tygodnie temu, rok  temu dwa, trzy lata temu.

  • Teraźniejszość- te z kolei migamy  'przy sobie', równolegle do osi naszego ciała.

Teraz, dzisiaj, bieżący tydzień- miesiąc- rok.

  • Przyszłość- znaki kierujemy 'do przodu'.

Przyszłość, będzie, potem, jutro, pojutrze, za tydzień, za dwa, trzy tygodnie, za miesiąc, za dwa, trzy miesiące, za rok, za dwa, trzy lata, następny tydzień.

Zauważ, twoje 'ja' to teraźniejszość. Przeszłość jest za a przyszłość przed tobą.

Podczas rozmowy trzeba oczywiście się orientować dosyć szybko, które znaki dotyczące czasu zostały użyte. Wtedy wiemy, czy ktoś przyjdzie, a może już przyszedł, czy ktoś jechał, jedzie czy dopiero będzie wyjeżdżał. Taka orientacja jest ważna, bo w PJM nie ma zwyczaju po każdym zdaniu dotyczącym danej sytuacji, powtarzać byłwczoraj, dawniej. Skoro ktoś opowiada o tym, co było wczoraj i nie zmienia 'czasu', to prawdopodobnie wypowiedź ciągle dotyczyć będzie przeszłości. W którymś momencie może paść słowo dzisiaj albo za tydzień i wtedy wiemy już, że nasza rozmowa przeniosła się z przeszłości, w teraźniejszość lub przyszłość. 

Zasada naprawdę bardzo prosta, tylko faktycznie potrzebny jest dobry orient. Zawsze można dopytać, jeżeli podczas dalszej konwersacji coś nam zaczyna nie pasować i czujemy się zagubieni. Trzeba od razu to wyjaśnić, bez żenady. Bo może się okazać, że ktoś już jest za rok, a my jesteśmy na tydzień temu, ponieważ nie zauważyliśmy znaku wprowadzającego czas przyszły. Fascynujące.


A teraz od lewej do prawej. 

Następny, dzień, dwa, trzy (długość trwania czegoś)

Osoby leworęczne, pamiętasz? ;)


Wracając do wykresów historycznych, jeżeli przedstawiasz wydarzenia, posługując się tą formą przekazu, możesz co prawda zaczynać 'od lewej' i liczyć na to, że mózg twojego rozmówcy odpowiednio wszystko poprzestawia. Zazwyczaj jednak, dla pełnej jasności, migamy wtedy 'od prawej', taki paradoks. Jedna rzecz pozostaje niezmienna, twoje 'ja', czyli teraźniejszość (albo granica p.n.e./ n.e.), pośrodku 'wykresu'. Aha, no i skoro w nazwie padło słowo 'historia', to ten sposób migania, zarezerwowany jest dla wydarzeń, które właśnie takiego 'wykresowego' przedstawienia  wymagają.


Fajna zabawa:)

 

Przypominam poprzednie i dorzucam nowe: znak+ kierunek (jeżeli dotyczy) + intensywność migania+ mimika+ czas

Oprócz tego: przestrzeń robocza, pozycyjność, kierunkowość, symultaniczność, żywe pudełko, 'nagrywanie' filmu.


Udanego przebywania ;)


poniedziałek, 18 kwietnia 2022

O korzystaniu z przestrzeni, część trzecia

Niesłyszący znani są z tego, że dostosowują sposób migania do umiejętności swojego rozmówcy. Jeżeli się z kimś dogadają, to za bardzo nie zwracają uwagi na błędy, chyba że są rażące i mają wpływ na komunikację albo jeżeli ktoś poprosi ich o korektę. Podobnie jak w innych językach, lepiej niech rozmówca się dobrze czuje, poza tym ciągłe poprawianie go grozi tym, że się zrazi do nauki albo rozmowy z nami. Wpłynie to także niekorzystnie na płynność konwersacji, bo w końcu poprzestaniemy na maglowaniu kilku wyrazów, a sens przekazu gdzieś umknie. Trzeba wybrać złoty środek. Niesłyszący robią to bardzo taktownie, migając po prostu właściwie i poprawnie, zarazem okazując cierpliwość i szacunek drugim. Warto ich obserwować i kopiować.

Pewnego razu spotkała mnie fajna sytuacja. Nasza grupa tłumaczy otrzymała od znajomych Głuchych nagrany filmik. A na nim ukazane, jak oni by chcieli, żebyśmy migali, czego by sobie życzyli, czego się spodziewają, jeżeli ktoś przekazuje im treści w ich języku. Było to w tym czasie kiedy głośno się zaczęło mówić o miganiu obrazowym, czyli ładnych kilkanaście lat temu, abstrahując od tego, że oni zawsze tak się porozumiewali między sobą, a w końcu słyszący dostrzegli, że jednak trzeba migać po ichniemu, bo to ich język jest. Na materiale zero krytyki, nagabywania, po prostu jeden z najlepszych 'vlogów', jakie widziałem w życiu, film nagrany przez młodych Głuchych, którzy podeszli z szacunkiem do nas, słyszących. Zobaczyłem go raz, a pamiętam do tej pory. To jest przekaz! 

Opiszę teraz, co tam było. Ta wiedza jest bardzo pomocna. 


Co lubimy, czyli krótki poradnik migania/ fragmenty

Trójka Głuchych, jeden chłopak i dwie dziewczyny. Stoją nieruchomo, po czym on zaczyna dreptać w miejscu, imitując rękoma 'ruch stóp', a komentuje dziewczyna obok. Po chwili i ona zaczyna dreptać, poruszając tułowiem, jak to robimy podczas chodzenia. Wtedy druga dziewczyna zaczyna podawać różne przydatne informacje.

'Miganie jest jak film. Widzisz  idącego człowieka z oddali bądź z lotu ptaka, a potem następuje przybliżenie obiektu. Najpierw jest to niewielki punkcik, a później dostrzegasz coraz więcej szczegółów. I to trzeba odwzorować, żeby twój przekaz był barwny i ciekawy. Skoncentrujesz się na ruchu ramion, czy sposobie chodzenia? Ktoś idzie szybciej, czy wolniej, stąpa ciężko, czy lekko? Nie wystarczy po prostu przemigać, że ktoś idzie, ale też w jaki sposób'. 

'Co widzisz, kiedy oglądasz na przykład pokaz fajerwerków? I takie ma być miganie. Chcemy widzieć kolory i wszystkie inne efekty. Ma być żywo i energetycznie. Pracuje przy tym całe twoje ciało, widać to w twojej mimice'.

