niedziela, 13 lutego 2022

O czystości języka i odpoowiednim szeptaniu

Mój kolega, nauczyciel gry na gitarze, opowiedział mi kiedyś historię. Za nic w świecie nie mógł przekonać swojej uczennicy, żeby odpowiednio układała dłonie podczas gry. Temat wałkowany wielokrotnie, na różne sposoby, do znudzenia. Przecież chodziło o to, żeby instrument brzmiał naprawdę dobrze. Tłumaczenie dziewczynce i jej rodzicom. Bezskutecznie. Strata czasu i pieniędzy. Jakieś obopólne odmiany stresu. Aż zdarzył się cud. Jednorazowe spotkanie z kimś bardziej sławnym i pewnie bogatszym. Ta sama sugestia, co do układu dłoni. Jak ręką odjął! Gitara trzymana jest już dobrze, utwory brzmią czysto. W końcu. Aha, i pozytywne jest to, że mimo tych 'strofowań' dziecko w wirtuozerii robi dalsze postępy. 

Moja prośba, sugestia, czy jak to inaczej zwać, myśl, którą wałkuję od lat, z różnym skutkiem:  Nie szeptać 'po polsku' podczas migania, nie mówić, nie poruszać ustami 'po polsku'. 

Trudne, ale wykonalne. Trudne, bo gramatyka polska siedzi w słyszących od urodzenia. Tym jednak, którzy z tej rady skorzystali, na dobre to tylko wyszło, filologicznie, rzecz jasna.

I już tłumaczę, w czym rzecz, nie pierwszy raz i....nie ostatni zapewne.


Odrębne gramatyki

Trzeba być naprawdę doskonałym tłumaczem, żeby mówić albo szeptać 'po polsku' i migać poprawnie w PJM. Dwie różne gramatyki i sposoby myślenia. Zwroty i słowa używane w jednym języku są niedopuszczalne w drugim. Jeżeli ktoś umie, jeżeli w odpowiednim momencie potrafi zastosować oba języki naraz,  bez szkody dla któregoś z nich, to w uzasadnionych, rzadkich przypadkach może skorzystać z tej umiejętności. Bo tak, jest to umiejętność, którą da się wyćwiczyć. Możliwe też, że z pomocą przyjdą wrodzone preferencje językowe. 

Rzadkie, uzasadnione przypadki. Nie zawsze, nie za często. W przeciwnym razie może się to okazać frustrujące dla obu stron. Taki sposób migania może także odwracać uwagę od treści, które mają być tłumaczone i nadmiernie gloryfikować osobę tłumacza. Istnieje także duże prawdopodobieństwo, że któryś z przekazów zostanie zbyt zubożony i niestety często spotykałem się z takimi sytuacjami. Poza tym, ciągłe miganie i mówienie przy tym jest po prostu mózgożerne, nawet jeżeli ktoś naprawdę robi to, jak należy. Jednak dobry tłumacz rzadko będzie popełniał taki sposób komunikacji.

Z drugiej strony odpowiednie posługiwanie się PJM nie oznacza ciągle 'zasznurowanych', zaciśniętych ust. Powodować to może dodatkowe nieporozumienia, a tego nikt nie chce.

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: Kto ma zrozumieć to, co migam i mówię jednocześnie. Głuchy czy słyszący? i wtedy dobrać język odpowiedni dla danej grupy osób. I jeżeli okaże się nim PJM, to zostaną zastosowane konstrukcje właściwe dla tego języka, czyli odpowiednie gesty, mimika i wykorzystanie przestrzeni, zaś nieznaczne artykułowanie pojedynczych wyrazów, wystąpi tam, gdzie będzie to merytorycznie konieczne

Właśnie, PJM wykorzystuje mimikę, odpowiednie ułożenie ust, nadymanie policzków albo ich wciąganie, prychanie, cmoknięcia, syczenie, używanie głoski 'sz' lub 'f', a wymieniam tylko niektóre możliwości.  Jeżeli ktoś zawsze szepcze lub mówi 'po polsku' podczas migania, nie stosuje w odpowiednich momentach tych właściwych form gramatycznych występujących w języku migowym. Poza tym, Głuchym taki sposób migania może się kojarzyć z językiem mówionym, bo widzi ciągle kłapanie buzią. Czasami dochodzi do sytuacji, że usta i dłonie przekazują zupełnie inne informacje. Bardzo rozpraszające.

No i często wychodzi z tego...


Ładne miganie po polsku 

Tak, bo ktoś może migać bardzo swobodnie, ale z gramatyką polską i polskimi wstawkami. Warto zapamiętać: większość zwrotów, które brzmią po polsku, są prawdopodobnie 'polskie' i mało mają wspólnego z PJM. To, co zauważyłem na przykład, to: 'no', 'bo' (odpowiedź na pytanie: dlaczego?), 'dlatego' (w języku migowym nie ma takiego słowa, ale jest typowy odpowiednik), 'prawda?' (choć w tym przypadku, coraz częściej dochodzi do zapożyczenia, o którym poniżej), a to nie kończy listy tym podobnych wyrażeń, które są szeroko stosowane w języku mówionym. Chodzi także o 'polską' budowę zdania. Jeżeli ktoś w zdaniu Robię zdjęcia, używa znaku robić, a w zdaniu Jeżdżę na rowerze, korzysta ze słowa jeździć, to właśnie miga 'po polsku'.

Oczywiście przebywanie obu grup ze sobą, spowodowało w niektórych przypadkach przemieszanie dwóch gramatyk. Zdarza się, że nawet czysty Głuchy miga 'po polsku' (i nie są to powyższe przykłady ze zdjęciami, czy rowerem), co niekoniecznie jest do końca mile widziane wśród osób z jego kręgu kulturowego. Są też pewne zwroty, które język migowy zapożyczył od słyszących i na odwrót. Nie zmienia to faktu, że PJM posiada dalej swoją specyficzną gramatykę.

Często słyszałem następującą opinię dotyczącą osób migających: 'Jego rozumiem, a tamtego nie'. To odczucie przedstawicieli obu grup, Głuchych i słyszących. Wynika to z kilku względów. 

Czasami Głuchy miga bardzo obrazowo i nawet ktoś z minimalną znajomością języka zrozumie sporo z jego przekazu. Czasami zdarza się niesłyszący z 'polskim' akcentem, natomiast bardzo często słyszący migający z piękną polską gramatyką, z cieniem zasad PJM.

I w wypadku słyszących, zachodzi wtedy duże prawdopodobieństwo, że ktoś nie będzie w stanie dobrze zrozumieć kogoś, kto zgodnie z wszelkimi regułami posługuje się czystym językiem migowym. Zrozumie oczywiście przekaz migany 'po polsku', ale ten właściwy PJM niekoniecznie. W wypadku Głuchych zachodzi podobne, odwrotne zjawisko, choć prawdopodobnie zrozumieją oni większość miganych treści, istnieje jednak obawa, że poprzez stosowanie polskiej gramy, przekaz będzie nie do końca dla nich czytelny.

A tak być nie powinno, warto się ciągle rozwijać pod względem swoich umiejętności językowych. 


Jak ulepszać 'swój' migowy

O tym sporo było wcześniej, ale poruszę inny aspekt.