'W języku migowym możesz pokazać nawet trudne sprawy w ciekawy sposób. Na przykład budowę oka. Wiesz co zrobić, żeby pokazać jego tylną część? Wyobraź sobie, że trzymasz w dłoni 'rekwizyt- oko' i oglądasz je z każdej strony. Łatwo wtedy powiedzieć, że na przykład boli cię ono gdzieś z tyłu'.

'Takie miganie lubią Głusi'.

I wiadomo już co robić. Nawet jeżeli dla innych słyszących takie miganie jest śmieszne czy nie do przyjęcia, to dla Głuchego będzie ono w takiej formie, jakiej właśnie oczekuje i do jakiej jest przyzwyczajony. To także wyjaśnia, dlaczego niektórych tłumaczy niesłyszący wolą bardziej. Po prostu migają oni barwniej i ciekawiej od innych, malują w przestrzeni obrazy. Głusi te obrazy widzą, czują, to do nich trafia. Wszak obrazowo- przestrzennym język migowy jest. 


Twój film, twoja historia

Czyli...

Przedstawienie jednego aktora, a ty jesteś reżyserem, scenografem, scenarzystą, aktorem i kim tam jeszcze, niezbędnym do powstania twojego filmu.

Kadrujesz, montujesz, zarządzasz. 

Ma być barwnie, ciekawie, żywo, z emocjami. O tych ostatnich pisałem tutaj To, co masz, to, co umiesz, czyli język migowy bez znaków

A skoro tak, to decydujesz gdzie, kogo, co i w jaki sposób umieścić w swojej przestrzeni roboczej, co zrobić ze swoją twarzą, jak energetycznie to przedstawić. Tylko nie pogub się :) 

Już wyjaśniam. 


Góra i dół 

W twoim filmie będą latać samoloty, będą chodzić ludzie, biegać dzieci, hasać zwierzęta. Samochody na ulicach, turyści w górach. Wieżowce, kamienice, domki. Lasy, jeziora z łódkami i jachtami, morze, a na nim statki. Ważne są też zjawiska atmosferyczne, zimno, ciepło, wietrznie, deszczowo. Atmosfera ogólna, wesoło, poważnie, smutno. Po prostu taka życiowa różnorodność, którą należy nanieść w przestrzeni podczas twojego migania. 

Samolot startuje czy ląduje? Turysta wspina się pod górę, czy z niej schodzi? Deszcz pada czy jest ulewa? Sztorm i fale unoszące statek to w górę to w dół. Jesteś na wieży i obserwujesz właśnie stamtąd okolicę? A może odwrotnie, z dołu obserwujesz jak wysoki to budynek? Wjeżdżasz rowerem pod górę, czy zjeżdżasz w dół? Sytuacje można by mnożyć.

Gwiazdy, chmury, niebo, słońce, księżyc. Opalanie się, prysznic. Grad, deszcz, śnieg, błyskawice. Naturalne, że te znaki umieszczane są w górnej części przestrzeni.

No i wiadomo, większość znaków typu rzeka, jezioro, droga, las występuje na poziomie tułowia, ale w porównaniu z powyższymi są jakby 'w dole'. 

Dalej jest jeszcze ciekawiej :)

Piwnica, kopalnia. Po zamiganiu tych znaków 'schodzisz' w dół po schodach albo 'zjeżdżasz' windą. Poziom tafli wody, markujesz nurkowanie i opisujesz, co pod tą wodą się dzieje. Aha, ktoś płynie głębiej, czy chce się wynurzyć, a może pozostaje na tej samej głębokości? Jest w stroju płetwonurka czy porusza się za pomocą łodzi podwodnej? 

I dlatego napisałem, żeby się nie pogubić. Wprawne oko wypatrzy każdy brak konsekwencji. 


Po prawej i po lewej

W poprzednim poście było o znakach kierunkowych, miganiu od siebie lub do siebie. Zazwyczaj stosuje się je podczas bezpośrednich konwersacji. 

No, ale bardzo często opowiadamy o kimś lub o czymś albo, że ktoś coś zrobił, kogoś spotkał, coś powiedział. Wtedy wykorzystujemy miejsce po lewej lub prawej stronie. 

I teraz pytanie: ktoś, o kim opowiadasz, powiedział coś do ciebie albo coś dla ciebie zrobił? Jeżeli dla/do ciebie, to zazwyczaj kierujesz znak 'do siebie',  a w zależności od tego, gdzie umieszczony w przestrzeni jest 'ktoś', to znak zaczniesz z prawej lub lewej strony. Ważne: jakie emocje towarzyszą danej sytuacji? Trzeba je wtedy odzwierciedlić na twarzy. Przypominam, że jeżeli artykułujemy 'po polsku', to nie przekażemy ich, jak należy. Więcej przeczytasz o tym w O czystości języka i odpoowiednim szeptaniu

Tylko nie pogub się, jeżeli mówisz o swoim koledze, koleżance, kimkolwiek i umieszczasz tę osobę po prawej stronie przestrzeni roboczej, to do końca twojej wypowiedzi trzeba zachować konsekwencję. Ta osoba powinna 'pozostać' po twojej prawej, chyba że opowiadasz o tym, że gdzieś pojechała czy poszła i wtedy automatycznie zmieniasz jej miejsce w przestrzeni. 

W przeciwnym razie, w twojej historii , bez żadnej zapowiedzi,  'pojawi' się nowa postać. Istnieje obawa, że padnie wtedy pytanie uściślające, dotyczące przedstawianego zdarzenia. Pozytywna informacja: W większości przypadków, mimo takiego istotnego błędu, i tak przekaz zostanie dobrze zrozumiany, a wszystko po to, aby utrzymać płynność konwersacji. Jednak uczciwie o tym informuję ;). Kamyczka w bucie przez jakiś można wytrzymać, ale jeżeli go tam nie ma, to i wygodniej i przyjemniej. 

A co, jeżeli chcesz opowiedzieć o osobach trzecich? Zasada podobna, tylko ty stoisz 'z tyłu', a po swojej 'lewej' i 'prawej' , 'na górze', 'na dole' umieszczasz bohaterów historii. No i nie pogub się. Pamiętaj, gdzie kto jest, dokąd idzie, jedzie, jakim środkiem transportu, z kim rozmawia lub skąd wraca. Dodaj do tego emocje, które towarzyszą każdej ze stron. I znowu poproszę, nie artykułuj 'po polsku'. 