Jeżeli ktoś chce, w sposób intuicyjny przyswoić sobie w miarę poprawną gramatykę języka migowego, to jego uwagę powinni przyciągnąć Głusi, których zrozumienie przychodzi mu z trudem. Napisałem: 'w miarę', bo współistnienie obu grup obok siebie, doprowadziło do pewnego 'zanieczyszczenia' językowego. Na szczęście sporadycznie, ale zdarzyć się może, że i czysty Głuchy ułoży swoją wypowiedź 'po polsku', ale i tak więcej w tym dobrym PJM. Ponownie powraca więc temat przebywania w towarzystwie osób niesłyszących i prowadzenia z nimi konwersacji na różne tematy. Warto przy tym zwracać uwagę na to, w jaki sposób oni 'szepczą'. Jeżeli już do tego dochodzi, są to pierwsze sylaby niektórych wyrazów, są to słowa, które mają podobny znak ideograficzny, są to słowa oznaczające, chociażby nazwy własne. Nigdy jednak nie widać, poza sporadycznymi rozmowami z uczącymi się PJM słyszącymi, żeby Głuchy artykułował każdą sylabę danego wyrazu czy też słowo po słowie. Naprawdę, sporo można się nauczyć przez taką obserwację. 

Bardziej uporządkowana nauka, to skorzystanie z pomocy wykwalifikowanych lektorów, podczas kursów tego pięknego języka. Są dofinansowania, więc warto korzystać z pomocy, która jest zapewniana w imię dostępności. Trzeba tylko wygospodarować trochę czasu i dziesięć procent ceny kursu. I wiadomo, wcześniej złożyć odpowiedni wniosek. 

Ze swojej strony, niezmiennie polecam Stowarzyszenie Rozwoju Pitagoras w Rzeszowie. Nauka teraz i tak odbywa się on-line, dlatego też odległość nie ma żadnego znaczenia. A tamtejsi lektorzy naprawdę dbają o czystość i poprawność PJM. Szkolenia są przeprowadzone solidnie, fachowo i mocno zapadają w pamięć. Jeżeli uczestnik kursu podchodzi do zajęć poważnie, to gramatyka migowa nie będzie już dla niego problemem. 


Oczywiście ten wpis, jak wszystkie inne tutaj, są z rodzaju tych motywujących, wskazujących kierunek. Każdy zrobi, co uważa.

Czy tak, czy tak... Powodzenia w nauce i udanego przebywania ;)





czwartek, 16 grudnia 2021

O dostępności w PJM- Łódź 2021, czyli co potrafimy zdziałać

I nastał ten czas, kiedy mogę zabrać się za podsumowanie i zaległe wpisy. Dziękuję Wam za śledzenie, zainteresowanie, udostępnianie, wspieranie i wiele innych rzeczy, które zadziały się od lipca w sprawie dostępności. 

Razem z Biblioteka Otwarta, Biblioteka Odyseja, Centrum Opus, PZG/ Łódź i innymi ruszyliśmy z wieloma imprezami tłumaczonymi na PJM. Sami zobaczcie, jak wiele wydarzeń było dostępnych w języku migowym. 

Czerwiec 2021

Start projektu Otwarta Miga i pierwszy spacer z Krzysztofem Olkuszem

Lipiec 2021

Cztery spotkania z podróżnikami w Odysei

Spacer z Otwartą 

Sierpień 2021

W każdy wtorek 'Sierpień z rozwojem' w Odysei

Trzeci spacer w ramach Otwarta Miga 

Wrzesień 2021

Spotkanie autorskie w Otwartej

Razem z PZG i Otwartą 'Wielka gra', czyli planszówki

Zwiedzanie EC1

Origami w Odysei

Październik 2021

Otwarta Miga 2.0 i spacer po Łodzi z Agnieszką Łeń

Cztery spotkania w Odysei, zdrowotno- zoologiczne

Listopad 2021

Pięć spotkań w Oysei, w tym dwa podróżnicze

Warsztat z migowego

Spacer z Otwartą


W tym czasie dorzuciliśmy dwie instrukcje do gier planszowych, przetłumaczone na migowy. Szykują się następne.

Prawie trzydzieści wydarzeń plus te organizowane przez muzea łódzkie. W sumie około czterdziestu wydarzeń tłumaczonych na PJM. To chyba sporo. Robi wrażenie. Wychodzi po osiem na miesiąc. I wypadałoby się poklepać po ramieniu i powiedzieć sobie 'super'. Sporo osób było zachwyconych wielością i różnorodnością spotkań i miejmy nadzieję, że kiedyś się to powtórzy. Może nawet znajdą się fundusze na to, żeby utrzymać jakąś regularność w kalendarzu imprez, że fama się rozniesie, i że osoby zainteresowane będą miały określone terminy zakodowane w głowie, nie do przeskoczenia, nie do ruszenia, pewne. 


Obecność procentowa

Wspaniale było obserwować jak w Otwartej i Odysei pojawiały się osoby niesłyszące. Może nie za wiele ich było, ale na kilkunastoosobową grupę wszystkich obecnych procentowo wypadało nieźle. Zdarzyło się nawet raz, że Głusi stanowili większość obecnych.


Kwestia zaufania

Zastanawialiśmy się jak to będzie, jeżeli nikt z takich osób nie przyjdzie. Pierwsze z pytań, jakie usłyszałem od organizatorów. Ano, bywa i tak. Życie ustanawia priorytety i zdarzyło się, że kilka razy, faktycznie...skończyło się tylko na gotowości tłumacza. I chyba tylko raz wydarzenie PJM zostało odwołane. 40 bez jednego. Reszta miała zapewnionego tłumacza. 

Od lipca do listopada 2021 roku wiadomo było, że w dwóch bibliotekach łódzkich dzieją się super rzeczy w PJM. Otwarte zostały możliwości i niektórzy z nich skorzystali. Zaufali i nie zawiedli się. A to jest ważne dla osób Głuchych, że zostali potraktowani poważnie, że nikt ich nie oszukał, nie zlekceważył.

Zaufali, bo organizatorem był ktoś inny, niż czołowe kluby, które robiły to do tej pory. Coś nowego, słyszący zorganizowali spotkania z tłumaczeniem na PJM. Z pełnym szacunkiem, sercem i zaangażowaniem dla kultury Głuchych. Może tylko na pierwszej wycieczce Krzysiek Olkusz miał cytat muzyczny, ale na reszcie umiejętnie się dostosował.  

I takie podejście na następnych, podobnych wydarzeniach będzie procentować, ponieważ dochodzi przez to do integracji, a z tego, co wiem, niektórym Głuchym na tym zależy. 


Łódzkie animozje a dostępność

Imprez było naprawdę sporo, ale jednak coś nie zagrało do końca. W głowę zachodziłem, o co chodzi. Była promocja wydarzeń, ulotki, fb, vlogi, spotkania, rozmowy, że fajnie, że potrzeba, a i tak liczba osób niesłyszących według mnie zadowalająca nie była. Dlaczego tak uważam?

Zdarzyło się to trzykrotnie....zauważyłem, że jeżeli 'czołowym' organizatorom zależy, żeby na jakimś wydarzeniu zebrała się cała masa Głuchych, to się tak dzieje. Przychodzi nawet kilkadziesiąt osób. 

Proszę zwrócić uwagę na listę wydarzeń podanych na wstępie. Trąbi się głośno o udostępnianiu drogi do kultury, do zagadnień z wielu dziedzin. Robimy to. No...dostępność powinna być. I jest....ale gdzieś pojawia się blokada. 

Teatr, kilkadziesiąt osób. Oprowadzanie po muzeum, spora grupa niesłyszących, niestety tylko raz, choć oprowadzań było więcej. To takie dwa przykłady. Czyli tu można, a tam nie można, bo jak widać, jest liczebny potencjał.