Chyba jeszcze nie raz to powtórzę, bo siebie czasami też łapię na czymś takim. Przykład jak ważne to jest: nadmij policzki albo je wciągnij, a przy tym artykułuj, albo podczas szeptania zrób z ust  'podkówkę'. To raczej niemożliwe, a migowy właśnie takich środków wyrazu wymaga. Nie ma zmiłuj.


A jak jest z osobami leworęcznymi? Najprościej mówiąc: podobnie, ale  sprawa nie jest taka oczywista i wymaga dalszego rozwinięcia. Temat  fascynujący. O tym następnym razem.



No to co już mamy? Przestrzeń roboczą, kierunkowość, symultaniczność, żywe pudełko i 'nagrywanie' filmu.

Każda wypowiedź zawierać też powinna: znak+ kierunek (jeżeli dotyczy) + intensywność migania+ mimika.

To tylko uproszczony schemat, mający na celu wyrobienie sobie ogólnego poglądu na temat budowy zdania w języku migowym. Jak  widać, o samej kierunkowości można pisać i pisać :), a gdzie reszta? Za jakiś czas zajmiemy się samymi wyrazami i budowaniem z nich wypowiedzi. Nazywa się to 'pozycyjnością'. 


cdn.


Udanego przebywania ;) 





środa, 13 kwietnia 2022

O korzystaniu z przestrzeni, część druga

Vera F. Birkenbihl, twórczyni jednej z metod nauki języków, napisała także książkę o mowie ciała, a w niej ciekawe spostrzeżenie. W skrócie: nie powiem Ci wszystkiego, bo nawet nie jestem w stanie, jest tyle sytuacji, taka mnogość charakterów. Podaję przykłady, a do Ciebie należy reszta. Obserwuj, badaj zależności i na tej podstawie wyciągaj wnioski. 

Podobnie tutaj, nie opiszę wszystkich znaków migowych i sposobów ich pokazywania, musiałbym wtedy stworzyć jakiś leksykon albo encyklopedię, a później i tak trzeba by było, to wszystko uzupełniać i aktualizować. Daleko mi do tego. Łatwiej mi na przykład napisać, że przy głowie zazwyczaj występują znaki odpowiedzialne za myślenie, marzenia, wiedzę itd. Reszta należy do Ciebie, bo oprócz podstawowych pojęć migowych istnieją także te specjalistyczne, związane ze sztuką, biznesem, prawem, polityką, turystyką, a to dopiero początek listy. Jakiś czas temu nie było Facebooka, Instagrama i całej reszty, nie było też potrzeby tworzenia znaków, które opisywałyby te nowe słowa. To kolejny powód, dla którego nawet nie myślę o tym, żeby omawiać wszystko. Więcej informacji znajdziesz w Ucz się tego, czego akurat potrzebujesz


O przestrzeni natomiast napiszę z chęcią, bo do informacji z nią związanych dołączać będziesz, to co akurat poznasz albo to, co okaże się w danej chwili pomocne i przydatne...dla Ciebie. To takie żonglowanie coraz większą ilością piłeczek czy innych gadżetów, a w centralnym miejscu osoba najważniejsza, bez której to wszystko nie byłoby możliwe. 


Ja i wszystko wokół

Ech... może ktoś się obruszy, ale zazwyczaj, mimo swojego altruizmu, empatii i wszystkich najlepszych cech, które staramy się okazywać, i tak najważniejsze dla każdego jest słowo 'JA'. Nawet jeżeli ktoś robi coś dla drugich, to gdzieś podświadomie buduje przez to swoje dobre samopoczucie, swoją wartość. I bardzo dobrze, bo dzięki temu wiele fajnych rzeczy się dzieje, ale to pokazuje, że dla człowieka centralnym punktem przestrzeni jest on sam. 

W przestrzeni roboczej, czyli w obszarze wykorzystywanym do pokazywania znaków języka migowego jest podobnie. Dana osoba jest w centrum informacji, którą przekazuje, to ona miga albo 'od siebie', albo 'do siebie'. To ona kumuluje 'w sobie' emocje albo wydobywa je 'z siebie'. To po obu stronach swojego JA umieszcza na prawo albo na lewo, na górze albo w dole osoby, przedmioty lub zjawiska. To JA jest teraźniejszością, podczas gdy za plecami jest przeszłość, a przed oczami przyszłość. 

A teraz wyjaśnię to dokładniej.


Od siebie , do siebie

Jeżeli zwracasz się do kogoś, używając języka migowego, to jedną z podstawowych zasad, która wtedy obowiązuje, jest ukierunkowywanie znaków w jej lub w jego stronę. Przykłady?

Uczę cię. Pomagam ci. Daję ci. Opowiadam ci. 

Migane 'od siebie' w kierunku rozmówcy. 

Z kolei

Uczysz mnie. Pomagasz mi. Dajesz mi. Opowiadasz mi.

Migane od rozmówcy w naszą stronę.

Warto zauważyć, że to zdania oznajmujące. Gdyby natomiast miały to być pytania bądź tryb rozkazujący, kierunki byłyby te same, zmienić należałoby wtedy mimikę, ułożenie ciała oraz inne elementy.

Czyli...

Mamy kierunek, intensywność migania znaku, czasami może być to jego powtórzenie, jeżeli chcemy zasygnalizować, że czynność wykonana była więcej niż jeden raz, mimikę. I właśnie przy tej okazji delikatnie poruszony został temat symultaniczności, czyli pewnych zjawisk występujących jednocześnie obok siebie, znak+ kierunek+ intensywność migania+ mimika. To nieodłączna część gramatyki PJM. Bez tego wszystkiego czyjeś miganie będzie przypominać bezduszny translator. Jednak technika idzie do przodu i nawet elektroniczni tłumacze mają coraz więcej uczucia, a skoro taki potrafi, to my tym bardziej ;)

Migasz albo od siebie, albo do siebie, albo w innym wybranym miejscu przestrzeni, tylko trzeba ustalić wcześniej co, kto, komu....dlaczego też jest ważne. Czasami to samo słowo traktowane w sensie ogólnym, nie będzie wymagało stosowania powyższych reguł, zmieni się także jego umiejscowienie w przestrzeni. Przykładami mogą być: nauka, pomoc albo zaproszenie.

I jeszcze jedno, o tym już było, ciągle trzeba pamiętać, że w poprawnie zbudowanych zdaniach PJM nie uświadczysz niektórych słów polskich i to nie dlatego, że nie ma ich migowych odpowiedników. Jasne, że są, ale nie używamy ich w danych konstrukcjach gramatycznych. Na przykład, żeby poprawnie przemigać

Uczę cię. Pomagam ci. Daję ci. Opowiadam ci. 

Uczysz mnie. Pomagasz mi. Dajesz mi. Opowiadasz mi.

nie pokazujemy słów cię, ci, mnie, mi, bo kierunek, w którym 'powędruje' znak wskazuje, czy chodzi o ciebie czy o mnie.

Inny przykład:

Przyjdę do ciebie o godzinie 18.

Przyjdź do mnie o godzinie 18.

W PJM nie użyjemy zwrotów polskich 'do ciebie' i 'do mnie', po prostu skierujemy znak 'przyjść' w stronę rozmówcy lub swoją. Genialne.


Żywe pudełko

Znaki ideograficzne: cierpliwy, spokojny, skromny, pokorny, stres, niepokój, wyrażanie postawy obronnej, kojarzyć się mogą z kumulowaniem emocji.

Z drugiej strony mamy gniew, zdenerwowanie, złość, wyrzucanie z siebie tego, czego już utrzymać się nie da. 

I znowu w centralnym miejscu znajduje się JA, które 'chowa' coś do środka lub stamtąd coś 'wyciąga', takie żywe pudełko.

O tym jeszcze napiszę więcej, teraz tylko zasygnalizuję. Podczas migania pierwszej grupy słów zmniejszamy swoją 'objętość', nierzadko kulimy się, nieznacznie pochylamy. W przestrzeni zajmujemy wtedy mniej miejsca, jesteśmy spokojni, stonowani. Widać to także w naszej mimice, przepraszająco- pojednawczej. 

Druga grupa wyrazów wymaga większej ekspresji oraz bardziej rozległego obszaru roboczego, potrzebnego do poprawnego przekazania informacji. Oczywiście wyraz twarzy także się wtedy zmienia na bardziej stanowczy, zdecydowany, a nawet gniewny.

I tym samym symultaniczność zostaje wzbogacona o jeszcze jeden element:

znak+ kierunek+ intensywność migania+ ułożenie ciała+ mimika.


Znaki przy tułowiu 

To właśnie ten obszar jest odpowiedzialny za emocje, które odczuwasz.

Smutek, radość, gniew, zdenerwowanie, zazdrość, obawy, spokój, lubienie i nie lubienie, - kojarzysz, jak to się miga?

Serce- i w PJM może być ono złamane. To tutaj pokazujesz stres, załamanie, ale też uczucia bardziej pogodne związane z tym, co akurat w sercu gra. 

Wiele narządów, które podtrzymują nasze życie, znajduje się właśnie w tułowiu i nie będzie zbyt odkrywczym stwierdzenie, że kiedy opowiadamy o nich, to aby zostać dobrze zrozumianym, pokazać należy ich zbliżoną lokalizację.

Siłą rzeczy, sporo znaków występuje właśnie w tym obszarze, w różnych jego częściach i na różnej wysokości. Przecież, żeby zamigać, jaki kolor mają czyjeś buty, naprawdę nie potrzeba brać ich do ręki albo wykonywać całej masy innych dziwnych czynności. Chociaż, wiadomo, ludzka kreatywność nie zna granic, kiedy trzeba się dogadać albo na coś zwrócić uwagę.



A teraz czas na przetrawienie dotychczasowych treści, bo jeżeli chodzi o przestrzeń, to jeszcze kilka rzeczy do omówienia zostało. 

Przydatne słowa- klucze to:
Przestrzeń robocza, kierunkowość, symultaniczność, żywe pudełko.

cdn.

Udanego przebywania ;)

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

O korzystaniu z przestrzeni, część pierwsza

Jest tyle znakomicie wykonanych filmów instruktażowych do nauki PJM, słówka, zwroty, dialogi, po prostu bogactwo. Dlatego stwierdziłem, że chwilowo takich materiałów tworzyć nie będę. Zasygnalizuję, odeślę do odpowiednich miejsc, i tak najwięcej zależy od osoby, która chce się migowego nauczyć. Trochę czytania tu, oglądania tam oraz czas poświęcony na indywidualne ćwiczenia u siebie. No i wiadomo, moje ulubione :) Przebywanie, czyli stosowanie zdobywanej wiedzy w praktyce, podczas rozmów z niesłyszącymi. To wszystko razem przyniesie widoczne efekty, mniej lub bardziej spektakularne, ale jednak. Na pewno pomocne będą przy tym czyjeś preferencje językowe, ale jak to wynika z bajki o wyścigu między żółwiem a zającem, zdyscyplinowany pracuś może pobić na głowę zdolnego lenia. 

Języki migowe na całym świecie wykorzystują do przekazania treści obraz i przestrzeń. I właśnie o tym teraz i w kilku następnych wpisach, z różnych punktów widzenia :)


Pojęcie przestrzeni

Temat znany w każdym miejscu na ziemi. Wszyscy jesteśmy zanurzeni w przestrzeni i od wieków odnosimy do siebie oraz innych określenia z nią związane. Kilka przykładów? Nie będę tu wyjaśniał znaczenia tych powiedzeń, są znane, stosowane i wiadomo, o co chodzi, o właśnie:), przykład pierwszy. Następne.

Piąć się do góry. Patrzeć na kogoś z góry. Niziny i wyżyny społeczne. 

Dno. Być na dnie. Odbić się od dna. 

Dołek. Mieć doła. Być w dołku. 

Prawość. Być prawym. Heh, są też określenia dotyczące strony lewej. 

Być do przodu. Pozostawać w tyle. 

Patrzeć na kogoś z boku. Pozostawać na uboczu. 


Wiele wyrażeń związanych z przestrzenią. W umysłach świata zachodniego przynajmniej, 'góra' zazwyczaj kojarzy się z czymś lepszym, bezpiecznym, bogatszym, a 'dół' przynosi zupełnie inne skojarzenia. Samo określenie 'spadaj', może się przywodzić na myśl,  pozbawianie kogoś uprzywilejowanej pozycji, polegającej choćby na przyjaznym utrzymywaniu z kimś kontaktów. A taka pozycja w naszych umysłach maluje się bardziej 'na górze', bo z dołu spadać raczej się nie da. 

Strona prawa przywodzi lepsze skojarzenia niż lewa, chociaż tak naprawdę nie ma ku temu rozsądnych przesłanek. Po prostu są to kody przestrzenne przekazywane od wieków, z pokolenia na pokolenie.

I wiadomo, inaczej przestrzeń pojmuje tzw. świat zachodni, inaczej Eskimosi, a inaczej Pigmeje. Inne doświadczenia, przekazy i kody, ale odczuwa i pojmuje ją każde żywe stworzenie na świecie. 