Na czym w końcu polega ta dostępność? Czy jak słyszący zorganizuje 40 spotkań o różnorodnej tematyce, to nie zalicza się to do tego pojęcia? Jeżeli zaś imprezę zatwierdzi 'ktoś odpowiedni' to, to....to jest właśnie DOSTĘPNOŚĆ? 

Mam nadzieję, że tak nie jest. Mam też nadzieję, że nie chodzi tu o międzyklubowe konflikty sprzed lat. W Łodzi są dwa miejsca zrzeszające Głuchych, Polski Związek Głuchych i Słyszę Serce. Podobno teraz żyjemy w okresie 'pojednania'.

Czy to ma jakiś wpływ na dostępność? Możliwe. Może jak ktoś z jednego klubu zobaczy kogoś z klubu drugiego, że jest na fb w tym lub innym miejscu, to ustali sobie w głowie, że on już tam nie pójdzie. Przekaże to innym i oni też nie pójdą. Albo ktoś 'życzliwie' powie, że biblioteka współpracuje z tym drugim klubem. I wtedy szlaban, i blokada. No bo jak to jeszcze inaczej wytłumaczyć?

Że późno. Że się nie chce. Że pogoda. Że wyjazd. Że ważniejsze sprawy na głowie. Oby tak było. Bo gdyby było inaczej, to chyba należałoby przemyśleć, na czym tak naprawdę polega dostępność i o jaką dostępność chodzi. Dla kogo i przez kogo organizowaną? Bo może tu jest klucz?

Przykład, który przytoczę, podnosi mnie nieco na duchu. Znany 'oprowadzacz' po sztuce, niesłyszący, po dłuższym czasie dopiero co skomponował wierną ekipę, która mu towarzyszy podczas spacerów po muzeum. Pokazywałoby to, że termin dostępność trzeba poczuć, zrozumieć i się do niego przyzwyczaić, nabrać zaufania.

Powtarzam, oby tak było, bo jeżeli organizatorzy i tłumacze mają walczyć z jakimiś zaszłościami, małostkowością i rywalizować o frekwencję z 'zakulisowością', to do prawdziwej dostępności daleka droga.


Dla każdego coś innego

Niech każdy sam zdecyduje. Stąd mnogość wydarzeń o różnorodnej tematyce, w różnych terminach, o różnych porach. DOSTĘPNOŚĆ. Tak to rozumiem.

Stowarzyszenia pomagają Głuchym w większości w sprawach bytowych. Oczywiście zapewniają całą masę innych zajęć, które zapewne są satysfakcjonujące. DOSTĘPNOŚĆ.

Biblioteki i muzea w okresie, o którym piszę, próbowały zapewnić Głuchym poszerzony dostęp do kultury i innych zagadnień popularnonaukowych, z poznaniem Łodzi włącznie. I spora strata dla tych, którym niedane było z tego skorzystać.

Dostępność. Jestem za...tylko niech zainteresowani będą rzetelnie poinformowani o możliwościach, które otwierają się przed nimi. Niech sami wybiorą, co ich interesuje. Bo nie dla każdego to będzie sztuka, nie dla każdego piknik.

I skoro wydarzenia dotyczą osób niesłyszących, to przecież jest to jedna grupa i kultura, nie ma sensu dzielić imprez, chować ich przed światem. Skoro wiem o czymś ciekawym, pomocnym i wartościowym, a do tego w PJM, to dlaczego nie udostępnić tego wszystkim zainteresowanym?

Tylko udostępnić i udostępnić, to jest jednak różnica. Kiedy przekazywałem informacje o wspomnianych imprezach, zależało mi na tym, żeby zjawiło się jak najwięcej osób Głuchych. Nie- jak najwięcej osób z PZG, nie- jak najwięcej osób z Serca. Jak....najwięcej....osób....Głuchych. I przynajmniej, jeżeli chodzi o jedno z wydarzeń, PZG też zrobił piękny ukłon i zaprosił wszystkich bez względu na przynależność do klubu. I o to chodzi. 

Naprawdę źle by się działo, gdyby udostępnienie info o wydarzeniu wiązało się z jakimiś negatywnymi komentarzami, odstręczającymi innych od tego. Profesjonalizm to profesjonalizm. Podaję info, wyjaśniam ewentualne szczegóły dotyczące, czego można się spodziewać i..... reszta... należy... do... ZAINTERESOWANYCH, nie do osób, które mogłyby mieć większy lub mniejszy wpływ na frekwencję, poprzez swoją, powiedzmy charyzmę. Bo jeżeli ktoś odbiera drugim swobodny wybór, sugerując cokolwiek, to chyba jednak nie rozumie idei dostępności. 

Liczy się tu i teraz, mnogość wydarzeń, integracja, dostępność i swobodny wybór.

Proszę czasami Głuchych znajomych o udostępnianie wydarzeń, niekoniecznie tych 'moich', (chociaż może bym i chciał je nagłośnić bardziej), i niektórzy bardzo chętnie to robią, nieważne czy zajmują jakieś stanowisko w swoich klubach, a są i tacy. I bez problemu następuje 'podaj dalej', przekazanie tych treści wielu osobom. Paradoksalnie, im ktoś na wyższym stanowisku, tym bardziej zauważa potrzebę promocji takich imprez. Widać, że naprawdę zależy im na dostępności. Szczerze, po ludzku, dla środowiska niesłyszących. Niezależnie od tego, kto to organizuje. 


Nauka migowego

Jakiś czas temu rozmawiałem z przedstawicielem znanej polskiej firmy produkującej gry planszowe. Jedno z moich pytań brzmiało, czy mają kogoś ze znajomością języka migowego na miejscu, podczas ważnych dla nich spotkań promujących gry. Pan oczywiście myślał, że wpraszam się ze swoimi usługami, a ja tylko chciałem zaproponować, że warto, aby mieli własnego animatora znającego język. Ten młody człowiek działający na rzecz swojej firmy nie był wtedy gotowy na taką rozmowę. Może kiedyś.

W wielu miejscach już stwierdzono,  że dobrze jest przeszkolić niektórych własnych pracowników w posługiwaniu się językiem migowym niż zatrudniać tłumacza. Do wielu wydarzeń potrzeba bowiem tylko podstawowych zwrotów. I wtedy zawsze na miejscu jest ktoś, kto pomoże. Dostępność poszerza kręgi i wszyscy są zadowoleni. Głusi wiedzą, że zawsze mogą tam iść w ciemno.

Bibliotekarzem nie zostanę.  Przewodnikiem turystycznym też nie. Ani prawdopodobnie nie będę pracował w zawodach, gdzie znaleźć by się mogli 'gotowi' ludzie znający PJM. No bo ile prac musiałbym wykonywać. Tłumaczenie wystarczy, a pracy jest sporo. Oczywiście zawsze można zrobić odwrotnie. Zachęcać kandydatów chcących pracować w konkretnym zawodzie, aby chociaż niektórzy z nich zaczęli interesować się językiem migowym i przez to udostępnili więcej przestrzeni i świata Głuchym, już bez żadnych pośredników.

Tak to wygląda.

A tymczasem....udanego przebywania.







poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Trzy historie, czyli o migających grupach zawodowych

Opowiem dzisiaj kilka historii, które wydarzyły się naprawdę. 

Zmieniłem imiona bohaterów, ale wyobraź sobie, że to ktoś bliski tobie. Ktoś z rodziny, znajomy, przyjaciel. Mieszka w kraju, którego języka nie nauczy się prawdopodobnie nigdy, a jego mieszkańcy za bardzo nie kwapią się, aby poznać jego mowę, a naprawdę by mogli i nie sprawiłoby im to większej trudności.

Ostatnio dopadła mnie ironia, z tych bardziej gorzkich. 


Nr 1 

Rejestracja w przychodni

Sporo słyszących stało w kolejce do rejestracji, atmosfera napięta, długo przed pandemią, więc tłoczno nawet było. Siedziałem wtedy w poczekalni i miałem pod opieką kogoś, kogo nie mogłem odstąpić na krok. Dziwna to była sytuacja, bo jako jedyny z tych wszystkich ludzi dobrze znałem język migowy, a nic nie mogłem zrobić. Patrzyłem na to żenujące 'widowisko' i zżerał mnie żal ze wstydem na przemian.

Do pomieszczenia wszedł wyraźnie wzburzony pan Janek, którego traktowałem jako sąsiada, bo mieszkaliśmy blisko siebie. Znany w okolicy, sympatyczny niesłyszący, pomocny dla każdego i komunikatywny. Miał problem.

Poszedł do lekarza, a okazało się, że coś przeoczył, czegoś nie zauważył i nagle wizyta, którą miał mieć dzisiaj, przełożyła się na dwa miesiące później. A można było tego uniknąć. Z sytuacji wynikało, że całą sprawę można było załatwić tego dnia, tylko nikt nie był w stanie tego panu Jankowi wyjaśnić. Pani w rejestracji myślała, że jak osobie Głuchej będzie mówiła głośno i wyraźnie, to wszystko będzie dobrze. Nie było. Zrobiło się fatalnie, pan Janek wydał tylko nieartykułowany okrzyk w bezsilności, co potraktowane zostało przez większość jako jakiś akt agresji i nieogarnięcia. 

Siedziałem jak na szpilkach. Na szczęście jedna kobieta z kolejki znała podstawy PJM i trochę migając, trochę pisząc, rozładowała sytuację. Jak to się skończyło, nie wiem do tej pory. 

Punkt dla Rejestracji! Do niesłyszącego mów głośno i powoli. Doskonała znajomość tematu. 


Nr 2

Nagły wypis za szpitala

Pani Jola, której przydarzył się udar, trafiła w końcu do szpitala, na oddział rehabilitacyjny. Ile się czeka na taką refundowaną pomoc, osoby znające temat wiedzą doskonale. 

A nieszczęście w nieszczęściu było takie, że pani Jola była kobietą niesłyszącą. Personel szpitala oczywiście języka migowego nie znał, no bo potrzeby takiej w Polsce nie ma. Niech pacjent nauczy się mówić, a nie będzie się zmuszać lekarzy, pielęgniarek czy rehabilitantów do nauki migania. 

A pacjent czasami potrzebuje pomocy, jest mu źle, wody chce się napić, a nie ma i wstać nie może, bo sparaliżowany po udarze. Co ma zrobić Głuchy? Jak zawołać? Jak powiedzieć? Nikt na oddziale nie zna jego języka. 

Na kartce pani Jola nic nie napisze, ponieważ ręce po udarze nie są tak sprawne, jak dawniej. Ktoś, kto umie migać, przy dużej dozie dobrej woli zrozumie, o co może jej chodzić. Niestety nikt z personelu nie zna nawet podstaw migowego.

Jedyne co może zrobić pani Jola, to krzyczeć. O wodę albo że z jakiegoś powodu jest jej źle. 

Na oddziale rehabilitacji w świecie ludzi słyszących, nie może być, proszę Państwa, takich pacjentów. To zbyt wielki kłopot. Lepiej wypisać do domu, jako kogoś, kto nie potrafi współpracować, niż próbować się porozumieć. I szlag trafia refundowaną rehabilitację, na którą osoba uprawniona, płacąca składki, czeka dwa lata, bądź dłużej.

Paranoja.

Punkt dla Personelu Któregoś Ze Szpitali Z Oddziałem Rehabilitacji, za zerojedynkowość. Krzyk to faktycznie oznaka braku współpracy. Co za błyskotliwy wniosek. 


Nr 3 

Z wizytą u lekarza

Hit dosłownie z ostatniej chwili. 

Szacun dla niesłyszącego Maćka. Szacun dlatego, że odważnie sam poszedł do lekarza i stwierdził, że postara się zrozumieć Pana po Przysiędze Hipokratesa, obserwując ruch jego ust podczas wypowiedzi. 

Fakt, stowarzyszenia pomagające Głuchym zapewniają wideotłumaczy w różnych placówkach, ale z przyczyn, których nie znamy, niektórzy niesłyszący zrzeszeni nie są, więc taka pomoc ich nie obejmuje. Hm. Pewnie chodzi o niepłacenie składek. Może to jedyny powód albo i nie. 

Pandemia. Przychodzi Pan Maciek do lekarza, a lekarz... w maseczce. Pan doktor z karty pacjenta wyczytuje potrzebne dane i nadchodzi czas na wyjaśnianie i poradę lekarską. I oczywiście nie zdejmując maseczki, zaczyna swoje wywody.

Na to pan Maciek prosi lekarza, żeby ten odsłonił usta, pokazując, że nie słyszy i będzie starał się jakoś go zrozumieć 'czytając' z ruchu warg. 

Lekarz na to, nie ma takiej opcji, pandemia, maseczka być musi. Nieważne, że Głuchy, przepisów nie nagnę... i dalej gada w maseczce. Panie Maćku, musi mnie pan zrozumieć. To pan ma się postarać, a nie ja. Co prawda za chwilę, bez maseczki, będę rozmawiał ze swoim słyszącym sąsiadem o... śniegu zeszłorocznym, ale z panem, osobą niesłyszącą, muszę w maseczce... i wyjaśnię wszystko, co powinien pan wiedzieć o swoim schorzeniu. Proszę posłuchać.

Brawo, Doktorze! To tak, jak wręczyć niewidomemu kartkę z opisem leczenia i powiedzieć mu, żeby sobie sam przeczytał. Gruby żart. 

Dla Pana też Duuuży PUNKT. 


Migający specjaliści

Na pewno znasz podobne sytuacje, za które przyznałbyś punkty różnym osobom mającym szczytny cel, żeby pomagać Ludziom, punkty dla posiadaczy certyfikatów, pozwoleń, tytułów i innych eksperiencji.

Z Łodzi, z Polski, ze świata. Będzie tego trochę. Punkty za brak znajomości tematu, te za paranoje i za żarty doprawdy niestosowne, za ignorancje i za inne faux pas , które nawet żal wyliczać.

Skoro pomagać Ludziom, to Głusi też się do nich zaliczają. 

Rejestracja w przychodni była, Personel Szpitala także, Pan Doktor.... Mamy jeszcze sporo do zrobienia. Stworzę pewną listę, która na pewno nie wyczerpie tematu.

Rehabilitacja, psychologia, ratownictwo medyczne, weterynaria (niesłyszący posiadają przecież różne zwierzaki), treningi, warsztaty, pomoc księgowa, prawna, notarialna, banki, sklepy, usługi, pomoc urzędowa, w tym wypełnianie różnego typu druków, skomplikowanych nawet dla słyszących, ubezpieczenia, dostęp do kultury i sztuki, przewodnictwo turystyczne, doradztwo wszelkiego typu.......I tutaj miejsce na twoje pomysły. 

Ucieszyłem się, kiedy usłyszałem, że znajomy tłumacz języka migowego został także psychologiem. To wspaniale, że Głuchy przyjdzie do niego bez asystenta/ tłumacza i swobodnie opowie o swoich problemach, tak jak być powinno. Po co osoba trzecia ma znać czyjeś problemy i różne kłopotliwe być może tematy.