No i teraz przechodzimy do migowego, i co....znowu został użyty zwrot ściśle związany z przestrzenią. Nie uciekniemy od tego, bo i po co. Skoro chcemy migać, to musimy w odpowiedni sposób wykorzystać te informacje.


Przestrzeń w języku migowym

Przestrzeń robocza? Chyba tak to się nazywa, obszar, który wykorzystujemy, żeby pokazać określone znaki. Zmienia się on w zależności od sytuacji. Przecież inaczej zagospodarujemy przestrzeń podczas siedzenia, inaczej kiedy stoimy albo idziemy. Raz będziemy mieli więcej, a raz mniej miejsca. Czasem będzie to przestrzeń publiczna, a czasem bardziej kameralne miejsce i grono. Rozmowa na żywo, poprzez kamerę telefonu lub komputera- nasz obszar roboczy będzie podlegać ciągłym zmianom.

Oczywiście, w zależności od charakteru, znajdą się 'migacze' mniej lub bardziej zamaszyści.

Jakby nie było, są pewne intuicyjne zasady w języku migowym, oczywiście związane z przestrzenią, o których trzeba pamiętać. Tu o tym będzie do poczytania, tam do obejrzenia, u siebie do przećwiczenia, ale i tak konieczne jest przebywanie i weryfikacja swojej wiedzy.


Znaki przy głowie

czoło, skroń- znaki używane w tym 'rejonie' związane są z procesami myślowymi, pamięcią, zrozumieniem, wiedzą, nauką, marzeniami, z rozpamiętywaniem, z migreną, mnogością spraw na głowie, zmęczeniem, wysiłkiem widocznym na spoconym czole.

ucho, uszy- wskazują na sprawy związane z tym obszarem, czyli słuch, słyszenie, głuchotę, posłuszeństwo lub jego brak. Tutaj 'umieszcza' się aparaty słuchowe, dalej za uchem implanty. To na poziomie uszu migasz, że coś jest hałaśliwe. I z tego względu, że to zazwyczaj kobiety noszą kolczyki, złapanie się za ucho oznacza 'kobietę' lub płeć żeńską.

oczy- to naturalnie obszar związany ze wzrokiem lub jego brakiem, z patrzeniem, obserwacją, uwagą, czytaniem, zwiedzaniem, kontaktem wzrokowym na żywo, poprzez kamerę. Okulary, lornetka- te i podobne znaki pokazuje się na poziomie oczu. Spanie, budzenie się, płacz. Także wszelkie piękne widoki, pejzaże. To widzisz, to podziwiasz, o tym migasz.

usta- mowa, język i wszystko, co z nimi związane, czyli rozmowy, mówienie, polecenia, rozmowy, opowiadania, pytania, jedzenie, picie, uśmiech, smutek, poufność, tajemnice, wykłady, śpiewanie, instrumenty dęte, palenie tytoniu. 

nos- wszelkie sprawy zapachowe, zadzieranie nosa lub opuszczanie go na kwintę, mieć nosa, czyli przeczuwać coś, ale też wtykanie nosa, czyli kontrolowanie. Na tym poziomie pokazujemy także zły, pożądliwy charakter. Oczywiście katar, kichanie też w tych okolicach.

szyja, gardło- pragnienie, pożądanie, stany chorobowe gardła, znaki związane z głosem, ogłoszenia, głosowanie, i typowe w Polsce znaki związane z piciem alkoholu, a na świecie typowy gest 'ukatrupiania'. 


Łatwe i oczywiste. Tak myślę.

Intuicyjność,  pogrupowanie odpowiednich znaków i umieszczenie ich w przestrzeni, w tym akurat miejscu, to naprawdę pomaga w nauce. Jak zwykle podałem kierunek, a jeżeli chodzi o konkretne słówka migowe, to chętni na pewno temat ogarną. Cdn.

Udanego przebywania;) 


 

niedziela, 13 lutego 2022

O czystości języka i odpoowiednim szeptaniu

Mój kolega, nauczyciel gry na gitarze, opowiedział mi kiedyś historię. Za nic w świecie nie mógł przekonać swojej uczennicy, żeby odpowiednio układała dłonie podczas gry. Temat wałkowany wielokrotnie, na różne sposoby, do znudzenia. Przecież chodziło o to, żeby instrument brzmiał naprawdę dobrze. Tłumaczenie dziewczynce i jej rodzicom. Bezskutecznie. Strata czasu i pieniędzy. Jakieś obopólne odmiany stresu. Aż zdarzył się cud. Jednorazowe spotkanie z kimś bardziej sławnym i pewnie bogatszym. Ta sama sugestia, co do układu dłoni. Jak ręką odjął! Gitara trzymana jest już dobrze, utwory brzmią czysto. W końcu. Aha, i pozytywne jest to, że mimo tych 'strofowań' dziecko w wirtuozerii robi dalsze postępy. 

Moja prośba, sugestia, czy jak to inaczej zwać, myśl, którą wałkuję od lat, z różnym skutkiem:  Nie szeptać 'po polsku' podczas migania, nie mówić, nie poruszać ustami 'po polsku'. 

Trudne, ale wykonalne. Trudne, bo gramatyka polska siedzi w słyszących od urodzenia. Tym jednak, którzy z tej rady skorzystali, na dobre to tylko wyszło, filologicznie, rzecz jasna.

I już tłumaczę, w czym rzecz, nie pierwszy raz i....nie ostatni zapewne.


Odrębne gramatyki

Trzeba być naprawdę doskonałym tłumaczem, żeby mówić albo szeptać 'po polsku' i migać poprawnie w PJM. Dwie różne gramatyki i sposoby myślenia. Zwroty i słowa używane w jednym języku są niedopuszczalne w drugim. Jeżeli ktoś umie, jeżeli w odpowiednim momencie potrafi zastosować oba języki naraz,  bez szkody dla któregoś z nich, to w uzasadnionych, rzadkich przypadkach może skorzystać z tej umiejętności. Bo tak, jest to umiejętność, którą da się wyćwiczyć. Możliwe też, że z pomocą przyjdą wrodzone preferencje językowe. 

Rzadkie, uzasadnione przypadki. Nie zawsze, nie za często. W przeciwnym razie może się to okazać frustrujące dla obu stron. Taki sposób migania może także odwracać uwagę od treści, które mają być tłumaczone i nadmiernie gloryfikować osobę tłumacza. Istnieje także duże prawdopodobieństwo, że któryś z przekazów zostanie zbyt zubożony i niestety często spotykałem się z takimi sytuacjami. Poza tym, ciągłe miganie i mówienie przy tym jest po prostu mózgożerne, nawet jeżeli ktoś naprawdę robi to, jak należy. Jednak dobry tłumacz rzadko będzie popełniał taki sposób komunikacji.

Z drugiej strony odpowiednie posługiwanie się PJM nie oznacza ciągle 'zasznurowanych', zaciśniętych ust. Powodować to może dodatkowe nieporozumienia, a tego nikt nie chce.

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: Kto ma zrozumieć to, co migam i mówię jednocześnie. Głuchy czy słyszący? i wtedy dobrać język odpowiedni dla danej grupy osób. I jeżeli okaże się nim PJM, to zostaną zastosowane konstrukcje właściwe dla tego języka, czyli odpowiednie gesty, mimika i wykorzystanie przestrzeni, zaś nieznaczne artykułowanie pojedynczych wyrazów, wystąpi tam, gdzie będzie to merytorycznie konieczne

Właśnie, PJM wykorzystuje mimikę, odpowiednie ułożenie ust, nadymanie policzków albo ich wciąganie, prychanie, cmoknięcia, syczenie, używanie głoski 'sz' lub 'f', a wymieniam tylko niektóre możliwości.  Jeżeli ktoś zawsze szepcze lub mówi 'po polsku' podczas migania, nie stosuje w odpowiednich momentach tych właściwych form gramatycznych występujących w języku migowym. Poza tym, Głuchym taki sposób migania może się kojarzyć z językiem mówionym, bo widzi ciągle kłapanie buzią. Czasami dochodzi do sytuacji, że usta i dłonie przekazują zupełnie inne informacje. Bardzo rozpraszające.

No i często wychodzi z tego...


Ładne miganie po polsku 

Tak, bo ktoś może migać bardzo swobodnie, ale z gramatyką polską i polskimi wstawkami. Warto zapamiętać: większość zwrotów, które brzmią po polsku, są prawdopodobnie 'polskie' i mało mają wspólnego z PJM. To, co zauważyłem na przykład, to: 'no', 'bo' (odpowiedź na pytanie: dlaczego?), 'dlatego' (w języku migowym nie ma takiego słowa, ale jest typowy odpowiednik), 'prawda?' (choć w tym przypadku, coraz częściej dochodzi do zapożyczenia, o którym poniżej), a to nie kończy listy tym podobnych wyrażeń, które są szeroko stosowane w języku mówionym. Chodzi także o 'polską' budowę zdania. Jeżeli ktoś w zdaniu Robię zdjęcia, używa znaku robić, a w zdaniu Jeżdżę na rowerze, korzysta ze słowa jeździć, to właśnie miga 'po polsku'.

Oczywiście przebywanie obu grup ze sobą, spowodowało w niektórych przypadkach przemieszanie dwóch gramatyk. Zdarza się, że nawet czysty Głuchy miga 'po polsku' (i nie są to powyższe przykłady ze zdjęciami, czy rowerem), co niekoniecznie jest do końca mile widziane wśród osób z jego kręgu kulturowego. Są też pewne zwroty, które język migowy zapożyczył od słyszących i na odwrót. Nie zmienia to faktu, że PJM posiada dalej swoją specyficzną gramatykę.

Często słyszałem następującą opinię dotyczącą osób migających: 'Jego rozumiem, a tamtego nie'. To odczucie przedstawicieli obu grup, Głuchych i słyszących. Wynika to z kilku względów. 

Czasami Głuchy miga bardzo obrazowo i nawet ktoś z minimalną znajomością języka zrozumie sporo z jego przekazu. Czasami zdarza się niesłyszący z 'polskim' akcentem, natomiast bardzo często słyszący migający z piękną polską gramatyką, z cieniem zasad PJM.

I w wypadku słyszących, zachodzi wtedy duże prawdopodobieństwo, że ktoś nie będzie w stanie dobrze zrozumieć kogoś, kto zgodnie z wszelkimi regułami posługuje się czystym językiem migowym. Zrozumie oczywiście przekaz migany 'po polsku', ale ten właściwy PJM niekoniecznie. W wypadku Głuchych zachodzi podobne, odwrotne zjawisko, choć prawdopodobnie zrozumieją oni większość miganych treści, istnieje jednak obawa, że poprzez stosowanie polskiej gramy, przekaz będzie nie do końca dla nich czytelny.

A tak być nie powinno, warto się ciągle rozwijać pod względem swoich umiejętności językowych. 


Jak ulepszać 'swój' migowy

O tym sporo było wcześniej, ale poruszę inny aspekt.

Jeżeli ktoś chce, w sposób intuicyjny przyswoić sobie w miarę poprawną gramatykę języka migowego, to jego uwagę powinni przyciągnąć Głusi, których zrozumienie przychodzi mu z trudem. Napisałem: 'w miarę', bo współistnienie obu grup obok siebie, doprowadziło do pewnego 'zanieczyszczenia' językowego. Na szczęście sporadycznie, ale zdarzyć się może, że i czysty Głuchy ułoży swoją wypowiedź 'po polsku', ale i tak więcej w tym dobrym PJM. Ponownie powraca więc temat przebywania w towarzystwie osób niesłyszących i prowadzenia z nimi konwersacji na różne tematy. Warto przy tym zwracać uwagę na to, w jaki sposób oni 'szepczą'. Jeżeli już do tego dochodzi, są to pierwsze sylaby niektórych wyrazów, są to słowa, które mają podobny znak ideograficzny, są to słowa oznaczające, chociażby nazwy własne. Nigdy jednak nie widać, poza sporadycznymi rozmowami z uczącymi się PJM słyszącymi, żeby Głuchy artykułował każdą sylabę danego wyrazu czy też słowo po słowie. Naprawdę, sporo można się nauczyć przez taką obserwację. 

Bardziej uporządkowana nauka, to skorzystanie z pomocy wykwalifikowanych lektorów, podczas kursów tego pięknego języka. Są dofinansowania, więc warto korzystać z pomocy, która jest zapewniana w imię dostępności. Trzeba tylko wygospodarować trochę czasu i dziesięć procent ceny kursu. I wiadomo, wcześniej złożyć odpowiedni wniosek. 

Ze swojej strony, niezmiennie polecam Stowarzyszenie Rozwoju Pitagoras w Rzeszowie. Nauka teraz i tak odbywa się on-line, dlatego też odległość nie ma żadnego znaczenia. A tamtejsi lektorzy naprawdę dbają o czystość i poprawność PJM. Szkolenia są przeprowadzone solidnie, fachowo i mocno zapadają w pamięć. Jeżeli uczestnik kursu podchodzi do zajęć poważnie, to gramatyka migowa nie będzie już dla niego problemem. 