Genialnie jest obserwować, to jak o kulturze i sztuce opowiada się w PJM. Coraz więcej jest wydarzeń tego typu.

W Łodzi powstają projekty, w których czynny udział bierze grupa bibliotekarzy, a mają one na celu ułatwianie dostępu do różnych imprez, właśnie dla osób niesłyszących. A czynny udział wiąże się oczywiście z nauką języka migowego. Takie wieści lubię i szczerze kibicuję tym inicjatywom. 

Są także organizacje i stowarzyszenia, które od rana do wieczora, a nawet całodobowo, starają się działać na rzecz Głuchych. Dużo pracy i zaangażowania i przekonywania osób władnych, że trzeba, że warto, że należy i że się należy (oczywiście niesłyszącym).


Co możesz zrobić?

Pisałem niedawno o dofinansowaniu kursów języka migowego. Jeżeli masz trochę czasu, to warto się tym zająć. Kiedy miałoby się odbywać szkolenie? W weekendy, raz lub więcej razy w tygodniu, eksternistycznie? Bogaty wybór. 

Oprócz tego, i to jest plus obecnej sytuacji, skoro kursy są on- line, wybierać można także pomiędzy miastami :) Ze swojej strony polecam Stowarzyszenie Rozwoju "Pitagoras" z Rzeszowa.  Lektorzy podchodzą z wielkim szacunkiem do kultury osób Głuchych, z drobiazgową pieczołowitością zwracają uwagę na gramatykę języka migowego i od samego początku uczą myślenia w nim.

Wrzesień. Nie ma na co czekać. Są nabory. 

Jeżeli to nie dla ciebie albo kurs przeszedł ci koło nosa, to polecam platformę migaj eu. Sporo wiedzy. W końcu Zacznij migać ;), choć ostatnio częściej działam w terenie. Przebywanie to przebywanie. Najlepsza nauka. Postaram się wkrótce zamieścić na blogu filmiki z fb i zdekodować ich treść. Będą nowe słówka, ich opisy, gramatyka oraz wyjaśnienia min, grymasów itd. To też powinno być pomocne.

Warto przypomnieć taką myśl:

Rosjanin polskiego nauczyć się może, Japończyk i Kongijczyk także. Większość niesłyszących, mieszkających w Polsce nigdy tego nie dokona, ponieważ jest to dla nich percepcyjnie niedostępne. Pozytywna wiadomość jest taka, że słyszący migowego potrafi się nauczyć. 


I w końcu....marzenie.... Przychodzi Głuchy do lekarza, a lekarz....miga. Wow, brawo!

W miejsce słowa 'lekarz' wstaw swój zawód albo po prostu.... siebie. 


Udanego przebywania:)




poniedziałek, 12 lipca 2021

Otwarta i 'sezon bibliotek'

I kto by pomyślał, że to wszystko zacznie się od biblioteki, a może bardziej 'bibliotekarki', mam nadzieję, że Marysia się za to nie obrazi, choć Rachel Weisz w filmie 'Mumia' z rozbrajającą szczerością, dumnie oświadcza: 'Jestem bibliotekarką'. Maria zapytała mnie, czy nie przetłumaczyłbym czegoś dla Biblioteki Otwartej, bo rozmawiała z koleżanką z pracy, a ta zaciekawiła się PJM. A że migowy upowszechniać lubię, więc długo się nie namyślałem. 

Usłyszałem kilka słów: Przewodnik, Łódź, literatura. Akurat to ostatnie słowo, z punktu widzenia języka migowego zainteresowało mnie najmniej, choć czytać uwielbiam, ale wyobraziłem sobie filmik, bo właśnie taki materiał miałem tłumaczyć, pokazujący różne miejsca opisywane w powieściach. Genialna sprawa, pomyślałem, co z tego, że książka, ważne są rzeczy pokazywane na filmie, a niesłyszącym jako 'wzrokowcom' na pewno się spodoba. (Post Zrozumiałe komunikaty krótko wyjaśnia kwestię 'czytelnictwa' wśród osób Głuchych)

I takie miałem wyobrażenie do czasu otrzymania materiału. Obejrzałem go raz i drugi i....po prostu chciałem wstać i wyjść. Na fotelu siedział sobie znakomity, łódzki przewodnik, Krzysztof Olkusz i z entuzjazmem opowiadał o miejscach opisanych w rekomendowanych książkach. I to nie dlatego chciałem wyjść, bo akurat snucie opowieści przez Krzyśka bardzo lubię i jego sposób prowadzenia wycieczek też. Po prostu, na filmie nie było tego, co sobie wymarzyłem, czyli fizycznie pokazanych miejsc. Odczucia więc miałem ambiwalentne. 

Zacząłem jednak rozumować w ten sposób: „Część osób Głuchych nauczyła się 'obcego' dla nich języka polskiego tak dobrze, że nie mają zbytniego problemu z czytaniem i pisaniem w 'naszej' mowie, ba, mogą pod tym względem konkurować z wieloma słyszącymi”. A skoro tak, to tak, jak my sięgamy czasem po lekturę w oryginale, to i oni mogą zajrzeć do proponowanych przez Krzyśka książek. 

Myślałem też o tym, że niektórym z nas wystarczy sam krótki opis jakiegoś dzieła, nawet gdyby miało być ono po węgiersku czy chińsku. Możliwe, że większość wspaniałych utworów napisanych w tych właśnie trudnych językach nigdy na polski przetłumaczona nie zostanie, ale recenzja czy zarys tematu będą jak najbardziej pożądane. Poza tym, nawet gdybyśmy umieli czytać płynnie po chińsku, to nie znaczy, że musimy pochłaniać wszystko, co ktoś napisał. I właśnie zwięzłe omówienie ma nam pomóc w podjęciu decyzji.

Taka argumentacja wystarczyła, żebym zabrał się do pracy z właściwym nastawieniem. Powstał filmik z Krzysztofem Olkuszem i ze mną, ale co ważniejsze, powstały pomysły fizycznych, w realu wycieczek tłumaczonych na PJM i tego, żeby osoby Głuche mogły skorzystać z 'zasobów' biblioteki, i nie chodziło tutaj o masowe wypożyczanie książek. 


Otwarta Miga

I tak powstał projekt i....

I projekt się spodobał:), choć włodarze miasta podeszli do tego dość zachowawczo. Razem z Moniką Barriga, kierowniczką Otwartej, uznaliśmy, że trzeba pokazać niesłyszącym możliwości, a wtedy na pewno znajdą się tacy, którzy je dostrzegą i z nich skorzystają. 

A możliwości jest sporo. Przestrzeń do tych poważnych konwersacji, zwykłego pogadania i odpoczynku, Możliwość skorzystania z komputera czy internetu. Rozrywka, czyli pokój gier planszowych. I w końcu przychodzi czas także na książki. Wielu ciekawych pozycji, w stylu album, przewodnik czy poradnik z dużą ilością zdjęć oraz ilustracji w necie nie uświadczysz, tylko fizycznie, i tę fizyczność publikacji zapewnia biblioteka właśnie.

Dochodzi do tego jeszcze aplikacja wideotłumacz, kurs migowego dla dwójki pracowników Otwartej oraz adaptacje filmowe lektur i innych znanych dzieł literackich, z napisami lub tłumaczonymi na PJM, które w niedalekiej przyszłości, myślę, będzie można oglądać na miejscu albo wypożyczyć do domu.

Gdyby ktoś zastanawiał się dlaczego? Czemu tak nam zależy, o co nam chodzi? Gdzie haczyk jest? Słowo klucz to DOSTĘPNOŚĆ, w tym przypadku do szeroko pojętej kultury, nawet jeżeli ma to być przycupnięcie na chwilę i zwykła pogawędka znajomych. 

Poza tym na tablicy informacyjnej Otwarta Miga, napisane jest jeszcze coś o spotkaniach autorskich i filmach. No, zapowiada się ciekawie. Będziemy was informować. Warto o tym mówić, migać, pisać, przekazywać dalej, a zwłaszcza Głuchym, których znacie.


Podróżnicy w Odysei

I nie koniec na tym. Coś, co lubimy wszyscy, Głusi i słyszący. Podróżować albo słuchać opowieści o ekscytujących wyprawach. Oglądać zdjęcia ukazujące takie miejsca. Centrum Opus i Biblioteka Odyseja zaproponowały tłumaczenie na PJM kilku takich spotkań. Cykl „Podróżnicy w Odysei". Sobota przed południem? Czemu nie. 

Postanowiliśmy o obu projektach opowiedzieć w dwóch łódzkich klubach, gdzie spotykają się niesłyszący. Zadziałaliśmy więc i razem z Olą Reszką z Opusa podzieliliśmy się zadaniem. Obawy i wątpliwości zniknęły, gdy zarówno w PZG i Słyszę Serce zostaliśmy ciepło przyjęci. A kiedy za pierwszym i drugim razem osoby Głuche dopisały, ucieszyliśmy się jeszcze bardziej. Co będzie dalej, czas pokaże. Jeszcze kilka spotkań, kilka wycieczek. 

Czy w Otwartej, czy w Odysei, sporo wiedzy przekazanej w ciekawy sposób. I oczywiście, jak kiedyś napomknąłem, bezcenna możliwość rozpoczęcia przygody z językiem migowym. Masz chęci, czas i siły, skorzystaj z tego. 


I co dalej?

Spotkania, warsztaty, wycieczki. Tematów wartościowych zarówno dla niesłyszących i słyszących jest naprawdę sporo. Po rozmowie z Krzysztofem Dębowskim, kierownikiem Odysei, stwierdziliśmy, że chociażby zagadnienia z zakresu psychologii czy zoologii godne by były tłumaczenia na migowy. A takie wkrótce są w planie w tej bibliotece, ale tylko w języku polskim. 

Inna rzecz. Na jednej ze stron fb, promującej wycieczki po Łodzi, przeczytałem, że oferta jest skierowana do polskojęzycznych mieszkańców czy gości miasta lub osób rosyjskojęzycznych. Osoby niesłyszące, Proszę Państwa, też są zainteresowane takimi inicjatywami. Zabrakło mi takiego ogłoszenia. Ręce tłumaczy naprawdę są do dyspozycji. Chętnie dołączymy do takich projektów:)

A i to pewnie wierzchołek góry lodowej:)

Biblioteka Otwarta otworzyła drzwi dla PJM, Biblioteka Odyseja rozpoczęła z nim podróż:) 

'Sezon bibliotek'. 70 filii w Łodzi:) Różne profile, różne kierunki. Wiedza i umiejętności z różnych zakresów tematycznych. Wow! To może być naprawdę ciekawe. Jak to się potoczy?

Zaczęło się od biblioteki. A inni? O tym za jakiś czas.


A na razie sprawdzajcie Aktualności, zaglądajcie na stronę Biblioteki Otwartej, Biblioteki Odyseja oraz Strefy Aktywności Sąsiedzkiej.

I jak zwykle życzę udanego przebywania;) 

























czwartek, 13 maja 2021

Pofrazujmy 1/4

Cześć! 

Małymi kroczkami idziemy do przodu. 

Obiecałem, że pojawią się filmiki z frazami wykorzystujące słownictwo z poprzednich materiałów. Na tej podstawie zobaczymy jak tworzyć proste zdania oznajmujące, pytające, przeczące w czasie teraźniejszym i przeszłym. Na przyszły przyjdzie czas. 

Każdy film będzie opatrzony komentarzem wyjaśniającym poszczególne zjawiska językowe. I mam nadzieję, że  także będzie łatwo jak do tej pory. 


Ruszamy. 


Informuję, czyli Ja zawiadamiam



Jak to bywa w innych językach, tak i w migowym zaczynamy zdanie od wskazania, kogo będzie dotyczył temat, używając, choćby zaimka osobowego 'ja'. We frazach będziecie co chwila widzieli 'ja', 'ja', ale w normalnej rozmowie nie ma potrzeby nadużywania tego słowa. Rozmówca na pewno będzie wiedział o kogo chodzi, najwyżej dopyta. 


  • Ja Głuchy? - Jestem Głuchy/ niesłyszący? albo Czy jestem (osobą) Głuchą? 

Oczywiście jest znak migowy na słowo 'czy' oraz 'osoba', ale w PJM pytania tworzymy poprzez odpowiednią mimikę, a zaimek osobowy wskazuje o kim mowa.

  • Nie, słyszący- Nie, jestem słyszący albo Nie, słyszę. 

Znak 'nie', a także 'jestem' poznamy później. Akurat w tym zwrocie w PJM wystarczy przeczące pokręcenie głową i dotknięcie palcem wskazującym okolic ucha.

  • Ja zawiadamiam/ informuję- Informuję Ciebie/ Was/ Państwa. 

W PJM trzeba zwracać uwagę kto jest odbiorcą wiadomości, jedna czy więcej osób, dlatego też drugie zdanie jest w takiej formie.

  • Ja język migowy nauka start- Rozpoczynam naukę języka migowego. 

Znak 'start' występuje tu w znaczeniu 'zaczynać, rozpoczynać'. 

  • Język migowy nauka start? Dlaczego?- Dlaczego zaczynasz naukę języka migowego? 

To warto zapamiętać- słowa, za pomocą których tworzymy pytania, zazwyczaj umieszczane są na końcu zdania. No i oczywiście mimika. Uniesienie brwi, głowa lekko do przodu, ułożenie ust w 'podkówkę' albo ciche wypowiedzenie 'dlaczego'.

  • Dawniej zero w głowie- Dawniej nie wiedziałem/ nie miałem wiedzy. 

Ten zwrot to taki idiom migowy. Są odpowiednie znaki na 'nie wiem', 'nie mam' albo 'wiedza', lecz po co utrudniać sobie i innym życie. Oprócz tego dzięki użyciu słowa 'dawniej' wkraczamy w czas przeszły. I wszystkie następne wypowiedzi dotyczyć będą właśnie przeszłości, aż nie zmieni tego jakiś inny znak, w stylu 'teraz', 'jutro' albo 'za tydzień'. 

I dodatkowa zabawa. Następne zdania możesz potraktować jako odrębne frazy albo ciąg dalszy poprzedniej wypowiedzi. 



  • Grupa Głusi znam? Nie.- Nie znam/ nie znałem  grupy (środowiska) Głuchych.

Oprócz znanych elementów, takich jak pytanie oraz zaprzeczenie, zauważyć można umieszczenie znaku 'grupa' w określonym miejscu w przestrzeni. Oczywiście ty decydujesz czy będzie to bardziej z prawej, lewej strony, czy też pośrodku. Poza tym traktując to zdanie jako dalszy ciąg poprzedniej wypowiedzi, można by powiedzieć- Nie znałem grupy (środowiska) Głuchych.

  • Obserwuję, czytam, uczę (się). Wiedza wzrasta.- Obserwując, czytając, ucząc się moja wiedza wzrosła. 