Oczywiście ten wpis, jak wszystkie inne tutaj, są z rodzaju tych motywujących, wskazujących kierunek. Każdy zrobi, co uważa.

Czy tak, czy tak... Powodzenia w nauce i udanego przebywania ;)





czwartek, 16 grudnia 2021

O dostępności w PJM- Łódź 2021, czyli co potrafimy zdziałać

I nastał ten czas, kiedy mogę zabrać się za podsumowanie i zaległe wpisy. Dziękuję Wam za śledzenie, zainteresowanie, udostępnianie, wspieranie i wiele innych rzeczy, które zadziały się od lipca w sprawie dostępności. 

Razem z Biblioteka Otwarta, Biblioteka Odyseja, Centrum Opus, PZG/ Łódź i innymi ruszyliśmy z wieloma imprezami tłumaczonymi na PJM. Sami zobaczcie, jak wiele wydarzeń było dostępnych w języku migowym. 

Czerwiec 2021

Start projektu Otwarta Miga i pierwszy spacer z Krzysztofem Olkuszem

Lipiec 2021

Cztery spotkania z podróżnikami w Odysei

Spacer z Otwartą 

Sierpień 2021

W każdy wtorek 'Sierpień z rozwojem' w Odysei

Trzeci spacer w ramach Otwarta Miga 

Wrzesień 2021

Spotkanie autorskie w Otwartej

Razem z PZG i Otwartą 'Wielka gra', czyli planszówki

Zwiedzanie EC1

Origami w Odysei

Październik 2021

Otwarta Miga 2.0 i spacer po Łodzi z Agnieszką Łeń

Cztery spotkania w Odysei, zdrowotno- zoologiczne

Listopad 2021

Pięć spotkań w Oysei, w tym dwa podróżnicze

Warsztat z migowego

Spacer z Otwartą


W tym czasie dorzuciliśmy dwie instrukcje do gier planszowych, przetłumaczone na migowy. Szykują się następne.

Prawie trzydzieści wydarzeń plus te organizowane przez muzea łódzkie. W sumie około czterdziestu wydarzeń tłumaczonych na PJM. To chyba sporo. Robi wrażenie. Wychodzi po osiem na miesiąc. I wypadałoby się poklepać po ramieniu i powiedzieć sobie 'super'. Sporo osób było zachwyconych wielością i różnorodnością spotkań i miejmy nadzieję, że kiedyś się to powtórzy. Może nawet znajdą się fundusze na to, żeby utrzymać jakąś regularność w kalendarzu imprez, że fama się rozniesie, i że osoby zainteresowane będą miały określone terminy zakodowane w głowie, nie do przeskoczenia, nie do ruszenia, pewne. 


Obecność procentowa

Wspaniale było obserwować jak w Otwartej i Odysei pojawiały się osoby niesłyszące. Może nie za wiele ich było, ale na kilkunastoosobową grupę wszystkich obecnych procentowo wypadało nieźle. Zdarzyło się nawet raz, że Głusi stanowili większość obecnych.


Kwestia zaufania

Zastanawialiśmy się jak to będzie, jeżeli nikt z takich osób nie przyjdzie. Pierwsze z pytań, jakie usłyszałem od organizatorów. Ano, bywa i tak. Życie ustanawia priorytety i zdarzyło się, że kilka razy, faktycznie...skończyło się tylko na gotowości tłumacza. I chyba tylko raz wydarzenie PJM zostało odwołane. 40 bez jednego. Reszta miała zapewnionego tłumacza. 

Od lipca do listopada 2021 roku wiadomo było, że w dwóch bibliotekach łódzkich dzieją się super rzeczy w PJM. Otwarte zostały możliwości i niektórzy z nich skorzystali. Zaufali i nie zawiedli się. A to jest ważne dla osób Głuchych, że zostali potraktowani poważnie, że nikt ich nie oszukał, nie zlekceważył.

Zaufali, bo organizatorem był ktoś inny, niż czołowe kluby, które robiły to do tej pory. Coś nowego, słyszący zorganizowali spotkania z tłumaczeniem na PJM. Z pełnym szacunkiem, sercem i zaangażowaniem dla kultury Głuchych. Może tylko na pierwszej wycieczce Krzysiek Olkusz miał cytat muzyczny, ale na reszcie umiejętnie się dostosował.  

I takie podejście na następnych, podobnych wydarzeniach będzie procentować, ponieważ dochodzi przez to do integracji, a z tego, co wiem, niektórym Głuchym na tym zależy. 


Łódzkie animozje a dostępność

Imprez było naprawdę sporo, ale jednak coś nie zagrało do końca. W głowę zachodziłem, o co chodzi. Była promocja wydarzeń, ulotki, fb, vlogi, spotkania, rozmowy, że fajnie, że potrzeba, a i tak liczba osób niesłyszących według mnie zadowalająca nie była. Dlaczego tak uważam?

Zdarzyło się to trzykrotnie....zauważyłem, że jeżeli 'czołowym' organizatorom zależy, żeby na jakimś wydarzeniu zebrała się cała masa Głuchych, to się tak dzieje. Przychodzi nawet kilkadziesiąt osób. 

Proszę zwrócić uwagę na listę wydarzeń podanych na wstępie. Trąbi się głośno o udostępnianiu drogi do kultury, do zagadnień z wielu dziedzin. Robimy to. No...dostępność powinna być. I jest....ale gdzieś pojawia się blokada. 

Teatr, kilkadziesiąt osób. Oprowadzanie po muzeum, spora grupa niesłyszących, niestety tylko raz, choć oprowadzań było więcej. To takie dwa przykłady. Czyli tu można, a tam nie można, bo jak widać, jest liczebny potencjał.

Na czym w końcu polega ta dostępność? Czy jak słyszący zorganizuje 40 spotkań o różnorodnej tematyce, to nie zalicza się to do tego pojęcia? Jeżeli zaś imprezę zatwierdzi 'ktoś odpowiedni' to, to....to jest właśnie DOSTĘPNOŚĆ? 

Mam nadzieję, że tak nie jest. Mam też nadzieję, że nie chodzi tu o międzyklubowe konflikty sprzed lat. W Łodzi są dwa miejsca zrzeszające Głuchych, Polski Związek Głuchych i Słyszę Serce. Podobno teraz żyjemy w okresie 'pojednania'.