I taka nowość, w PJM nie ma słówka 'się', ono pozostaje w domyśle i podczas tłumaczenia na głos trzeba o tym pamiętać. Kolejny zwrot 'Wiedza wzrasta' jest idiomem migowym. Jest osobny znak na 'wiedza' i 'wzrastać' lub 'rosnąć'.

  • Aha. Rozumiem. - W końcu zrozumiałem. 

Przy tym zwrocie warto zauważyć, że mówiąc w języku polskim 'aha' wykonuje się zazwyczaj podobny ruch głową. 

  • Porozumienie uda (się)- Uda się porozumieć

  • Dawno osoba Głucha widzę, próba zagadnąć trudno- Dawno widząc osobę Głuchą, trudno mi ją było zagadnąć. 

Zdarza się to bardzo często, że należy zastosować zupełnie inne słowa, żeby wyrazić daną myśl. Właśnie, bo to dwa różne języki, dwa odmienne sposoby myślenia.

  • Miganie regularnie nauka, głowa zmiana.- Ucząc się regularnie migać zmieniły się moje zapatrywania.

Skoro migam na swój temat, to wiadomo, że chodzi o moje zapatrywania i mój sposób myślenia. 

  • Osoba Głucha zagadnąć uda (się), porozumieć uda (się)- Uda się zagadnąć osobę Głuchą  i porozumieć z nią. 

W PJM modulację zastępuje między innymi mimika oraz dynamika gestów. 

  • Grupa Głusi kultura wiem- Poznałem kulturę Głuchych albo Mam wiedzę na temat kultury Głuchych.

Mimika wyraża pewną dozę zadowolenia. 

  • Rozumiem.


Tworzenie nowych fraz

Jest takie ćwiczenie, odkąd ludzie zaczęli się uczyć języków, polegające na zmianie jednego elementu w zdaniu, podczas gdy inne są stałe. Wykorzystując znane nam z bloga słówka, mogłoby to wyglądać mniej więcej tak:

Ja gwiazdy obserwuję. 

Ja motyl obserwuję. 

Ja kolega obserwuję. - zmień rodzajnik na 'ty'/ 'on'/ 'ona'/ 'oni'. Dzięki temu powstaną nowe frazy:

Ty gwiazdy obserwujesz.     

On gwiazdy obserwuje.

Oni gwiazdy obserwują.

albo

Ja nauka regularnie

Ja czytanie regularnie.

Ja obserwuję regularnie.

albo z kolorami

Ja motyl niebieski widzę - na miejsce 'motyl' wstaw 'długopis'/ 'książka'/ 'butelka'

Ja motyl żółty widzę.

Taaak. Chyba w następnych wpisach będzie więcej takich powtórek.

No i z każdego zdania twierdzącego powyżej można zrobić zdanie pytające, wykrzyknikowe lub rozkazujące. Wszystko zależy od wyrazu twarzy i dynamiki gestów. Podczas mówienia po polsku także zmieniasz mimikę, więc i tu nie powinno być problemu.

Przypomnę zdanie z Krakowem, które podano jako przykład bogactwa narzędzi, którymi dysponuje polski język migowy.

Kraków to piękne miasto- stwierdzenie

Kraków to piękne miasto? - pytanie

Kraków to piękne miasto! - okrzyk zachwytu

Kraków to piękne miasto?- pytanie z nutką niedowierzania

Kraków to piękne miasto- sarkazm

Jak wiele możliwości? Każde ze zdań to inny ton głosu, a także inna mimika. Wypowiedz je i obserwuj się w lustrze. Możesz też nagrać ze sobą filmik i zobaczyć jak twoja twarz zmienia się, przekazując różne emocje. Niby jedno zdanie, a tutaj wychodzi pięć.

W PJM robisz podobnie. Wróć do przykładów, które zaproponowałem przed chwilą i przećwicz je z odpowiednią mimiką i dynamiką. Jeżeli czujesz niedosyt, wykorzystaj inne wcześniej poznane słówka.

Już wkrótce frazujemy dalej. 


Udanego przebywania ;)




piątek, 9 kwietnia 2021

O przebywaniu ciąg dalszy

W życiu bardzo pomocne są różne przypominajki. Czasem wkurzają, ale gdzieś tam w głębi duszy cieszymy się, że ktoś nam o czymś napomknął i zapytał: "Jak ci idzie?" 

I w ten sposób powstał uzupełniający tekst motywacyjny.


Podróże kształcą

Fascynują mnie ludzie, którzy potrafią porozumiewać się w kilku językach. Poligloci. Piękna umiejętność. Gdyby prześledzić historię wielu z nich, to nie obyło się bez przebywania w towarzystwie obcokrajowców albo ludzi, którzy płynnie mówią w danym języku. Spotkania, wyjazdy w konkretny rejon świata, rozmowy z jego mieszkańcami. Kontakt z żywym językiem, zanurzenie w nim. Nawet ze swoim słabym francuskim po drugim czy trzecim dniu przebywania w Paryżu czułem się swobodnie, prowadząc proste dialogi w różnych miejscach. 

Znam także osoby niesłyszące  posługujące się obcymi językami migowymi. I też, gdyby się ich zapytać, to opowiedziałyby o częstych rozmowach z Głuchymi z innych krajów.
Trzeba próbować. 



Kursy językowe- żelazne terminy

Plusem kursu językowego jest to, że mówisz wszystkim dookoła: "Sorki, jestem zajęty we wtorki i czwartki, w tych godzinach. Nie dzwoń, nie pytaj. Chodzę na KURS".
I nikt ci wtedy nie przeszkodzi, żelazny termin i już. 

I przez jakiś czas, przez kilka miesięcy w określonych godzinach przebywasz poza swoim językiem ojczystym, w towarzystwie nauczyciela albo trenera oraz osób, które uczą się razem z tobą. Dobrze, jeżeli podczas takich spotkań nie ma zbytniej okazji do odzywania się 'po swojemu', nawet podczas przerw. Choć różnie to bywa. 



Kursy doskonalące za granicą

To piękna sprawa. Jedziesz do kraju, którego język chcesz poznać. I wtedy za bardzo 'swojej' mowy nie uświadczysz. Zajęcia odbywają się codziennie i trwają po kilka godzin. Rzucenie na głęboką wodę może się przyczynić do szybszego opanowania materiału z kursu. 

Z jakiegoś powodu organizuje się przecież staże zagraniczne. I to właśnie dlatego dzieci rodzin emigrantów szybciej niż ich rodzice przyswajają sobie nowy język. Przebywają na co dzień przez kilka godzin w szkole, w towarzystwie obcojęzycznych rówieśników. Genialnie proste. 


I po co ja o tym wszystkim piszę?



Samodzielna nauka- dyscyplina w natłoku zajęć

To wszystko pokazuje, jaką pracę ma do wykonania osoba, która samodzielnie zabiera się za naukę języka. Kursy i aplikacje zachęcają do kilkunastominutowej codziennej pracy. Jakby nie było, znowu chodzi o pewien reżim i dyscyplinę. Bez tego nic się nie zdziała. Nawet najlepsze kursy wymagają zaangażowania i poświęcania czasu. 

Jak można to zaplanować w twoim przypadku? To już każdy ustali sobie sam. Każdy ma inną sytuację, warunki i predyspozycje do przyswajania wiedzy. Pamiętaj o 'żelaznych terminach' podczas tradycyjnych kursów. Ktoś wtedy ustala odgórnie plan działania, do którego po prostu trzeba się dostosować. W przypadku nauki samodzielnej to my decydujemy o swoim harmonogramie zajęć i powodzenie zależy od tego, jak mocno będziemy go przestrzegać. Nawet minimalna systematyczność w tym kierunku okaże się pomocna.



Twój minipobyt

Jak stworzyć minipobyt w środowisku 'migowym' pisałem jakiś czas temu w postach o czteroetapowym procesie pracy z materiałem. Przypomnę krótko niektóre pomysły.

Samo dekodowanie, oglądanie aktywne i bierne, a także późniejsze ćwiczenia z danym filmem sprawią, że zanurzasz się w języku. Mogą one polegać na próbie 'odczytania' zawartych tam treści albo na samodzielnym miganiu określonego fragmentu oraz wykorzystywaniu w praktyce tych właśnie informacji.

Dzisiaj dorzucę temat interwałów, czyli stosowania powtórek. Zostały utworzone aplikacje służące  właśnie temu celowi. Sami tworzymy listy słówek i fraz, które akurat chcemy zapamiętać, a programy podpowiadają nam jak często mamy przypominać sobie dany materiał. 

Jest także inny sposób na powtórki. Ustalono, że pewien określony interwał daje bardzo dobre efekty. Przypominaj sobie dany materiał po 2, 5, 9 i 15 dniu od rozpoczęcia nauki. Dodatkowa opcja na stworzenie minipobytu. Jeżeli stosujesz 4 etapowy system nauki, to zacznij cykl powtarzania dopiero podczas ostatniego etapu, kiedy w praktyce wykorzystujesz zdobytą wiedzę. I ważna sprawa, najpierw powtórki, a w następnej kolejności nowy materiał. 

Oglądaj tłumaczone na PJM programy telewizyjne, filmy fabularne, filmiki w necie. Początkowo z tekstem czy głosem, później zupełnie cicho. 

'Czytaj' książki w migowym. Chodzi o tak zwane migbooki. Na fb polecałem stronę jw.org oraz aplikację JW Sign Language. Znajduje się tam bogactwo materiałów, które możesz wykorzystać do nauki. Różny zakres tematyczny i stopień zaawansowania.

Pewnie przyjdą ci do głowy jeszcze inne pomysły, ale i tak nic nie zastąpi żywego kontaktu z językiem migowym.



Nawiązywanie kontaktu z osobami Głuchymi

Był taki film "Jedz, módl się i kochaj". Podobała mi się jedna ze scen, w której nauczyciel  włoskiego tłumaczy swojej słuchaczce, że nauka języka to także obserwacja zachowań, gestów i naśladowanie ich w adekwatnych sytuacjach. I do tego nie jest potrzebna znajomość wszystkich słów i zawiłości gramatycznych. 

Pomyśl, gdzie można nawiązać kontakt z niesłyszącymi. 

Kluby, fundacje? Wydarzenia z ich udziałem? Kurs migowego? Wolontariat? 

Nawet kiedy znasz tylko podstawy PJM, szybko możesz nabrać biegłości w posługiwaniu się nim, przebywając w odpowiednich miejscach albo chociażby korzystając z pomocy konkretnych grup na fb.

Staraj się zaobserwować reakcje i zachowania osób niesłyszących. Nie musisz do końca rozumieć każdej wypowiedzi. Co ich martwi, śmieszy, denerwuje, czym się interesują? Po jakimś czasie możesz zauważyć u siebie wiele podobieństw. To właśnie zapewnia przebywanie. Przeniknięcie daną kulturą. 

Ile to razy miałem tak, że zauważyłem jakiś gest czy grymas niewidoczny dla innych słyszących. W kilku innych sytuacjach mimiką albo gestem zareagowałem zbyt wyraziście, co w środowisku tych osób było nie do przyjęcia. Zdarzają się momenty, gdzie po prostu nie mogę się nadziwić ignorancji ludzi, którzy nie pochylą się chwilę nad tematem Głuchych. I to zadziwienie przeradza się często w smutek, a nawet żal czy ból. 

Przebywanie, przeniknięcie, utożsamianie się, zrozumienie. Tak to działa. 


Korzystaj z wiedzy, którą posiadasz, popełniaj błędy, pozwalaj się korygować i nie czekaj na doskonałość w posługiwaniu się językiem. Jeżeli uczciwie podejdziesz do tematu, to za każdym razem zobaczysz u siebie postępy. I będzie tylko lepiej.

A zatem...

Udanego przebywania.








sobota, 6 marca 2021

Znaki oparte na skojarzeniach

I znowu będzie łatwo. Tym razem na tapetę pójdą skojarzenia.

Są pewne słowa, z różnych dziedzin, które od razu przywołują na pamięć jakiś konkretny znak, czy gest. Przykłady to: telefon, kierowanie autem, pies, słuchawki, chodzenie albo kultowa korba. Czy znasz migowy, czy nie, prawdopodobnie bezbłędnie skojarzysz te wyrazy i tak samo bezbłędnie je przemigasz. A to raptem początek całej listy.

Jak to było poprzednio, do przykładowych filmików dołączę wyjaśnienia, jeżeli oczywiście zajdzie taka potrzeba. 

I tak jak napisałem jakiś czas temu, blog powstał, między innymi po to, żeby wskazać kierunek w nabywaniu biegłości w miganiu. Dlatego też Słowniczek nie jest typowym 'od a do z' zbiorem słów. To tylko sugestia, pomoc w dalszym zdobywaniu wiedzy. Możliwe, że informacje tutaj zawarte w zupełności Ci wystarczą, ale temat jest naprawdę rozległy, bo często się zdarza, że jedno słowo można 'zamigać' na kilka sposobów. 

Dla mnie to akurat niesamowite, bo lubię się uczyć. 

Aha, oprócz tego każdy może mieć swoje własne spostrzeżenia i wspomnienia, które kojarzą mu się jednoznacznie z konkretnymi znakami migowymi. Inni niekoniecznie muszą to rozumieć, ale czemu nie korzystać z tej zdolności naszego mózgu, żeby ułatwić sobie naukę.


Pojazdy

tramwaj, motocykl, statek, żaglówka



Zwierzęta

kot, pies, ptak, motyl, ryba, kura, indyk, krowa, baran, koza



Pogoda

słońce, księżyc, gwiazdy, wiatr, deszcz, śnieg, gorąco, zimno



Żywność

banan, chleb, masło, wiśnia, mleko, kawa, arbuz, kukurydza



Przedmioty

długopis, butelka, światło, prysznic, okulary, słuchawki, telefon, czajnik, książka, widelec, nóż, dom, drzwi, klucz, fotel 



Garderoba

czapka, kapelusz 1, kapelusz 2, garnitur, pasek, pierścionek, kolczyk, naszyjnik, bransoletka



Czynności

Na filmikach użyłem pewnych skrótów myślowych. Choćby wyrażenia dotyczące muzyki i sportu.  Znak 'gitara' pokazany bardziej dynamicznie będzie oznaczał grę na tym instrumencie itd. 

gitara, skrzypce, 'klawisze', siatkówka, pływanie, 'ping pong', tenis, piłowanie, malowanie np. ściany, wycinanie, robienie zdjęć

pić, pisać, pisanie np. smsów, chodzić, prasować, prać, mycie ciała, zastrzyk, pobieranie krwi, szycie


Emocje

uśmiech, smutek, łza, płacz, stres



Przestrzeń

nad, pod, przy, pomiędzy, pośrodku, na zewnątrz, wewnątrz, przed, za, róg/ na rogu, północ, południe, wschód, zachód




Udanych poszukiwań i przebywania.

Pozdrawiam.





VV, czyli o języku obrazowym

I jak tu się jeszcze uczyć, żeby nie uczyć się za wiele, a wiele się nauczyć? Pewnie już zauważyliście, że w językach migowych jest sporo sk...