Czy to ma jakiś wpływ na dostępność? Możliwe. Może jak ktoś z jednego klubu zobaczy kogoś z klubu drugiego, że jest na fb w tym lub innym miejscu, to ustali sobie w głowie, że on już tam nie pójdzie. Przekaże to innym i oni też nie pójdą. Albo ktoś 'życzliwie' powie, że biblioteka współpracuje z tym drugim klubem. I wtedy szlaban, i blokada. No bo jak to jeszcze inaczej wytłumaczyć?

Że późno. Że się nie chce. Że pogoda. Że wyjazd. Że ważniejsze sprawy na głowie. Oby tak było. Bo gdyby było inaczej, to chyba należałoby przemyśleć, na czym tak naprawdę polega dostępność i o jaką dostępność chodzi. Dla kogo i przez kogo organizowaną? Bo może tu jest klucz?

Przykład, który przytoczę, podnosi mnie nieco na duchu. Znany 'oprowadzacz' po sztuce, niesłyszący, po dłuższym czasie dopiero co skomponował wierną ekipę, która mu towarzyszy podczas spacerów po muzeum. Pokazywałoby to, że termin dostępność trzeba poczuć, zrozumieć i się do niego przyzwyczaić, nabrać zaufania.

Powtarzam, oby tak było, bo jeżeli organizatorzy i tłumacze mają walczyć z jakimiś zaszłościami, małostkowością i rywalizować o frekwencję z 'zakulisowością', to do prawdziwej dostępności daleka droga.


Dla każdego coś innego

Niech każdy sam zdecyduje. Stąd mnogość wydarzeń o różnorodnej tematyce, w różnych terminach, o różnych porach. DOSTĘPNOŚĆ. Tak to rozumiem.

Stowarzyszenia pomagają Głuchym w większości w sprawach bytowych. Oczywiście zapewniają całą masę innych zajęć, które zapewne są satysfakcjonujące. DOSTĘPNOŚĆ.

Biblioteki i muzea w okresie, o którym piszę, próbowały zapewnić Głuchym poszerzony dostęp do kultury i innych zagadnień popularnonaukowych, z poznaniem Łodzi włącznie. I spora strata dla tych, którym niedane było z tego skorzystać.

Dostępność. Jestem za...tylko niech zainteresowani będą rzetelnie poinformowani o możliwościach, które otwierają się przed nimi. Niech sami wybiorą, co ich interesuje. Bo nie dla każdego to będzie sztuka, nie dla każdego piknik.

I skoro wydarzenia dotyczą osób niesłyszących, to przecież jest to jedna grupa i kultura, nie ma sensu dzielić imprez, chować ich przed światem. Skoro wiem o czymś ciekawym, pomocnym i wartościowym, a do tego w PJM, to dlaczego nie udostępnić tego wszystkim zainteresowanym?

Tylko udostępnić i udostępnić, to jest jednak różnica. Kiedy przekazywałem informacje o wspomnianych imprezach, zależało mi na tym, żeby zjawiło się jak najwięcej osób Głuchych. Nie- jak najwięcej osób z PZG, nie- jak najwięcej osób z Serca. Jak....najwięcej....osób....Głuchych. I przynajmniej, jeżeli chodzi o jedno z wydarzeń, PZG też zrobił piękny ukłon i zaprosił wszystkich bez względu na przynależność do klubu. I o to chodzi. 

Naprawdę źle by się działo, gdyby udostępnienie info o wydarzeniu wiązało się z jakimiś negatywnymi komentarzami, odstręczającymi innych od tego. Profesjonalizm to profesjonalizm. Podaję info, wyjaśniam ewentualne szczegóły dotyczące, czego można się spodziewać i..... reszta... należy... do... ZAINTERESOWANYCH, nie do osób, które mogłyby mieć większy lub mniejszy wpływ na frekwencję, poprzez swoją, powiedzmy charyzmę. Bo jeżeli ktoś odbiera drugim swobodny wybór, sugerując cokolwiek, to chyba jednak nie rozumie idei dostępności. 

Liczy się tu i teraz, mnogość wydarzeń, integracja, dostępność i swobodny wybór.

Proszę czasami Głuchych znajomych o udostępnianie wydarzeń, niekoniecznie tych 'moich', (chociaż może bym i chciał je nagłośnić bardziej), i niektórzy bardzo chętnie to robią, nieważne czy zajmują jakieś stanowisko w swoich klubach, a są i tacy. I bez problemu następuje 'podaj dalej', przekazanie tych treści wielu osobom. Paradoksalnie, im ktoś na wyższym stanowisku, tym bardziej zauważa potrzebę promocji takich imprez. Widać, że naprawdę zależy im na dostępności. Szczerze, po ludzku, dla środowiska niesłyszących. Niezależnie od tego, kto to organizuje. 


Nauka migowego

Jakiś czas temu rozmawiałem z przedstawicielem znanej polskiej firmy produkującej gry planszowe. Jedno z moich pytań brzmiało, czy mają kogoś ze znajomością języka migowego na miejscu, podczas ważnych dla nich spotkań promujących gry. Pan oczywiście myślał, że wpraszam się ze swoimi usługami, a ja tylko chciałem zaproponować, że warto, aby mieli własnego animatora znającego język. Ten młody człowiek działający na rzecz swojej firmy nie był wtedy gotowy na taką rozmowę. Może kiedyś.

W wielu miejscach już stwierdzono,  że dobrze jest przeszkolić niektórych własnych pracowników w posługiwaniu się językiem migowym niż zatrudniać tłumacza. Do wielu wydarzeń potrzeba bowiem tylko podstawowych zwrotów. I wtedy zawsze na miejscu jest ktoś, kto pomoże. Dostępność poszerza kręgi i wszyscy są zadowoleni. Głusi wiedzą, że zawsze mogą tam iść w ciemno.

Bibliotekarzem nie zostanę.  Przewodnikiem turystycznym też nie. Ani prawdopodobnie nie będę pracował w zawodach, gdzie znaleźć by się mogli 'gotowi' ludzie znający PJM. No bo ile prac musiałbym wykonywać. Tłumaczenie wystarczy, a pracy jest sporo. Oczywiście zawsze można zrobić odwrotnie. Zachęcać kandydatów chcących pracować w konkretnym zawodzie, aby chociaż niektórzy z nich zaczęli interesować się językiem migowym i przez to udostępnili więcej przestrzeni i świata Głuchym, już bez żadnych pośredników.

Tak to wygląda.

A tymczasem....udanego przebywania.







VV, czyli o języku obrazowym

I jak tu się jeszcze uczyć, żeby nie uczyć się za wiele, a wiele się nauczyć? Pewnie już zauważyliście, że w językach migowych jest sporo sk...